Fot. Ineos Grenadiers

Richard Carapaz pomimo poniesionych strat na wczorajszej czasówce, wciąż wierzy, że to on może założyć żółtą koszulkę na Polach Elizejskich w Paryżu. Ulubiony teren Ekwadorczyka, czyli wysokie góry wciąż przed nami. Sam zainteresowany wierzy, że klasyfikacja generalna wyścigu jeszcze mocno się zmieni.  

Na wczorajszym 27 kilometrowym odcinku jazdy indywidualnej na czas były triumfator Giro d’Italia zajął 23. miejsce i stracił aż 1:44 do triumfatora Tadeja Pogačara (UAE-Team Emirates) czy równe 1:00 do Primoža Rogliča (Team Jumbo-Visma). Poniesione straty kosztowały go także miejsca w generalceCarapaz spadł z 3. miejsca na 9. Ekwadorczyk nigdy jednak nie słynął z bycia wybitnym w walce z czasem, jego specjalnością zawsze były góry, im wyżej się wznoszące tym lepiej dla wychowanego na ponad 3000 metrach nad poziomem morza zawodnika z Ameryki Południowej. Mając w pamięci jego niedawny sukces w Tour de Suisse zdecydowanie możemy oczekiwać ofensywy z jego strony. Sam Richard po swojej czasówce był zadowolony. W wywiadzie na linii mety mówił tak:

Jestem bardzo szczęśliwy. Nie było łatwo, ale zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy. Jesteśmy tu by walczyć, wciąż pozostajemy w grze. Musimy zauważać też pozytywne aspekty. Teraz już będzie tylko lepiej, mamy przed sobą bardzo trudne etapy, które wiele mogą zmienić, silną ekipę. To nasze przewagi, czujemy się dobrze i do końca będziemy walczyć o wygraną w tym wyścigu.

Poprzedni artykułTour of Bulgaria 2021: Giovanni Lonardi wygrywa, Jakub Murias w czołowej dziesiątce
Następny artykułVan der Poel nie chce zmieniać swojego stylu jazdy
Oskar Sasak
Student III roku prawa Uniwersytety Łódzkiego. Były kandydat na kolarza z przeszłością w kategoriach juniorskich, obecnie kolarz - amator, pasjonujący się kolarskimi zmaganiami na wszystkich poziomach, od juniorów po World Tour.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Kod rabatowy
Kod rabatowy

Świetna treść! Tak trzymaj!