fot. Bardiani - CSF - Faizanè

Wielki Tour to nie tylko gwiazdy, ich piękne zwycięstwa i głośne dyskusje na ich temat, ale i mniejsze historie i kolarze, dla których sam fakt walki jest wielkim świętem, a emocje z tym związane potrafią aż ściskać gardło i nie pozwalać spokojnie spać. Jednym z takich zawodników z drugiego szeregu jest Filippo Fiorelli. Sycylijczyk za niespełna tydzień przejedzie przez rodzinne strony, a w ciekawym wywiadzie opowiedział o tym co znaczy dla niego Giro d’Italia.

Kim jest kolarz Bardiani-CSF-Faizanè? Pewnie takie pytanie zadała sobie niejedna osoba widząc nagłówek, toteż śpieszę z wyjaśnieniem – 27-letni Włoch był m.in. 3. na jednym z etapów zeszłorocznego La Corsa Rosa, a jego największymi sukcesami w karierze są wygrana w Trofej Poreč – Poreč Trophy czy triumf w klasyfikacji generalnej Tour of Albania. Nazwisko to zatem „żadne”, niemniej Filippo Fiorelli także będzie na trasie włoskiego wyścigu pisał swoją historię, tak jak każdy z 176 kolarzy stających na starcie.

Od jakiegoś czasu wiedziałem, że wezmę udział w różowym wyścigu, więc wraz z zespołem staraliśmy się opracować kalendarz, który mógłby doprowadzić mnie do startu Giro d’Italia w najlepszy możliwy sposób. Po Tirreno-Adriatico i kilku wyścigach we Włoszech przeniosłem się do Belgii, gdzie wziąłem udział w klasykach północy. Giro di Sicilia był ostatnim wyścigiem, w którym brałem udział, a potem wystarczyło czasu, abym spędził Święta Wielkanocne z rodziną, po których od razu wyjechałem na rekonesans na Etnę

— zaczął wywiad Filippo Fiorelli, dla którego to będzie trzecie w karierze Giro d’Italia.

27-latek zalicza stały progres, a jego tegoroczny kalendarz był poświęcony w pełni przygotowaniom do domowego wielkiego touru. Jeśli Bardiani-CSF-Faizanè ma zaskoczyć świat i zgarnąć jakiś etap to wydaje się, że właśnie Filippo Fiorelli może być bohaterem takiej niespodzianki. Lekcja, jaką odebrał w Belgii może mu w tym znacząco pomóc.

Powiedziałbym, że moje tegoroczne przygotowania były absolutnie genialne. Belgia jest trochę jak uniwersytet kolarski, na którym dużo się uczysz i możesz też zrozumieć swoje ograniczenia, są to wyścigi, które są absolutnie dopasowane do moich cech, lubię je i wystawiają wszystkich na próbę. Poziom każdego wyścigu jest bardzo wysoki, błędem jest myśleć o pojawieniu się na starcie tylko po to, by trenować, tam, jeśli nie jesteś w dobrej formie, nie ukończysz nawet wyścigu. Wychodzę zadowolony z tych dni ścigania, w Volcie a Limburg zająłem doskonałe siódme miejsce,ukończyłem Gandawa-Wevelgem i Scheldeprijs. Muszę jednak przyznać, że to był ciężki okres, w Belgii zawsze była zła pogoda, padało i nie zawsze można było trenować, psychicznie było ciężko

— opowiada o swoim okresie przygotowawczym na północy Europy Włoch.

Ostatni etap pracy nad formą przed Giro d’Italia to był start w Giro di Sicilia. 27-latek pochodzi właśnie z tej części Italii, warto też pamiętać, że z Węgier to właśnie tam poleci peleton La Corsa Rosa by rywalizować już na włoskiej ziemi. Tym samym kolarz Bardiani-CSF-Faizanè będzie miał okazję pokazać się przed własnymi przyjaciółmi i rodziną, co musi być niesamowicie przyjemne.

Szczerze, przyjechałem na Sycylię zmęczony, okres w Belgii bardzo mnie stresował na poziomie psychicznym i tak naprawdę nie wiedziałem, jaka będzie moja forma. Pierwszy etap był dla mnie niesamowicie trudny, ale bliskość rodziny bardzo mi pomogła. To trzecie miejsce, które zająłem na mecie w Bagherii, było bodźcem, który dał mi siłę. Teraz nie mogę się doczekać by wrócić na Sycylię. Ona jest magicznym miejscem, w którym wszystkich porusza niepowstrzymana pasja. Już podczas Giro di Sicilia publiczności nigdy nie brakowało, na ulicy można było znaleźć wszystkich, od rzeźnika po stolarza, dużą społeczność, która zatrzymuje się na chwilę na wielkie wydarzenie. Dwa lata temu to była dla mnie bardzo emocjonalne przeżycie, ściganie się blisko domu w pierwszym Giro d’Italia nie jest przywilejem dla wszystkich. Tym razem wracam dużo bardziej doświadczony, z wielką chęcią by poszło dobrze. Piąty etap jest bardzo ciekawy, o ostatnich kilometrach wiem niewiele, ale myślę, że spróbuję tam powalczyć. Przyznam jednak, że etap, na który czekam przede wszystkim to Neapol-Neapol z torem Procida, wokół niego zrobiłem nawet dwa czerwone kółka na swoich notatkach

— zdradził w wywiadzie dla Tuttibici Sycylijczyk, który już za kilka dni pokaże się w swoich rodzinnych stronach.

Emocje, bo to o nich miał być poniekąd ten tekst, u kolarzy pokroju Filippo Fiorellego są ogromne. Nie ma co się dziwić, choć staje na starcie Giro d’Italia po raz trzeci w karierze, to jednak czyni to jako zawodnik gdzieś z drugiego czy wręcz trzeciego szeregu. Jego ekipa musiała otrzymać dziką kartę, a on udowodnić, że zasługuje na start w najważniejszym wyścigu w sezonie.

Emocje są zawsze takie same i myślę, że nigdy się nie skończą, ale mając już dwa wyścigi w nogach, masz dodatkowe doświadczenie. To jednak nadal jest coś nieporównywalnego, tym bardziej, że w tym roku widzę dla siebie szanse. Nigdy nie byłem czystym sprinterem, ale zawsze udawało mi się finiszować wysoko, ponieważ nie mając sprintera w zespole próbowałem swoich sił. Trzymałem się pod górę na lżejszych podjazdach – z zespołem dużo pracowaliśmy, aby to poprawić. W zeszłym roku po przybyciu Sestoli, gdzie zająłem trzecie miejsce, naprawdę zdałem sobie sprawę, że jestem na dobrej drodze by częściej włączać się do walki na najwyższym poziomie. Czuję, że bardzo się poprawiłem i jestem szczęśliwy, ponieważ pozwala mi to grać lepiej nawet uciekając: jeśli w finale jest podjazd, mogę spróbować nadążyć za rywalami, a następnie pokonać każdego czystego wspinacza, który jest ze mną w grupie w sprincie

— podkreśla u progu 105. Giro d’Italia Filippo Fiorelli.

Będąc zawodnikiem Bardiani-CSF-Faizanè trzeba mieć świadomość, że wypracowanie sobie każdej okazji to będzie najczęściej kwestia własnych nóg, a największe szanse na sukces będą w ucieczkach. Mimo wszystko Sycylijczyk nie kryje, że chciałby próbować swoich sił także walcząc ramię w ramię z największymi faworytami, a na pewno nie planuje się poddawać bez sprawdzenia swoich możliwości.

Sprawdziłem pierwszy etap i bardzo mi się podoba. Wiem, że wszyscy będą chcieli pozostać na czele, najprawdopodobniej o wygraną powalczą sprinterzy, ale będą też trochę wymęczeni, to będzie naprawdę loteria. Podjazd nie jest zbyt wymagający, ale myślę, że drużyny faworytów klasyfikacji generalnej uczynią go niesamowicie ciężkim. Jestem pewien, że będzie dobra walka, ale ja spróbuję się w nią włączyć bez strachu. Moi koledzy z drużyny są bardzo silni i jestem pewien, że mogę na nich liczyć tak samo jak oni na mnie. Na pewno będziemy celować w ucieczki, postaramy się zabierać w ataki z daleka, ale i powalczymy w sprintach. Sacha Modolo jest bez wątpienia najszybszy, niestety miał naprawdę trudny początek sezonu, ale jeśli wróci na właściwe tory to może naprawdę zrobić wspaniałe rzeczy

— zapowiada u progu Giro d’Italia kolarz Bardiani-CSF-Faizanè.

Jedyne, czego ekipie może wyraźnie zabraknąć, to doświadczonego kapitana. Takowym w ostatnich latach był Giovanni Visconti, prawdziwy mentor i lider, wzór do naśladowania dla młodszych zawodników. 39-latek podjął jednak w marcu tego roku o natychmiastowym zakończeniu kariery, a zatem zabraknie go w składzie Bardiani-CSF-Faizanè na 105. Giro d’Italia.

Bardzo mi przykro, że Giovanni zdecydował się zakończyć karierę. Kiedy zatrzymał się w Tirreno, w którym byłem z nim, też chciałem się zatrzymać i zsiąść z roweru, to byłby sposób na przekonanie go, by się nie poddawał, ale dla niego naprawdę ​​nadszedł czas, aby się zatrzymać. Niestety przeszedł przez trudny okres, bardzo mi przykro zarówno na poziomie zespołowym, jak i osobistym, dla mnie jest jak starszy brat, który był wielką inspiracją, jest człowiekiem z doświadczeniem, którego wszystkim brakuje. Rozmawiamy ze sobą praktycznie codziennie i nie mogę się doczekać, kiedy znów go odnajdę, być może na starcie lub mecie któregoś z etapów Giro

— zakończył wywiad Filippo Fiorelli.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments