Michał Gołaś, który już 1 stycznia oficjalnie zostanie dyrektorem sportowym drużyny Bahrain-Victorious, odwiedził Copernicus – Akademię Michała Kwiatkowskiego, która w Toruniu podsumowała ostatni sezon. W związku z tym, że nie ma złej okazji, aby porozmawiać z „Gołym”, skorzystaliśmy z kolejnej i poprosiliśmy go między innymi o więcej szczegółów związanych z nową pracą. 

Michał Gołaś zdecydował, że sezon 2021 będzie jego ostatnim w profesjonalnej karierze kolarskiej. Zakończył ją po blisko piętnastu latach spędzonych w zawodowym peletonie, a teraz swoim potężnym doświadczeniem będzie dzielił się jako dyrektor sportowy w drużynie World Tour – Bahrain-Victorious.

O tym, dlaczego zdecydował się dołączyć właśnie do tego zespołu, a nie – jak wszyscy się spodziewali – do Ineos Grenadiers, opowiadał naszemu portalowi TUTAJ. Tym razem zapytaliśmy Michała Gołasia o wrażenia po pierwszym spotkaniu z nowym pracodawcą.

– Jestem po pierwszym spotkaniu dla dyrektorów sportowych oraz trenerów i mogę powiedzieć, że wreszcie zapoznałem się ze specyfiką tej pracy. Jestem mądrzejszy niż jeszcze miesiąc temu. Jak dotychczas świetnie się to wszystko układa, fajnie się współpracuje. Kierownictwo drużyny jest taką mieszanką Włochów z narodowościami bałkańskimi, a mi to bardzo odpowiada. Towarzystwo jest międzynarodowe, doświadczone, ale jest też kilka nowych twarzy, bo oprócz mnie doszedł jeszcze Roman Kreuziger [były czeski kolarz zawodowy – przyp. M.W.].

Gołaś nie mógł ujawnić swojego kalendarza, to znaczy tego, na jakich wyścigach będzie towarzyszył kolarzom Bahrain-Victorious zza kierownicy samochodu. Jednak co nieco nam zdradził.

– Na pewno chcielibyście wyciągnąć ode mnie cały kalendarz, ale tak się nie da (śmiech). Mogę tylko powiedzieć, że będę pełnił rolę dyrektora sportowego podczas belgijskich klasyków, ale w związku z tym, że nie mam jeszcze żadnego doświadczenia, wcześniej będę musiał je zdobyć. Zanim zostanę rzucony na głęboką wodę, bo przecież tzw. opening weekend czy późniejsze klasyki zdecydowanie są głęboką wodą, chcę się czegoś nauczyć. Im będzie tego więcej, tym bardziej to dla mnie zaprocentuje

– mówił Michał Gołaś.

„Profesor Gołaś” trafił do bardzo mocnego składu, który bez wątpienia jest na fali wznoszącej. Sezon 2021 był dla drużyny wspieranej przez Królestwo Bahrajnu przełomowy. Jej kolarze stanęli na podium dwóch wielkich tourów (Giro d’Italia i Vuelta a España), wygrali wyścig etapowy rangi World Tour (Benelux Tour), monument (Paryż-Roubaix), a w sumie odnieśli trzydzieści zwycięstw.

W drużynie brylują Matej Mohoric, Sonny Colbrelli, Jack Haig, przeżywający drugą młodość Damiano Caruso, czy młody i bardzo utalentowany Gino Mäder. Do tej i tak już wybuchowej mieszanki należy dodać Marka Paduna, który szturmem wziął dwa górskie etapy Criterium du Dauphine czy Mikela Landę – wiecznie pechowego, ale jednak wartościowego zawodnika.

Jedyną rysą na świetnym sezonie Bahrain-Victorious jest przeszukanie przez policję autobusu drużyny podczas Tour de France. Później francuscy naukowcy opublikowali badanie, w którym nie podając konkretnych nazw czy nazwisk wskazali, że u kilku zawodowych kolarzy wykryto stosowanie leku zwiotczającego mięśnie. Medykament ten nie znajduje się na liście substancji zakazanych, ale jego stosowanie może budzić wątpliwości natury etycznej.

W związku z powyższym postawiliśmy „Gołemu” pytanie z tezą: Jak odnaleźć się w grupie będącej mieszanką doświadczenia, talentu mocnych charakterów oraz wybujałego ego?

– Rzeczywiście, gdy przyjrzy się składowi drużyny Bahrain-Victorious, to widać w nim siłę. Dowodzi temu fakt, że dwanaście różnych zawodników odnosiło zwycięstwa. Bo sama liczba zwycięstw to jedno, ale prawdziwa siła drużyny tkwi w tym, jak wielu zawodników może wygrywać. To pokazuje, że w tym składzie tkwi duży potencjał i trzeba zrobić wszystko, by ci zawodnicy stawali się jeszcze lepsi. Jest tam sporo osobowości i kilka silnych charakterów, więc trzeba będzie popracować, żeby się w tę grupę – mówiąc kolokwialnie –  „wbić”.

Gołasiowi może pomóc to, że zna niektórych kolarzy, a także osoby ze sztabu.

– Znam na przykład Heinricha Hausslera, który jest moim rówieśnikiem. Co prawda nigdy nie byliśmy kolegami, ale zawsze się szanowaliśmy i to on napisał do mnie pierwszy, gdy zostałem zatrudniony w Bahrain-Victorious. Znam też grupę Słoweńców, którzy pracowali w Team Sky, Franco Pellizottiego, a z Sonnym Colbrellim znam się od dłuższego czasu i nawet rozmawialiśmy w trakcie tego sezonu, gdy jeszcze nie wiedziałem, że będę tu pracował. Myślę, że dosyć szybko uda mi się zawiązać więzi

– dodał Michał Gołaś.

Na zakończenie rozmowy wróciliśmy jeszcze z Michałem do jego starej stajni, czyli drużyny Ineos Grenadiers, która przechodzi restrukturyzację kierownictwa, a także odświeżenie składu. W związku z tym, że wciąż ściga się tam Michał Kwiatkowski, byliśmy ciekawi tego, czy należy oczekiwać zmian w sposobie ścigania Brytyjczyków.

– Myślę, że styl drużyny Ineos zmieni się siłą rzeczy, bo musi się zmienić, jeśli pozyskuje siękilku młodych kolarzy. Naturalną szansą dla nich są ucieczki i agresywna jazda. Myślę, że drużyna będzie w tym kierunku szła. Z drugiej strony jest też grono doświadczonych kolarzy, którzy posiadają palmarés na kilka stron kancelaryjnych i spodziewam się, że oni wciąż będąna szczycie. To, że ten skład został odmłodzony, to wcale nie oznacza, że będzie słabszy

– zakończył Michał Gołaś.

Bardzo obszerny wywiad z Michałem Gołasiem, jaki w Toruniu przeprowadził Bartek Kozyra można przeczytać –> TUTAJ.

Z kolei szczegółowa analiza sezonu 2021 w wykonaniu drużyny Bahrain-Victorious znajduje się TUTAJ.

W Toruniu rozmawiała Marta Wiśniewska

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Michal
Michal

Powodzenia! A za kilka lat Gołaś dyrektorem polskiej grupy worldtourowej!