fot. Grand Prix Cycling Races Series

Odkąd Marceli Bogusławski (HRE Mazowsze Serce Polski) zaczął zawodowo jeździć na szosie, był kojarzony głównie z niesamowitą mocą, pozwalającą wygrywać mu płaskie prologi. W tym roku przekuł „waty” na wyniki w sprincie – dziś odniósł kolejne w tym roku zwycięstwo, deklasując rywali w końcówce Grand Prix Legionowo-Wieliszew-Nasielsk-Serock. 

Po wielu miesiącach oczekiwania nadeszła pierwsza szosowa impreza z kalendarza Międzynarodowej Unii Kolarskiej w Polsce – na Mazowszu kolarze rywalizowali w wyścigu czterech gmin, Grand Prix Legionowo-Wieliszew-Nasielsk-Serock. Polscy zawodnicy, będący jednymi z najmocniejszych w peletonie, od początku zmagań jechali aktywnie, animując wyścig. W odjeździe dnia znaleźli się Alan Banaszek, Norbert Banaszek, Jakub Kaczmarek (HRE Mazowsze Serce Polski) i mistrz Polski, Maciej Paterski (Voster ATS Team).

Szczególnie aktywnie jechał pierwszy z nich, który inicjował liczne akcje – ostatnia z nich zakończyła się na kilkaset metrów przed metą, kiedy to kolarz HRE Mazowsze Serce Polski został doścignięty przez peleton. Mazowiecka formacja nie postawiła jednak wszystkiego na jedną kartę – w peletonie miała asa w rękawie, Marcelego Bogusławskiego.

Choć do niedawna był on kojarzony głównie z prologami – wygrywał je między innymi w: Karpackim Wyścigu Kurierów, Tour Bitwa Warszawska 1920, Tour of Rhodes, Tour of Bulgaria, a także zajął trzecie miejsce w Okolo Slovenska, gdzie o włos przegrał z Jannikiem Steimle i Kadenem Grovesem – kolarzami ekip worldteamowych – tym roku Marceli Bogusławski dał się poznać od nowej strony – bardzo dobrego sprintera. Zawodnik urodzony w Opocznie ma już na swoim koncie triumf na etapie Tour of Thailand i drugie miejsce na odcinku Belgrad – Banja Luka. Czy spodziewał się, że będzie w tym roku tak mocny w sprinterskich potyczkach?

– Ciężko powiedzieć, to jest sport – nie wiadomo kiedy „zatrybi”. Cieszę się, że udało się dzisiaj wygrać. Po trzydziestu kilometrach mieliśmy super układ. Trzech naszych zawodników jechało w ucieczce: Alan Banaszek, Norbert Banaszek i Jakub Kaczmarek, co nam bardzo pasowało. Czekaliśmy na rozwój sytuacji

– relacjonował nam po etapie Marceli Bogusławski.

– Jak przechodziłem na szosę, to chciałem przekuć te waty na sprint, ale wiadomo, że na to składa się wiele czynników. W młodych kategoriach nie ścigałem się na szosie, nie miałem tego obycia w peletonie. Z czasem to wszystko przychodzi i cieszę się, że to „zatrybiło”

– dodał.

Dzisiejszy wyścig był tego kolejnym potwierdzeniem. Zawodnik HRE Mazowsze Serce Polski, wykorzystując rozprowadzenie Adriana Banaszka i Tobiasza Pawlaka, rozpoczął sprint na 400 metrów do mety i nie dał się dogonić. Linię mety przeciął dwie sekundy przed Patrykiem Stoszem (Voster ATS Team) i Tobiasem Nolde (P&S Benotti).

– Bardzo się cieszę, że chłopaki stawiają na mnie w tych końcówkach i staram się wykorzystać to tak, jak najlepiej potrafię. Na ten moment myślę, że to wychodzi

– przyznał Bogusławski.

– Takie zwycięstwa zawsze podnoszą na duchu i dają dodatkową motywacji. Będę starał się, żeby być jeszcze lepszym

– dodał.

Już jutro, będąc na fali, Marceli Bogusławski będzie mógł dopisać do swojego dorobku kolejny dobry wynik – zawodnicy wezmą udział w Grand Prix Wyszków, poprowadzonym po płaskich szosach Mazowsza. Choć trasa w teorii premiuje sprinterów i mogłoby się wydawać, że finisz z peletonu jest jedynym możliwym scenariuszem, dzisiejszy wyścig pokazał, że z pewnością nie zabraknie ataków i prób rozerwania grupy. Jednak bez względu na to, w jaki sposób rozstrzygną się losy zwycięstwa w Grand Prix Wyszków, Marceli Bogusławski będzie jednym z faworytów, by po owy triumf sięgnąć.

– Wszystko okaże się na trasie – to jest wyścig u nas, każdy będzie patrzył się na nas. Będzie dużo skoków, ciężko cokolwiek powiedzieć, bo może pójść ucieczka i dojechać do mety, może być też finisz z peletonu

– zakończył enigmatycznie Marceli Bogusławski.

Z Grand Prix Legionowo-Wieliszew-Nasielsk-Serock Kacper Krawczyk

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments