fot. SD Worx

Po długim oczekiwaniu nadszedł ten dzień – kobiecy peleton w końcu dostanie szansę walki na mitycznym pave w północnej Francji. Już dziś 129 kolarek stanie na starcie pierwszej edycji Paryż-Roubaix kobiet. Dla każdej z nich będzie to pierwszy taki wyścig w karierze. Zupełnie nie wiadomo, jak potoczy się ściganie i kto poradzi sobie najlepiej – właśnie dlatego ten wyścig zapowiada się tak pasjonująco.

Czekały na to bardzo długo, ale w końcu się doczekały – dziś poznamy pierwszą w historii triumfatorkę Paryż-Roubaix kobiet. Zanim jednak któraś z zawodniczek uniesie ręce na Velodrome Andre Petrieux, kolarki będą musiały pokonać niezwykle wymagające 116 kilometrów. Przez pierwsze 30 kilometrów zawodniczki będą „kręcić” po asfaltowych drogach w okolicach Denain. Później będzie tylko ciężej…

Organizatorzy przygotowali dla kobiet 17 sektorów bruku, o łącznej długości 29,2 kilometra. Wśród nich znalazło się wiele słynnych odcinków, jak Mons-en-Pevele (3 km) czy Carrefour de l’Arbre (2,1 km) – obydwa brukowane fragmenty zostały oznaczone pięcioma gwiazdkami. Choć pozostałe sektory są prostsze, wcale nie są łatwe – na każdym (i przed każdym) z nich będziemy oglądać zaciekłą walkę o jak najlepszą pozycję w peletonie. Niestety z pewnością dojdzie do wielu kraks – dużą rolę mogą odgrywać tu wymagające warunki atmosferyczne, jak opady deszczu czy silny wiatr, ale także brak doświadczenia na tego typu trasie.

Być może kolarki czując respekt do trasy, będą jechały bardzo zachowawczo. Nie jest jednak wykluczone, że wyścig eksploduje już na pierwszych sektorach bruku.

Zabawa w skojarzenia

Choć będzie to pierwsza edycja Paryż-Roubaix kobiet, musi być jakiś wyścig, którego charakterystyka jest podobna i pomoże on w przewidywaniu, co może wydarzyć się dziś w północnej Francji. Tu pojawia się problem – nie ma drugiego takiego wyścigu. Żadna z imprez nie jest poprowadzona po tego typu nawierzchni i w żadnej nie ma aż tylu sektorów bruku. Można porównywać ten wyścig do Nokere Koerse, Le Samyn czy Dwars door het Hageland, ale tak naprawdę ich trasy nijak mają się do tej, po której będą się dziś ścigać kolarki.

Jedno jest pewne – żeby wygrać Paryż-Roubaix kobiet trzeba być bardzo mocną zawodniczką, czującą się na bruku „jak ryba w wodzie”. Między innymi z tego powodu jedną z pretendentek do triumfu jest Chantal van den Broek-Blaak reprezentująca SD Worx. W swojej karierze wielokrotnie triumfowała w brukowanych klasykach, jak Le Samyn, Ronde van Vlaanderen, Omloop Het Nieuwsblad czy Dwars door het Hageland. Nie jest ona jedyną kolarką SD Worx, mogącą powalczyć o zwycięstwo w „Piekle Północy” – dokonać mogą tego też inne zawodniczki holenderskiej drużyny, między innymi Amy Pieters, kończącej karierę Jolien D’Hoore czy Christine Majerus. Zespół SD Worx dysponuje świetnym składem i to najprawdopodobniej właśnie on będzie nadawać ton rywalizacji.

fot. SD Worx / Raymond Kerckhoffs

Szanse na triumf mają też zawodniczki pokroju Lisy Brennauer (Ceratizit-WNT Pro Cycling), Lotte Kopecky (Liv Racing) czy Marty Bastianelli (Ale BTC Ljubljana), które mogą odnieść sukces zarówno po solowym odjeździe, jak i po finiszu z mniejszej grupki. Gdyby do takowego doszło, nie można skreślać też Marianne Vos (Team Jumbo-Visma Women). Holenderka może wykorzystać swoje doświadczenie z przełajów i znakomicie odnaleźć się na ciężkim pave. W mistrzostwach świata pokazała, że jest w wysokiej formie i w Roubaix będzie bić się o najwyższe lokaty. To samo tyczy się jej rodaczki, Ellen van Dijk (Trek-Segafredo Women), aktualnej mistrzyni Europy ze startu wspólnego. Oprócz tego, że potrafi dobrze poradzić sobie na bruku, dysponuje wysokimi umiejętnościami jazdy na czas, co może pozwolić jej na utrzymanie się przed grupką pościgową po ewentualnym ataku (miało to miejsce w mistrzostwach Europy). Holenderka nie jest jedyną zawodniczką Trek-Segafredo Women, na którą warto zwrócić uwagę – w składzie amerykańskiej formacji znalazły się też Elizabeth Deignan czy Elisa Longo Borghini.

Wyróżnić należy też Elisę Balsamo (Valcar – Travel&Service) – sięgnięcie po mistrzostwo świata nie było przypadkowym wystrzałem, a zwieńczeniem świetnego sezonu, podczas którego wielokrotnie meldowała się w czołówkach jednodniowych wyścigów, w tym takich, prowadzących po brukach. Wydaje się, że najbardziej odpowiadałby jej scenariusz, w którym do mety dojechałaby mniejsza lub większa grupka.

Niewykluczone, że w czołówce zobaczymy też takie kolarki, jak Emma Norsgaard (Movistar Team), Floortje Mackaij, Lorena Wiebes (Team DSM), Sarah Roy (Team BikeExchange), Maria Giulia Confalonieri (Ceratizit-WNT Pro Cycling), Marlen Reusser (Ale BTC Ljubljana), Tiffany Cromwell (Canyon//SRAM) czy zawodniczki znane ze świetnej jazdy w górzystym terenie. Nie, nie jest to żart – takie kolarki również mają szanse na dobry wynik, i to wcale nie małe.

Przed Paryż-Roubaix kobiet nie wiemy nic, więc nie można na starcie skreślać zawodniczek, jak Annemiek van Vleuten (Movistar Team), Cecilie Uttrup Ludwig (FDJ Nouvelle Aquitaine Futuroscope) czy Katarzyna Niewiadoma (Canyon//SRAM Racing). Drugą Polką, która wystartuje w dzisiejszym „Piekle Północy”, będzie Marta Lach. Trasa wyścigu wydaje się sprzyjać charakterystyce Polki, lecz będzie ona najprawdopodobniej pomagać Lisie Brenneuer.

Tak wiele pytań…

Pierwsza edycja każdego wyścigu jest wyjątkowa – w końcu jej zwyciężczyni zawsze będzie wspominana jako ta pierwsza. W przypadku tak niezwykłego, jedynego w swoim rodzaju wyścigu, jak Paryż-Roubaix, prestiż zostania pierwszą triumfatorką jest jeszcze większy. Kto nią zostanie? Jaki typ zawodniczki? Z ucieczki czy po finiszu z grupy? Jak kolarki poradzą sobie na tak ciężkim bruku? – przed startem nie znamy odpowiedzi na żadne z tych pytań i, między innymi, właśnie  dzięki temu ekscytacja tym wyścigiem jest tak duża.

Wyścig Paryż-Roubaix kobiet będzie transmitowany od godziny 15:10 na antenie Eurosportu 1 i w Playerze.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments