Fot. naszosie.pl

Kiedyś usłyszałem, że kolarze dzielą się na tych, którzy cenią sobie małe i zgrabne liczniki, oraz tych, którzy potrzebują na kierownicy deski do krojenia chleba. Jednak w dobie coraz większych wyświetlaczy smartfonów wcale nie dziwi naturalna potrzeba posiadania dużego wyświetlacza w liczniku, którego zadaniem jest na przykład prezentacja trasy na mapie. Licznik Wahoo ELEMNT ROAM pomimo tego, że jest największym z liczników firmy wcale nie jest największym licznikiem dostępnym na rynku. Do sprzedaży trafił latem 2019 roku i przez ostatnie trzy lata jego oprogramowanie było często aktualizowane stając się o wiele lepszym urządzeniem. Jak w takim razie oceniam go po trzech latach? Jak wypada w porównaniu z innymi dostępnymi na rynku licznikami? Zapraszam do lektury testu długodystansowego Wahoo ELEMNT ROAM.

Przy wymiarach zewnętrznych 85 x 58 x 20 mm wcale nie jest taki największy. Dla przykładu największe liczniki innego amerykańskiego producenta na G są 3 cm wyższe. Masa na poziomie 95 gramów plasuje go w gronie stosunkowo lekkich liczników. Wyświetlacz o przekątnej 69 mm i rozdzielczości 240 x 400 pikseli jest nie tyle kolorowy, co kolorowany. Być może niejedną osobę to rozczaruje, ale wykorzystanie kilku podstawowych kolorów wydaje się być idealnym kompromisem pomiędzy klarownością i czytelnością monochromatycznych wyświetlaczy, a „nowoczesnością” i urokiem wyświetlaczy kolorowych. Selektywny dobór kolorów do czarno-białego wyświetlacza pozwala zachować w połączeniu z automatycznym podświetleniem idealną wręcz czytelność we wszystkich warunkach oświetleniowych, oraz zużywa znacznie mniej energii niż w przypadku kolorowych wyświetlaczy. Licznik obsługiwany jest za pomocą sześciu przycisków i absolutnie nie brakuje mi tutaj dotykowego wyświetlacza.

Konfiguracja i parowanie liczników i zegarków firmy Wahoo jest intuicyjne i bajecznie proste. Skanujemy kod QR przez aplikację ELEMNT zainstalowaną na smartfonie i z poziomu aplikacji dokonujemy większości zmian ustawień naszego licznika. Duży wyświetlacz pozwala na prezentację maksymalnie jedenastu pól z danymi w sześciu wierszach. Użytkownik ma możliwość wyboru ilości prezentowanych pól za pomocą przycisków umieszczonych po lewej stronie licznika. Wykorzystanie smartfona w procesie personalizacji ekranów prezentujących dane pozwala na zaoszczędzenie sporo czasu i nerwów. To kolejna rzecz obok wyświetlacza, za którą cenię liczniki Wahoo. Dane mogą być prezentowane na kilku ekranach, przy czym użytkownikowi pozostawiono niemal pełną dowolność w zakresie ich konfiguracji. Dwa przyciski umieszczone po prawej stronie licznika wykorzystywane są do przybliżania i oddalania widoku na poszczególnych stronach. Jeżeli są to strony z danymi liczbowymi, to przybliżając widok zmniejszamy ilość prezentowanych danych jednocześnie powiększając czcionkę. Odwrotne działanie zwiększa ilość prezentowanych danych i zmniejsza czcionkę.

Na stronie z mapą użycie wspomnianych przyciski powodować będą zmianę skali mapy. Zarówno nad, jak i z lewej strony wyświetlacza znajdują się rzędy diod służące do informowania o strefie mocy, tętna, lub prędkości w jakiej się znajdujemy, a także do prezentacji informacji nawigacyjnych (zbliżające się zakręty, zjechanie z trasy, itp.), informowania o powiadomieniach z telefonu, czy wykorzystywane podczas treningów ustrukturyzowanych, oraz rywalizacji na segmentach Stravy. Trzeba przyznać, że zastosowanie owych diod i odwzorowanie za ich pomocą strefy treningowych jest genialne, szczególnie jeśli trenujemy z mocą. Doceni to każdy, kto realizować będzie trening interwałowy i zamiast zapamiętywać wartości graniczne pomiędzy kolejnymi strefami kontrolował będzie po kolorach, czy znajduje się w odpowiedniej strefie. Oczywiście o ile odpowiednio je zdefiniował. Ciekawą opcją jest możliwość wyboru prezentacji aktualnej wartości wybranego parametru oraz jej stosunku do wartości średniej. Po prostu obok liczby umieszczona jest strzałka. Jeśli skierowana jest w dół, to znaczy, że wartość aktualna jest mniejsza od wartości średniej. Niby nic, a jednak czasem przydatne.

 

Licznik Wahoo ELEMNT ROAM współpracuje z zewnętrznymi czujnikami komunikującymi się w trybach ANT+ i Bluetooth Smart, więc zapewnia nam szeroką dowolność w doborze czujników. Korzystając z komunikacji ANT+ możemy łączyć się z czujnikami tętna, prędkości, kadencji, mocy (w tym zaawansowane dane dotyczące dynamiki pedałowania), ciśnienia w oponach, elektronicznych grup osprzętu, radarami kolarskimi, poziomu natlenienia mięśni rowerami elektrycznymi i trenażerami FE-C. Korzystając z komunikacji Bluetooth Smart możemy łączyć się z czujnikami tętna, prędkości, kadencji i mocy. Czujniki zewnętrzne można parować z poziomu zarówno licznika, jak i aplikacji w telefonie, przy czym jeżeli nasz telefon nie posiada odbiornika ANT+, to do sparowania czujnika pracującego w tym trybie musimy wykorzystać licznik. Czujniki można kalibrować, oraz sprawdzać ich stan w liczniku i telefonie, ale ich nazwy zmieniać można tylko w aplikacji w telefonie. Co do czujników wewnętrznych, to licznik wyposażono w odbiornik nawigacyjnych systemów satelitarnych GPS, GLONASS, Beidou, Galileo i QZSS, łączność Bluetooth Smart (do komunikacji ze smartfonem) i WiFi, przyspieszeniomierz, kompas i wysokościomierz barometryczny. Sterowanie pracą kompatybilnych trenażerów za pomocą liczników firmy Wahoo jest bajecznie proste. I znów doceni to każdy, kto próbował tego wyczynu z licznikami konkurencji. Sterując pracą trenażera mamy do wyboru jeden z pięciu trybów, tj. poprzez zadanie określonej mocy (utrzymywanej przez trenażer niezależnie od przełożenia i kadencji), wybór % oporu, wybór poziomu oporu, odwzorowanie zapisanej trasy (a w szczególności jej profilu i automatycznie dobieranie pod niego oporu), z aplikacji zewnętrznej (na przykład Zwift), oraz odwzorowanie obciążenia treningu ustrukturyzowanego.

Wyposażenie ROAMa w wektorowe mapy topograficzne pozwala na tworzenie tras z poziomu licznika, wyznaczanie tras alternatywnych po zjechaniu z kursu, czy tworzenie profili tras, ale do funkcji tych dojdziemy omawiając zdolności nawigacyjne licznika. Użytkownik wybiera mapy, które będą zapisane w pamięci licznika. Mapy pobieramy i usuwamy z poziomu aplikacji w telefonie, jednak tylko przy wykorzystaniu sieci WiFi (może być to WiFi z hotspota utworzonego za pomocą smartfona). Podkreślić należy, że w przeciwieństwie do niektórych konkurentów w przypadku firmy Wahoo mapy są darmowe. Dodanie kilku podstawowych kolorów na ekranie mapy pozwoliło na zwiększenie jej czytelności w stosunku do ELEMNTa i Bolta. Co prawda kolory nie są tak soczyste, jak u konkurencji, ale owo „podkolorowanie” map pozwala na łatwiejsze zorientowanie w terenie. Użytkownik ma możliwość wyboru zorientowania mapy względem północy (zorientowanie mapy nieruchome), bądź kierunku ruchu (mapa obraca się, a kierunek ruchu pokrywa się z górną częścią licznika), ale wyboru tego może dokonać tylko w aplikacji na smartfonie. Na stronie mapy można także umieścić dwa dowolne pola danych, a samą mapę możemy dowolnie przesuwać i przybliżać/oddalać.

Z poziomu licznika ROAM mamy możliwość automatycznego tworzenia tras do punktu startu, punktu zaznaczonego na mapie, oraz zapisanej pozycji. Trasy tworzone są w oparciu o typ roweru wybrany w ustawieniach trasy (szosowy, przełajowy, hybrydowy i górski), a jeśli dostępne są różne warianty trasy, to zaprezentowane zostaną co najwyżej trzy z nich. Dodatkowo w trakcie nawigowania dochodzą nam takie opcje, jak powrót do punktu startu najkrótszą drogą, powrót do punktu startu tą samą drogą, oraz powrót na trasę. Pozostałe funkcje nawigacyjne wymagają połączenia z telefonem (aplikacją Wahoo Elemnt). Wówczas można tworzyć trasy do adresów i punktów POI, odtworzyć trasę z historii, odtworzyć trasę z pliku (fit, gpx i tcx), czy pobierać trasy z wskazówkami z aplikacji Wahoo Elemnt, platform RideWithGPS, Strava, Komoot, Trailforks, MTB Project i Singletracks. Użytkownik ma także możliwość przesyłania tras innym użytkownikom liczników Wahoo ELEMNT ROAM i ELEMNT BOLT. Co ważne połączenie z telefonem wymagane jest tylko do pobrania trasy do pamięci licznika, a w trakcie nawigowania połączenie nie jest wymagane. W momencie, gdy licznik połączy się z siecią WiFi lub z telefonem za pomocą łączności Bluetooth, to automatycznie pobrane zostaną trasy jakie utworzyliśmy w serwisach zewnętrznych. Jeśli trasa posiada wskazówki dotyczące zakrętów, to zbliżając się do nich będziemy o tym fakcie informowani za pomocą diod, tekstu, strzałek i pozostałego dystansu nie tylko na ekranie mapy, ale także na innych stronach z danymi. W przypadku zboczenia z trasy licznik stara się nas prowadzić z powrotem na trasę już nie możliwie blisko miejsca w którym z niej zjechaliśmy, ale bardziej wzdłuż kierunku w którym zmierzamy, a trasa powrotu zaznaczona jest niebieskim kolorem. Do prędkości wyznaczania, czy przeliczania tras nie można się przyczepić, jako że wszystko odbywa się błyskawicznie.

Summit to funkcje automatycznego rozpoznawania podjazdów i prezentowania danych z nimi związanych. Trochę trzeba się było na nie naczekać, ale zdecydowanie było warto. Summit jest najprostszą formą prezentacji użytkownikom danych dotyczących nie tylko aktualnego, ale także zbliżających się podjazdów. Dzięki danych z wysokościomierza barometrycznego, nawigacyjnych systemów satelitarnych i przyspieszeniomierza dostępne jest pole danych dotyczące nachylenia, które oprócz wartości liczbowej posiada tło w jednym z pięciu kolorów odpowiadających nachyleniu. W przypadku gdy aktywowana jest nawigacja po trasie stworzonej na platformie zewnętrznej (np. Strava, Komoot, itp.) na wykresie z profilem załadowanej trasy za pomocą kolorów prezentowany jest poziom nachylenia, a na dedykowanym polu danych dystans do końca aktualnego podjazdu. Jeśli korzysta się z segmentów Stravy, to na wykresie z profilem segmentu, po którym aktualnie się poruszamy, za pomocą kolorów prezentowany jest poziom nachylenia. W tym przypadku zdecydowanie warto było poczekać, bo nowe funkcje rozpoznawania podjazdów i prezentowania danych z nimi związanych działa po prostu bezbłędnie, a na dodatek dokładnie tak, jak bym tego wymagał.

Powiadomienia z telefonu działają bez zarzutów. W przypadku, gdy aktywujemy tą funkcję w aplikacji ELEMNT na wyświetlaczu licznika zostaniemy każdorazowo poinformowani o tym kto do nas dzwoni (z funkcją odrzucenia połączenia), zobaczymy nagłówki otrzymanych SMSów, e-maili, a także wiadomości z komunikatorów internetowych. Licznik posiada funkcję „nie przeszkadzać” polegającą na tym, że jeśli po pojawieniu się powiadomienia nacisnę przycisk, któremu przypisano aktywację owej funkcji, to przez zadany okres czasu (ustawiony w aplikacji ELEMNT) żadne powiadomienia nie będą prezentowane. Na listę życzeń można by wpisać możliwość otrzymywania powiadomień z innych aplikacji na telefonie, jak chociażby Messenger i WhatsApp, możliwości automatycznego wysyłania ustawionej wcześniej wiadomości (np. „Trening – nie przeszkadzać!”) w przypadku odrzucenia nadchodzącego połączenia, czy funkcji powiadamiania awaryjnego.

Dodając do tego absolutny brak problemów z dokładnością określanej pozycji, łącznością, czy stabilnością oprogramowania, to mamy sprzęt, który po prostu świetnie działa. Zasilania wystarcza na kilkanaście godzin jazdy z włączoną nawigacją, więc o ile nie jesteś ultrakolarzem, to raczej nie masz podstaw do obawiania się o czas pracy. A wszystko to w całkiem zgrabnym i jednak nie takim największym opakowaniu. Jeśli więc chcesz widzieć więcej danych, czy mapy, to zdecydowanie jest to licznik warty rozważenia.

Potwierdził to między innymi Bartek Mikler, który zapytany o opinię o ROAMie powiedział tak: „

Wahoo ELEMNT ROAM to według mnie najlepsza nawigacja rowerowa. Mówię serio, nie dlatego, że dostałem to urządzenie w ramach współpracy. Prywatnie kupiłbym właśnie ROAMa jako urządzenie do zbierania danych i nawigacji. Sama aplikacja nie jestem może super rozwinięta w porównaniu do konkurencyjnej, ale są tam wszystkie potrzebne rzeczy. Porównałbym Wahoo do systemu iOS. Większość uważa, że nadgryzione jabłko jest gorsze od Androida, dopóki sam nie przekona się na swojej skórze, że ten system po prostu działa – jest tam wszystko co potrzebne bez zbędnych funkcji. Fajne, że podczas włączonej aktywności z poziomu telefonu można utworzyć kurs, który będzie nas nawigował do celu. To duża zaleta. Samo nawigowanie jest przejrzyste i póki co ani razu mnie nie zawiodło. Sam wcześniej używałem prywatnie BOLTa i jego wybierałem na górskie wycieczki kiedy potrzebowałem nawigacji. Bateria strasznie mnie zdziwiła, bo na ostatnim ultra ponad 12 godzin jechałem bez doładowywania. Na mecie miałem jeszcze 13% (był połączony pomiar mocy i nawigacja, no i telefon). Kurs można utworzyć z poziomu aplikacji. W sumie wszystko możemy zrobić z poziomu aplikacji – ustawienia pól danych, parowanie mierników (kadencji, mocy, itd.), czy utworzenie kursu do nawigacji. Jedyne czego mi brakuje to powiadomień z Facebooka i Instagrama. Mamy powiadomienia tylko SMS, połączenia i komunikatory. Jednak przyzwyczaiłem się do tego. Może i nawet lepiej, że nie ma tych powiadomień z FB i IG.”

Licznik Wahoo Roam występuje w dwóch wersjach, standardowej (cena 1599 PLN) oraz „bundle” w zestawie z opaską tętna, czujnikiem kadencji oraz prędkości (cena 1999 PLN).

Dystrybutor: Pro Bikes

guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Filip
Filip

Szkoda, że nikt nie przetestował go podczas naprawdę długich aktywności. Po około 13-15h aktywności urządzenie zawiesza nawigację z powodu zapchania pamięci. Jedyne co pomaga to zastopowanie aktywności i restart urządzenia oraz rozpoczęcie nowej aktywności. Niestety jest to ograniczenie sprzętowe i żaden fix oprogramowania tego nie naprawi .Jest to duży minus. Na plus to to, że w nowych egzemplarzach poprawiono przyciski na przodzie urządzenia które klikają się teraz mega przyjemnie i nie trzeba mocno cisnąć co zwłaszcza było uciążliwe przy jeździe w rękawiczkach z długimi palcami. Jako sprzęt do codziennej jazdy i turystyki bardzo spoko, jeżeli chodzi o użytek w ultra to odradzam. Z dzisiejszą wiedzą zdecydowanie poszedłbym w stronę Garmina.

Kuba
Kuba

A ja ciągle nie wiem czemu u mnie nie działa summit :/

Robbie
Robbie

A ja polecam aplikację na telefon o nazwie ipbike. Ma wszystko co Wahoo i Garmin razem wzięte, co rusz aktualizacje wprowadzające nowości w zastosowaniu czyli zawsze masz topowy model, bateria starcza na tyle na ile podłączysz tel do powerbank czyli do woli, a całość kosztuje jednorazowo i dożywotnio 30zł.

Sebo
Sebo

Jak już wspomniał kolega Filip, licznik ma problem z ultramaratonami. Wiesza się po kilkuset kilometrach lub kilkunastu godzinach ciągłej pracy. Pomimo wielu zalet tego licznika ta ogromna wada spowodowała, że zamieniłem go na Garmina 1030+ i pomimo wcześniejszej niechęci stwierdzam, że 1030+ jest lepszym licznikiem, jest stabilniejszy, ma więcej funkcji a bateria wystarczy na 50 godzin jazdy.

Ceg
Ceg

Ciekawe od kiedy roam pokazuje ile zostało do końca podjazdu? Jakby nie segmenty strava to nic bym o danym podjeździe nie wiedział.

Michal
Michal

Niestety potwierdzam wcześniejsze opinie kolegów: wahoo roam zawiesza się po kilkunastu godzinach pracy, spotkało mnie to już kilkakrotnie, myślałem, że problem dotyczy tylko mojego egzemplarza, ale jak widać nie. Zastanawiam się, czy ta wada jest podstawą do reklamowania urządzenia i żądania zwrotu pieniędzy, skoro nie można liczyć na jej naprawienie. Nie wykluczam, że pójdę tą drogą, bo jest to bardzo uciążliwe i sprawia, że i tak muszę mieć odpalony zapis trasy w innym urządzeniu, nie wspominając o przerwie w nawigowaniu, resetowaniu urządzenia i ponownym wgrywaniu trasy.