fot. Ag2r La Mondiale

Tego zwycięstwa nie spodziewał się chyba nikt. Trapiony poważnymi problemami zdrowotnymi, będący cieniem dawnego siebie Bob Jungels jako pierwszy dotarł do mety w Châtel les portes du Soleil i został triumfatorem 9. etapu 109. Tour de France.

O losach tego górzystego odcinka zadecydowała bardzo liczna ucieczka, która zawiązała się w pierwszej części zmagań. Znalazł się w niej m.in. były zwycięzca Liège – Bastogne – Liège, który od zeszłego roku reprezentuje barwy AG2R Citroën Team. Jak się okazało to właśnie on zdołał ograć wszystkich rywali, obronić się przed goniącą go grupą faworytów (a ci nie złapali tylko czwórki harcowników) i sięgnąć po wygraną, która z pewnością smakowała równie mocno co triumf w monumencie przed czterema laty.

To niesamowite! Nie wiem co powiedzieć. Wygranie etapu na Tour de France było moim marzeniem po tych ostatnich latach trudności. Bardzo cieszę się z siebie, ale także z zespołu. Wiem, że to dla nich wiele znaczy. Ostatnie kilometry były bardzo długie, ale wiedziałem, że zwycięstwo jest blisko. Wygrałem po solowym wysiłku, tak lubię to robić. Dzisiaj podjąłem całe ryzyko i opłaciło się. Jestem bardzo wdzięczny AG2R Citroën Team i wszystkim, którzy wierzyli we mnie w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Znów czuję się dobrze w swoim ciele, a to dodaje mi skrzydeł

— mówił po 9. etapie 109. Tour de France jego triumfator – Bob Jungels.

Francuska ekipa ostatnimi laty regularnie wygrywa odcinki Wielkiej Pętli. Rok temu, także 9. dnia zmagań, po takowy sięgnął Ben O’Connor, 2 lata temu po 8. etapie świętował Nans Peters. To z pewnością pozytywnie wpływa na atmosferę w zespole i dodaje skrzydeł nie tylko kolarzom, ale i zarządzającym tym projektem.

To ogromne szczęście po tym bardzo trudnym starcie w Tour de France z nieszczęściami Bena O’Connora i Geoffreya Boucharda. Bob jest świetnym kolarzem i pojechał tak, jakby wiedział jak prześcignąć rywali. W ostatnich miesiącach odzyskał swój dawny poziom. Potrzebowaliśmy tego, aby dać impuls całemu zespołowi i zweryfikować pracę wszystkich naszych pracowników i partnerów. To dwudzieste pierwsze zwycięstwo AG2R Citroën Team w Tour de France. Są to zawsze wyjątkowe chwile i towarzyszy im wiele emocji. Musisz je docenić i cieszyć się nimi. To zwycięstwo, po samotnym rajdzie o długości ponad 60 kilometrów, pozostanie w historii zespołu

— dodawał Vincent Lavenu, menadżer francuskiej ekipy.

Dziś dzień przerwy, a już jutro wracamy w łagodne góry – na lotnisku w Megève można ponownie spodziewać się walki uciekinierów. To z pewnością szansa na pójście za ciosem przez Boba Jungelsa, a wtedy napisałaby się zupełnie wyjątkowa historia.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments