fot. ASO / Alex Broadway

Lider klasyfikacji generalnej Primož Roglič (Jumbo-Visma) wygrał siódmy etap wyścigu Paryż-Nicea z metą na znanym z rajdu Monte Carlo podjeździe Col de Turini. Słoweniec dysponował najmocniejszym ruchem w szachach, jakie rozgrywali między sobą kolarze z czołówki. 

Siódmy etap „wyścigu ku słońcu” miał rozstrzygnąć losy klasyfikacji generalnej. Organizatorzy zaplanowali finisz na znanej przełęczy Col de Turini (14,9 km; 7,3%). W pierwszej fazie etapu kolarze musieli zmierzyć się z jeszcze jednym oznaczonym podjazdem drugiej kategorii – Côte de Coursegoules (8,1 km; 4,9%). Dystans wynosił zaledwie 155,2 km, zatem należało się spodziewać ścigania na full gas od startu do mety.

 

Dosłownie kilka kilometrów po starcie ostrym zawiązała się osiemnastoosobowa ucieczka dnia w następującym składzie: Ryan Mullen (BORA-hansgrohe), Fabio Felline (Astana-Qazaqstan), David Gaudu, Olivier Le Gac, Quentin Pacher (Groupama-FDJ), Julien Bernard, Mads Pedersen (Trek-Segafredo), Michael Morkov (Quick-Step Alpha Vinyl), Ivan Garcia Cortina, Gregor Muhlberger, Albert Torres (Movistar), Cees Bol, Nico Denz (Team DSM), Thomas De Gendt (Lotto Soudal), Simon Carr, Julius van den Berg (EF Education-EasyPost), Franck Bonnamour, Alexis Gougeard (B&B Hotels-KTM).

Podczas etapu, a zwłaszcza w jego pierwszej części działo się niewiele. Początkowo na czele peletonu pracowała drużyna Jumbo-Visma, ale w miarę zbliżania się do finałowego podjazdu Col de Turini stery w peletonie przejęła drużyna INEOS Grenadiers, pracująca dla Adama Yatesa, który z wynoszącą minutę i 11 sekund stratą do Primoža Rogliča (Jumbo-Visma) wciąż miał szansę na przejęcie prowadzenia w klasyfikacji generalnej. Drużynę INEOS starała się wspierać drużyna Nairo Quintany, czyli Arkéa-Samsic.

Tymczasem z rywalizacji wycofywali się kolejni kolarze: Mike Teunissen (Jumbo-Visma), Alexis Vuillermoz (TotalEnergies), Biniam Girmay (Intermarché-Wanty-Gobert Matériaux), Florian Senechal (Quick-Step Alpha Vinyl) oraz Stefan De Bod (Astana). Oznaczało to, że w siedmioosobowym składzie pozostały tylko trzy drużyny – INEOS Grenadiers, Movistar oraz Lotto-Soudal.

W momencie, gdy teren zaczął się wznosić (jeszcze przed właściwym podjazdem na Col de Turini) z ucieczki zaczęli odpadać pierwsi kolarze, w tym Pedersen oraz Morkov. Finałowy podjazd harcownicy rozpoczęli z przewagą mniejszą niż minutę.

Najmocniejszy spośród uciekinierów był Gregor Muhlberger z drużyny Movistar. Austriak przetrwał do momentu aż do szczytu pozostało 6 km. Wówczas skasowali go kolarze z czołówki wraz z liderem wyścigu Primožem Rogličem, którzy rozpoczęli wzajemne atakowanie się.

Jako pierwszy akcję ofensywną rozpoczął Adam Yates (7 km przed metą). Jednak bardzo dobrze dysponowany był Roglič, który pomimo że już w tym momencie był osamotniony odpowiadał na wszelkie ataki. Wreszcie sam ruszył do przodu, a wraz z nim zabrał się do ucieczki Dani Martinez.

Za Słoweńcem i Kolumbijczykiem jechali Simon Yates oraz Nairo Quintana, którzy 2800 metrów przed metą zniwelowali stratę. I tak utworzyła się czteroosobowa czołówka, przed którą znajdowały się ostateczne rozstrzygnięcia na etapie. Przy mocniejszych pociągnięciach Rogliča albo Yatesa z największymi problemami zmagał się Quintana, który jechał jak na gumce – raz zostawał, a innym razem dochodził.

W czołówce odbywało się sporo tzw. kolarskiego czarowania, więc dojechać zdołał João Almeida. Jednak na ostatnim kilometrze gwóźdź do trumny swoich rywali piekielnym przyspieszeniem wbił Primož Roglič. Drugi finiszował Dani Martinez, któremu nie aż tak bardzo wiele brakowało do kolarza Jumbo-Visma, a trzeci Simon Yates.

Wyniki:

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments