fot. Israel Start-Up Nation

Simon Clarke z drużyny Israel Premier-Tech przeszedł właśnie drogę od braku drużyny do zwycięstwa etapowego w Tour de France na bardzo trudnymi etapie z odcinkami bruku. Tymczasem najbardziej wygranym z grona faworytów do zwycięstwa w Paryżu jest Tadej Pogačar (UAE Team Emirates). 

Simon Clarke zabrał się do sześcioosobowej ucieczki dnia, która uformowała się w początkowej fazie piątego etapu Tour de France. Na koniec dnia okazało się, że to właśnie harcownicy powalczyli o etapowe zwycięstwo. Bardzo doświadczony 35-latek wziął rywali na przeczekanie i sprinterskim rzutem roweru pokonał Taco van der Hoorna (Intermarche-Wanty Gobert).

Oto, co Australijczyk miał do powiedzenia chwilę po zakończeniu etapu, kiedy już opanował zmęczenie i wielkie emocje. Trudno się dziwić, że ogarnęło go uczucie ulgi i wzruszenia, bowiem jeszcze zimą nie mógł być pewny kontynuowania kariery.

– Zimą nie miałem jeszcze drużyny, ale zadzwoniła do mnie ekipa Israel Premier-Tech i dała mi szansę. Na poprzednich etapach opiekowałem się moimi kolegami z drużyny, ale dzisiaj rano dyrektor sportowy powiedział mi: „Clarkey, dzisiaj będzie dzień ucieczki”. Etapy, które wygrałem na Vuelcie i różowa koszulka na Giro – to wszystko działo się w pierwszym tygodniu. Pomyślałem więc, że dzisiaj może być mój dzień. Jednak wciąż nie mogę w to uwierzyć… Minąłem Taco [van der Hoorna] dopiero 50 metrów przed metą. Moje etapy na Vuelcie kończyły się podobnymi finiszami. Wolałem zaczekać na kole na to, aż chłopaki się zmęczą. Przeprowadziłem się do Europy, gdy miałem szesnaście lat, a podczas drugiego dnia przerwy skończę 36, więc mija 20 lat, od kiedy uprawiam kolarstwo i dzisiaj moje marzenia się spełniły. Pozdrawiam wszystkich w Australii, którzy wspierali mnie przez te wszystkie lata

– powiedział Simon Clarke podczas oficjalnego wywiadu udzielanego po zakończeniu etapu.

Tadej Pogačar z kolei po raz kolejny popisał się znakomitymi umiejętnościami technicznymi, dzięki którym bez szwanku przejechał odcinek z brukowanymi sektorami. Wszyscy zadają sobie pytanie, czy istnieje coś, czego nie umie zrobić?

Lider UAE Team Emirates zajmuje teraz czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej ze stratą 19 sekund do lidera Wouta van Aerta (Jumbo-Visma). Komentując wydarzenia etapu wyraził radość z dzisiejszych rozstrzygnięć.

– W sumie to był dobry dzień. Brukowane sektory były trudne, ale czułem się dobrze. Być może w telewizji wyglądało to tak, że jedzie się z łatwością, ale mówiąc szczerze to nieprawda. Dobrze współpracowaliśmy [ze Stuyvenem], chociaż czasami musiałem walczyć, by nie zostać. Ostatecznie udało mi się utrzymać jego koło i zakończyć etap z dobrym wynikiem. Mogę być szczęśliwy

– powiedział „Pog”.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments