Kontrowersyjny odjazd dotychczasowego lidera 109. edycji Tour de France podzielił w czwartek sympatyków kolarstwa szosowego. Przynajmniej do czasu, kiedy w końcówce ponownie połączył ich zachwyt dla dyspozycji i talentu Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates). Tym razem oddajemy głos pokonanym: Woutowi van Aertowi (Jumbo-Visma), Michaelowi Matthewsowi (BikeExchange-Jayco) i Neilsonowi Powlessowi (EF Education-EasyPost).

„To był fajny sposób na uhonorowanie żółtej koszulki”

Czy zaskakujący udział Wouta van Aerta (Jumbo-Visma) w czwartkowym odjeździe dnia był realizowaniem wcześniej ustalonego przez ekipę Jumbo-Visma planu, czy może własną inwencją i próbą „pokazania się”, jak przekonywali w mediach społecznościowych mniej przychylni mu fani dyscypliny?

To nie było moim planem. Miałem nadzieję zabrać się w liczniejszy odjazd, w ten sposób broniąc żółtej koszulki, a może również walcząc w końcówce o etapowe zwycięstwo. Od początku było jasne, że zainteresowanie ucieczką jest ogromne, więc sądziłem, że odskoczyć uda się bardzo wielu kolarzom,

– powiedział po zakończeniu 6. etapu 109. edycji Tour de France Wout van Aert (Jumbo-Visma).

W pewnym momencie udało nam się w końcu zyskać przewagę, ale było nas tylko trzech, co było trochę rozczarowujące. Pomyślałem wtedy, że w porządku, dam temu szansę i będę się cieszył tym dniem. A jeśli się nie uda, będzie to fajny sposób na uhonorowanie żółtej koszulki podczas mojego ostatniego dnia w roli lidera wyścigu,

– podsumował 27-letni Belg.

Warto też podkreślić, że nieszablonowa akcja Van Aerta zmusiła do wzmożonej pracy drużynę UAE Team Emirates i Tadeja Pogačara, który w pierwszej części rywalizacji sam odpowiadał na ataki Belga, podczas gdy pozostali kolarze Jumbo-Visma nie musieli trwonić sił na dystansie 220 kilometrów. Strategia ta nie przyniosła natychmiastowego efektu, ale każdy wielki tour jest dramatem w wielu aktach.

„Pomyśleliśmy, że pozwolimy mu wykończyć się samodzielnie”

Ze względu na straty poniesione przez Van Aerta w końcówce 6. etapu Wielkiej Pętli, już drugi raz o wymarzoną koszulkę lidera wyścigu otarł się w czwartek Neilson Powless (EF Education-EasyPost).

Kiedy tylko zobaczyliśmy Wouta w odjeździe, pomyśleliśmy „doskonale, pozwolimy mu wykończyć się samodzielnie i spróbujemy powalczyć o żółtą koszulkę w końcówce”. Niestety nasz plan przekreśliły [wywalczone przez Pogačara] bonifikaty na finiszu,

– relacjonował z linii mety w Longwy Neilson Powless (EF Education-EasyPost).

Chapeau Tadejowi, zabrakło mi do żółtej koszulki tylko kilku sekund.

„To wspaniałe móc obserwować chłopaka o tak ogromnym talencie”

Rozczarowanie na tym samym finiszu spotkało również Michaela Matthewsa (BikeExchange-Jayco), który na finałowych kilkuset metrach jako jedyny był w stanie energiczniej odpowiedzieć na przyspieszenie 23-letniego Słoweńca. 2. miejsce nie mogło być satysfakcjonujące dla 31-letniego Australijczyka, jednak po zakończeniu rywalizacji wypowiadał się on na temat nowego lidera wyścigu z ogromną klasą i uznaniem.

Byliśmy na dobrej pozycji, kolarze z mojej ekipy wspierali mnie u podnóża [finałowego podjazdu]. Chciałem im się za to odpłacić i rozpocząłem dobrze, ale nie byłem w stanie podążyć za przyspieszeniem Pogačara.

Jeśli spojrzy się na wszystko, czego on dokonał w pierwszym tygodniu, począwszy od jazdy indywidualnej na czas, to jest niewiarygodne. Dla niego, dla jego fanów, dla sportu, to wspaniałe móc obserwować chłopaka o tak ogromnym talencie. Po dwukrotnym wygraniu Touru mógł zrobić sobie przerwę, ale zamiast tego dalej robi show. Jest nam przez niego bardzo ciężko, ale możliwość rywalizowania z nim jest czymś wyjątkowym,

– powiedział Michael Matthews (BikeExchange-Jayco).

guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Michal
Michal

Aert jest w Jumbo ważniejszy od dyrektorów. Czegoś równie głupiego dawno nie widziałem… chyba ostatnio równie głupia była taktyka Movistaru. Tadzik ma szczęście, że u największych rywali rządy sprawuje średnio rozgarnięty egoista. Aert to taki osiłek co nosi beczki ale rzadko myśli

Hubert
Hubert

Lepiej bym tego nie napisał.

Janusz
Janusz

To bardzo było dziwne. Chyba Aertowi odbiło albo ktoś nieźle go podpuścił.
Poza tym nie ma kumpli w zespole.