fot. Bahrain-Victorious

Kilka godzin temu świat obiegła informacja o tym, że Michał Gołaś został nowym dyrektorem sportowym Bahrain-Victorious. Chwilę po ogłoszeniu “Goły” podzielił się z nami odczuciami związanymi ze swoją nową rolą w kolarskim peletonie.

Kolarz, który kilka tygodni temu zakończył swoją karierę występem w historycznym, bo deszczowym wyścigu Paryż-Roubaix, od jakiegoś czasu był typowany do roli dyrektora sportowego w którymś z worldtourowych zespołów. Już jako zawodnik imponował inteligencją taktyczną, dzięki czemu niektórzy nazywali go “profesorem kolarstwa”. Dziś, około 13. w końcu poznaliśmy jego przyszłość.  Ekipa Bahrain-Victorious zaprezentowała go jako nowego dyrektora sportowego. Jak wyglądały pierwsze godziny po komunikacie?

Prawdę mówiąc, było w miarę spokojnie. Dopiero około godziny 16. informacja zaczęła pojawiać się na zagranicznych portalach. Na Tuttobici, Cycling News i reszcie. Ludzie zaczęli się do mnie odzywać, gratulować. Wszyscy pytają, czemu nie przeszedłem do INEOS Grenadiers

– mówi Naszosie.pl Gołaś.

No właśnie, to ostatnie pytanie nurtuje zapewne również większość czytelników naszego portalu. W końcu “Goły” ostatnie sześć lat spędził w INEOS Grenadiers. Podobno jeszcze w czasie kariery zawodniczej Dave Brailsford wstępnie oferował mu posadę w ekipie. A jednak były już zawodnik wybrał inną drogę.

Ineos to byłaby pewnie najłatwiejsza opcja. Znam tam kolarzy, sztab, dyrektorów. No ale uznałem, że skoro jestem już tam od sześciu lat, to najwyższy czas coś zmienić, poznać nowych ludzi, zacząć coś zupełnie nowego. Po prostu wejść w ten nowy etap z czystą kartą. Byłem bardzo mile zaskoczony, że ludzie z Bahrainu się do mnie odezwali, że chcieli mnie w ekipie. Myślę, że te dwa czynniki zadecydowały o moim wyborze

– tłumaczy. 

Ważne przy wyborze nowego zespołu były dla niego także inne rzeczy, jak konkretna rola w zespole i długość czasu pracy. To ostatnie mogło być ważne choćby z tego powodu, że były reprezentant Polski ma co robić po karierze (szczegóły będziecie mogli poznać w rozmowie, która niebawem powinna ukazać się na naszym portalu).

Wybrałem ofertę Bahrainu także dlatego, że cały czas ciągnie mnie do wyścigów, do bycia blisko z kolarzami. Poza tym chciałem, żeby liczba tych dni w pracy była nieco ograniczona i cieszę się, że udało mi się dojść do porozumienia z władzami Bahrainu. Normalny etat dla dyrektora sportowego to 120 dni, ja będę pracował sporo mniej – niecałe sto dni

– przyznaje.

Na koniec zapytaliśmy go o obowiązki, które będą wynikać z pełnienia nowej funkcji. 37-latek odpowiedział:

Będą wyglądały tak, jak u większości dyrektorów sportowych. Głównie chodzi o przygotowanie do wyścigów: analiza trasy, analiza składów, ustalanie ich. Do tego wyjazdy, udział w organizowanych dwa razy w tygodniu “conference call”, kontakt z zawodnikami… przede mną jest trochę pracy, ale ja się jej nie boję!

Chcecie poznać odpowiedzi Michała Gołasia na więcej pytań? W takim razie zapraszamy was do śledzenia naszej strony. Już jutro pojawi się na niej nasza długa rozmowa z Michałem Gołasiem.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments