fot. Getty Images

W życiu Marka Cavendisha dzieje się ostatnio naprawdę dużo. Jak się okazuje, fakt ten postanowili wykorzystać rabusie.

Do napadu doszło 27 listopada – chwilę po tym, jak jeden z najlepszych (o ile nie najlepszy) sprinterów w historii wrócił do domu po pechowym występie w Gent Six Days. W Belgii zaliczył bolesny upadek, w wyniku którego złamał sobie dwa żebra. Najpierw trafił do szpitala, na oddział intensywnej terapii, a później wrócił do domu. Rzecz jasna wciąż odczuwał skutki wydarzeń z gandawskiego toru, co postanowili wykorzystać rabusie.

Czterej zamaskowani i uzbrojeni mężczyźni włamali się do naszego domu, kiedy spaliśmy. Brutalnie mnie zaatakowali i zaczęli grozić mojej żonie i dzieciom. W końcu zaczęli grabić nasz dom

– pisze na swoim Twitterze Mark Cavendish. Złodzieje zagarnęli m.in. dwa zegarki.

Miały dla mnie ogromną wartość zarówno finansową, jak i sentymentalną. Najgorsze jest jednak to, że mojej młodej rodzinie zabrano poczucie godności, prywatności i bezpieczeństwa – coś co powinno być obecne w każdym domu

– dodaje.

Nieco pocieszający może być fakt, że Brytyjczyk nie odczuje zbytnio skutków finansowych niedawnego zajścia. Kilka dni temu podpisał nową, prawdopodobnie zdecydowanie lepszą niż poprzednią, umowę z Quick Step-Alpha Vinyl. Nie zmienia to jednak faktów, że przestępców powinna spotkać zasłużona kara, dlatego miejmy nadzieję, że policji uda się ich jak najszybciej zlokalizować.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments