fot. Dariusz Krzywański

Brązowy medalista w jeździe indywidualnej na czas na Mistrzostwach Polski w Kartuzach Łukasz Wiśniowski (Qhubeka-Assos) powiedział, że jest usatysfakcjonowany wynikiem. Teraz planuje start w wyścigu ze startu wspólnego, a następnie będzie miał miesięczną przerwę od ścigania. 

Łukasz Wiśniowski był jednym z faworytów do zwycięstwa w “czasówce”, chociaż w czwartek w Chmielnie nie było mocnych na Macieja Bodnara (BORA-hansgrohe). Kolarz Qhubeka-Assos stracił do niego 3 miuty i 32 sekundy.

Jestem zadowolony z trzeciego miejsca. Przygotowywałem się specjalnie do jazdy indywidualnej na czas, także ta “czasówka” na mistrzostwach Polski była dla mnie sprawdzianem. Dobrze widzę to trzecie miejsce, zawsze jest to podium

– mówił mocno zmęczony Łukasz Wiśniowski zaraz po przekroczeniu linii mety.

Po wzięciu kilku oddechów i przetarciu spoconej twarzy, Łukasz pokusił się o krótką analizę tegorocznej jazdy indywidualnej na czas w ramach mistrzostw Polski. Dystans był bowiem nieco dłuższy niż zwykle, a trasa wymagająca.

Na pewno jest to długi dystans, ale tak czy siak to jest jazda na czas, więc bez względu na to, czy byłaby krótsza czy dłuższa, to i tak byłoby ciężko. Najwyżej trzeba by było inaczej rozłożyć siły. Każdy z nas był przygotowany na ten dystans, bo od dłuższego czasu było wiadomo, że zostanie ona rozegrana na dystansie 46 kilometrów. Gdyby byłoby krócej, to może byłoby nieco lżej, ale i tak było bardzo ciepło. Generalnie więc ta “czasówka” dała nam się we znaki

– dodał Wiśniowski.

29-latek ma za sobą starty w wyścigu Giro d’Italia oraz Baloise Belgium Tour, a zatem sporo się ostatnio ścigał i to w dużej intensywności. Zapytaliśmy go zatem, czy odczuwa zmęczenie.

Nie jestem zmęczony wyścigami, a raczej podróżami, bo w ostatnim czasie sporo się przemieszczałem. Jednak na początku Giro nie byłem jeszcze w najwyższej formie, więc nie czuję się specjalnie zmęczony. Jesteśmy teraz tutaj [na mistrzostwach Polski], mamy jeszcze kilka dni do wyścigu ze startu wspólnego, także będzie można trochę odpocząć przed kolejnym wyścigiem

– powiedział Wiśniowski.

Podczas niedzielnego wyścigu elity mężczyzn popularny “Wiśnia” będzie jednym z samotnych zawodników, którzy na co dzień sami ścigają się w zagranicznych ekipach. Bez znaczenia, jak potoczy się wyścig, obiecuje walkę.

Nie widziałem jeszcze trasy. To jest prawda, że w tym roku przyjechało sporo pojedynczych zawodników, więc na pewno będzie ciekawie. Miejmy nadzieję, że trasa jest selektywna, może także zaskoczy nas jakiś wiatr na przykład, przez co wyścig byłby cięższy. Ja na pewno dam z siebie sto procent, a w jaki sposób to się przełoży na wynik, to zobaczymy

– zakończył Łukasz Wiśniowski.

Po wyścigu o mistrzostwo Polski Wiśniowski będzie miał czterotygodniową przerwę od roweru. Następnie planuje start w wyścigu w Walonii, a następnie w Tour de Pologne. Nie ma w swoim kalendarzu drugiego wielkiego touru.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments