Fot. CCC Team

Przed selekcjonerem reprezentacji Polski w kolarstwie Piotrem Wadeckim ważne decyzje dotyczące powołań, ponieważ jest rok olimpijski. Ponadto czekają inne imprezy mistrzowskie jak światowy czempionat czy mistrzostwa Europy, a także Tour de Pologne, w którym biało-czerwoni zwyczajowo otrzymują dziką kartę. Oto, co słychać u dyrektora sportowego zamkniętej drużyny CCC Team tuż przed mistrzostwami Polski w Kartuzach, których trasę pomagał projektować. Zapraszamy do przeczytania wywiadu.

Wiem, że pomagałeś przy projektowaniu trasy tegorocznych mistrzostw Polski, które odbędą się na Kaszubach. Powiedz, jaka dokładnie była twoja rola?

Podsuwałem sugestie, którędy trasa mogłaby prowadzić. Gdyby zależało to w stu procentach ode mnie, a lokalne władze i służby byłyby temu przychylne, to ta trasa mogłaby być jeszcze trudniejsza i wówczas podobałaby mi się jeszcze bardziej. To jest rok olimpijski i dlatego w mojej ocenie trasa powinna być jak najtrudniejsza. Choć oczywiście nie można nazwać jej łatwą – jest trudna, ale tutejsze tereny na Kaszubach mają potencjał, by skomplikować ją jeszcze bardziej, zwłaszcza w końcowej fazie wyścigu. Jednak nie zawsze uda się zrobić wszystko tak, jakby się chciało. Na pewno nie jest to zła wola organizatorów. Istnieją pewne ograniczenia, których nie da się przeskoczyć. Generalnie trasa jest malownicza, wymagająca, a do ideału brakuje jej tego, by końcówka była jeszcze trudniejsza.

Jako selekcjoner kolarskiej reprezentacji Polski masz pewnie sporo pracy, jeśli idzie o obserwację zawodników oraz zastanawianie się nad składami – mamy przecież rok olimpijski, a dodatkowo są inne imprezy jak mistrzostwa świata czy mistrzostwa Europy. Jak to wygląda?

Jeżdżę na wyścigi, podpatruję, a tam, gdzie nie mogę pojechać, to oglądam transmisje w telewizji. Oczywiście jestem cały czas w środku peletonu; wiem, co się dzieje, obserwuję zawodników, mam z nimi kontakt. Nie ma tygodnia, żebym nie rozmawiał z zawodnikami, którzy są w szerokim składzie na igrzyska olimpijskie czy na mistrzostwa świata. O tyle to jest to trudny wybór, że zawsze będzie ktoś zadowolony i ktoś niezadowolony. Na igrzyska mamy tylko trzy miejsca, a chętnych, którzy chcieliby pojechać i pomóc Michałowi [Kwiatkowskiemu] czy Rafałowi Majce w odniesieniu dobrego wyniku jest więcej. Dwójka Majka-Kwiatkowski będzie filarem zespołu. Ich pozycja raczej nie jest zagrożona.

Możesz wymienić jakieś inne nazwiska, które bierzesz pod uwagę, jeśli idzie o to trzecie miejsce w składzie?

Jeśli chodzi o trzecie nazwisko, jest przy nim w tej chwili znak zapytania. Zobaczymy – są Maciek Bodnar, Łukasz Wiśniowski, Łukasz Owsian, Tomek Marczyński. W sumie jest to pięć nazwisk, które aspirują do trzeciego miejsca. Zobaczymy, jak to będzie na ostatniej prostej, w jakiej zawodnicy będą dyspozycji, którego z nich największym zaufaniem obdarzą liderzy zespołu. Ta osoba, która spełni te kryteria pojedzie do Tokio.

Jaka jest ostateczna data, którą wyznaczyłeś na podanie finałowej trójki na wyścig ze startu wspólnego o złoty medal olimpijski w Tokio?

W sumie nie ma takiej daty. Wylot do Tokio jest 17 lipca i do tego czasu musi zostać podanych trzech zawodników oraz dwóch rezerwowych. Na pewno do tego dnia cały czas będzie musiało znajdować się dwóch-trzech zawodników w rezerwie, którzy w razie niespodziewanych wydarzeń wskoczą na to miejsce.

Po emocjach olimpijskich nadejdzie moment na wybór składu na mistrzostwa świata w Belgii. Jak mocno ten skład będzie się musiał różnić od tego, który wystartuje w Tokio? Właściwie poza Michałem Kwiatkowskim, który jest all-rounderem i także tam będzie mógł być liderem kadry Polski, wydaje się, że będziesz mógł przetasować karty.

To będzie wyścig belgijski, w końcówce sezonu, a więc może być różnie z pogodą. Na pewno Michał może sobie poradzić na takiej trasie, ale są też tacy zawodnicy jak Wiśniowski, Gradek, młody [Stanisław] Aniołkowski [mistrz Polski – przyp. M.W.], który – nie chcę powiedzieć, że jest objawieniem tego sezonu, bo objawieniem był jak jeździł w CCC – ale radzi sobie bardzo przyzwoicie w belgijskich klasykach i na pewno byłby dużą pomocą i wzmocnieniem reprezentacji. Ale do tej imprezy jest jeszcze sporo czasu – najpierw igrzyska olimpijskie, a potem Tour de Pologne i wtedy zobaczymy.

Co sądzisz o zmienionej trasie tegorocznej edycji Tour de Pologne?

Uważam, że trasa jest bardzo fajna. Świetnie, że są zmiany, bo do starego schematu trasy zdążyliśmy się już mocno przyzwyczaić. Jest niełatwa i bardzo interesująca. Myślę, że jeden etap będzie typowo sprinterski, a ponadto dużym urozmaiceniem będzie „czasówka”, bo już dawno jej w tym wyścigu nie było. Wyścig powinien być ciekawy i mniej przewidywalny. W ostatnich latach wszyscy nauczyliśmy się, że Tour de Pologne rozgrywa się w Bukowinie, a tym razem będzie zupełnie inaczej.

Na zakończenie pytanie dotyczące twojej kariery. Istnieje szansa, że zobaczymy cię jeszcze kiedyś w roli dyrektora sportowego?

Cały czas jestem blisko kolarstwa, ponieważ po pierwsze jestem selekcjonerem kadry, a po drugie mam wielu kolegów w zawodowym peletonie. Miałem propozycję objęcia roli dyrektora sportowego w jednej z ekip World Tour, ale serdecznie podziękowałem. Każdy z dyrektorów sportowych CCC Team znalazł sobie inną pracę w World Tourze, a ja poszedłem trochę inną drogą. Uznałem, że są mi potrzebne małe kolarskie wakacje, a i tak ten rok obfituje w wyścigi z reprezentacją, także będzie sporo wyjazdów. Postanowiłem, że w tym roku skoncentruję się właśnie na tym.

Rozmawiała Marta Wiśniewska

guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Piotr
Piotr

Kwiato pewniak, ale Majka to już historia. Na dodatek bez formy. Miał szansę na złoto w Rio i poległ. Dajmy szansę innym.

Tomek
Tomek

Proponuję do reprezentacji dołączyć Pana Piotra z komentarza powyżej

antoni
antoni
  1. do wożenia bidonów
Paweł
Paweł

No no no – Pan Piotr to chyba znawca tematu patrząc na komentarz… A może by go tak dać do Eurosportu żeby komentował…