fot. La Vuelta a Espana

Primoz Roglic zrobił prawdziwe show na trasie 17. etapu Vuelta a Espana. Słoweniec zdecydowanie wygrał pojedynek z Eganem Bernalem i jest o krok od zwycięstwa w hiszpańskim wyścigu.

Wszystko zaczęło się na około 61 kilometrów przed metą. Na atak zdecydował się wówczas Egan Bernal. Kolumbijczyk musiał odrabiać straty – w klasyfikacji generalnej tracił blisko pięć minut do lidera – Odda Christiana Eikinga i nieco mniej (lecz wciąż sporo) do Roglicia, Masa i Lopeza.

W przeszłości wielokrotnie próbował już samotnych ataków – właśnie tak wygrał przecież Tour de France 2019, a i podczas tegorocznego Giro d’Italia wielokrotnie zdarzało mu się wpadać na metę daleko przed najgroźniejszymi rywalami. Tym razem jednak komuś udało się wsiąść na jego koło.

Nie myślałem zbyt wiele – po prostu ruszyłem za Eganem Bernalem. To jest prawdziwe ściganie. Dopiero później trochę zacząłem kalkulować. Myślałem sobie, „wow, może trochę przesadziliśmy. Jesteśmy dosyć daleko od mety”. Ale wszystko dobrze poszło i stworzyliśmy świetny spektakl

– mówił po zakończeniu etapu Primoż Roglić.

Pojedynek między Słoweńcem, a Kolumbijczykiem trwał dobre kilkadziesiąt kilometrów. Przez większość czasu wydawało się, że częstsze i mocniejsze ciosy wyprowadza ten pierwszy. I rzeczywiście, na osiem kilometrów przed metą 24-latek w końcu został znokautowany. Kolarz Jumbo-Visma zostawił go z tyłu i tak jak kiedyś Przemysław Niemiec samotnie pomknął na szczyt Lagos de Covadonga.

W pewnym momencie zacząłem jechać najszybciej, jak się da. Zgubiłem Egana, więc dalszą część wspinaczki pokonałem samotnie. Myślę, że to była moja najlepsza akcja na trasie Vuelta a Espana. Naprawdę cieszyłem się jazdą. Tylko pogoda nie dopisała, ale to nie może zmieniać faktu, że dzisiejszy dzień był naprawdę udany

– powiedział dzisiejszy zwycięzca, który ostatecznie przyjechał do mety 1 minutę i 35 sekund przed grupą faworytów z Eganem Bernalem.

To sprawiło, że teraz to właśnie on został nowym liderem wyścigu, a jego przewaga nad resztą jest imponująca. Różnica między nim a drugim Enrikiem Masem wynosi teraz 2 minuty i 22 sekundy. Biorąc pod uwagę, że przed nami już tylko dwa górskie etapy oraz jazda indywidualna na czas, gdzie Roglić powinien zdecydowanie pokonać pozostałych, jego szanse na trzecie zwycięstwo w Vuelta a Espana stają się coraz bardziej realne.

Moja przewaga w „generalce” wciąż nie wystarcza, bym był pewien zwycięstwa, ale bądźmy szczerzy – nigdy nie można być pewnym zwycięstwa w wielkim tourze. Jednak na razie jestem zadowolony z tego, jak wygląda sytuacja. Zobaczymy, czy podobnie po jutrzejszym, królewskim etapie!

– zakończył.

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments