Najlepszym Polakiem na trasie 1. etapu rozgrywanego w ramach 83. edycji Tour de Pologne był Marceli Bogusławski. Ścigający się w barwach reprezentacji Polski sprinter miał z tej okazji wyjść do ceremonii dekoracji, ale 12. lokata pozostawiła pewien niedosyt w głowie 28-latka. Ten był jednak wdzięczny swoim kolegom za solidne wsparcie w końcówce i zapowiada, że jutro powalczy o jeszcze lepszy rezultat.
Sprinterski pojedynek na ulicach Koszalina otworzył nam 83. edycję Tour de Pologne. Górą w walce, która rozegrała się w tym położonym mniej więcej na środku polskiego wybrzeża mieście, był faworyzowany Jonathan Milan (Lidl-Trek), który pokonał 2. z głównych kandydatów do zwycięstwa Paula Magniera (Soudal Quick-Step). W końcówce bardzo widoczne były koszulki reprezentacji Polski – nasza kadra próbowała rozprowadzać Marcelego Bogusławskiego, który bez kompleksów jechał pomiędzy najlepszymi sprinterami świata. Finalnie wystarczyło to do 12. lokaty, po której 28-latek wyszedł na podium odebrać nagrodę dla najwyżej sklasyfikowanego Polaka na etapie. Co o tej końcówce mówił na gorąco kolarz, który na co dzień ściga się w koszulce ATT Investments?
Mieliśmy niezłą pralkę w tej końcówce. Po zjeździe było naprawdę chaotycznie, nerwowo, a wszyscy chcieli być z przodu na tych skrzyżowaniach i rondach. Chłopaki z kadry wykonali jednak świetną pracę, wyprowadzili mnie na dobrą pozycję, właściwie wprowadzając mnie w ten ostatni zakręt w idealny sposób. Jestem im za to bardzo wdzięczny, a jutro jest kolejna szansa na finisz i ponownie liczę, że pokażemy się z jak najlepszej strony
— zaczął opowiadanie Marceli Bogusławski, którego dopytano momentalnie o to, jaki był kluczowy moment tej końcówki.
Pokonanie tego ostatniego zakrętu wysoko było kluczowe. Po zakręcie cały czas pozostawało jednak jeszcze 550 metrów, momentami lekko do góry, a rywale ruszyli nieco wcześniej, niż myślałem, przez co takim pędem kolarze z tyłu naszli mnie, z mojego koła wyszedł Jonathan Milan, którego koło było bardzo ciężko złapać i wtedy już było trudno o jeszcze lepszy wynik
— kontynuował 12. zawodnik premierowego etapu 83. edycji Tour de Pologne.
Choć 12. lokata może nie wyglądać imponująco, to warto obejrzeć sobie ostatnie kilometry i zobaczyć, że w drodze do niej reprezentacja Polski wykonała naprawdę fantastyczną robotę, a Marceli Bogusławski wraz z kolegami zrobili wszystko, by powalczyć o jak najlepszy rezultat. Konkurencja jest tu jednak naprawdę solidna i tym razem rywale nieco naszli w końcówce Polaka, który jednak nie spuszcza głowy i myśli o kolejnych dniach.
It looked like Johnny Milan was getting lost in the washing machine but he found his way right on time and he outpowered Magnier. Noah Hobbs completed the podium of a nice bunch sprint without incidents. 🙏#TDP2026 pic.twitter.com/5mcfk5lCns
— Mihai Simion (@faustocoppi60) August 3, 2026
Można powiedzieć, że naszymi rywalami są tu najlepsi sprinterzy na świecie – jest tu przecież nie tylko Jonathan Milan, ale i m.in. Paul Magnier, który zdobył koszulkę za klasyfikację punktową na Giro d’Italia. Staram się jednak robić tu swoje, nie patrzeć na nazwiska, tylko po prostu walczyć o jak najlepszy wynik
— mówił Marceli Bogusławski.
Nim jednak obejrzeliśmy finisz, najpierw zawodnicy musieli przejechać niemal 250 kilometrów z Gdyni do Koszalina – 10 pierwszych po starcie honorowym, a następnie nieco ponad 234 kilometry już w ramach ścigania na całego. Jak z takim dystansem poradził sobie 28-latek, który na co dzień ściga się jednak zwykle na nieco krótszych odcinkach.
Tempo od samego początku było dziś bardzo wysokie, ale gdy już ucieczka nieco odjechała, w tym Radosławem Frątczakiem z naszej reprezentacji, to w peletonie nieco się uspokoiło. Te 234 kilometry minęły mi mimo to naprawdę szybko
— odpowiedział Marceli Bogusławski, który momentalnie przeszedł do omówienia kolejnego etapu. We wtorek na zawodników czeka zdecydowanie mniej, bo 150 kilometrów z Międzyzdrojów do Szczecina, a na mecie ponownie spodziewany jest pojedynek pomiędzy najszybszymi kolarzami w stawce, do których bez wątpienia należy reprezentant Polski.
Jutro oczywiście ponownie staniemy do walki, tam kluczowy będzie ten ostatni zakręt, a właściwie nawrót na bodaj 330 metrów przed metą. Wiadomo, że jako kadra myślimy też o ucieczce, ale reszta ponownie będzie miała za zadanie, byśmy ustawili się jak najlepiej do wjazdu do miasta, gdzie będzie dużo rond i zakrętów. Będziemy chcieli jechać tam czujnie, aż do tego zakrętu na sam koniec, a potem zostanie dać z siebie wszystko
— opowiadał lider naszej kadry na sprinterskie etapy.
Biało-czerwoną reprezentację oglądało się dzisiaj z wielką przyjemnością i wydaje się, że sporą rolę mogło odegrać w tym powołanie do kadry zawodników, którzy dysponują nie tylko bardzo dobrą formą, ale i wzajemnym zrozumieniem. Marceli Bogusławski jest bowiem na co dzień w barwach czeskiego ATT Investments klubowym kolegą obecnych w stawce 83. Tour de Pologne Norberta Banaszka i Tobiasza Pawlaka, którzy wykonali dziś w końcówce ogromną pracę na rzecz 28-latka. Jak to jest ścigać się u boku kolarzy, z którymi można rozumieć się bez słów? Czy daje to dodatkowej pewności siebie?
Jeździmy razem od początku sezonu, sporo tych finiszy razem już przejechaliśmy, także ja im ufam, oni mi i naprawdę jest to przyjemność z nimi jeździć. Dzisiaj też pokazali, że są w stanie jechać tu z przodu z najlepszymi pociągami świata, bo ustawieni na ostatnich 3 kilometrach byliśmy cały czas z przodu, także dziękuję chłopakom za to, a jutro nasza kolejna szansa i również postaramy się pokazać z jak najlepszej strony
— zakończył Marceli Bogusławski.
W Koszalinie z liderem polskiej kadry na sprinterskie pojedynki rozmawiał Jakub Jarosz.
Wszystko o 83. edycji Tour de Pologne:
- Zapowiedź wyścigu
- Relacja z 1. etapu
- Program transmisji telewizyjnych
- Oficjalna lista startowa
- Przewodnik po klasyfikacjach wyścigu
- Wszystkie artykuły









