fot. PhotoNews

Niespodziewanie pierwszy etap wyścigu Critérium du Dauphiné padł łupem Brenta Van Moera. Belg okazał się najmocniejszym z czwórki uciekinierów i odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w zawodowym peletonie.

Dla 23-letniego zawodnika ekipy Lotto Soudal los oddał dziś, to co zabrał mu przed tygodniem podczas klasyka Ronde van Limburg. Brent Van Moer jechał samotnie na czele w tym wyścigu, ale na ostatnim kilometrze został źle pokierowany, a co za tym idzie pojechał złą trasą i stracił szanse na pierwsze zawodowe zwycięstwo w karierze.

Dziś natomiast młody Belg poradził sobie ze swoimi współtowarzyszami ucieczki i był w stanie oprzeć się goniącemu peletonowi. Dzięki temu triumfował on na otwierającym odcinku wyścigu odbywającego się w Delfinacie.

Nie mogę w to uwierzyć. To moje pierwsze zawodowe zwycięstwo i od razu wywalczone w tym stylu wraz z  koszulką lidera. Po tym, co wydarzyło się w wyścigu Ronde van Limburg, gdzie miałem szanse walczyć o swoje pierwsze profesjonalne zwycięstwo, ale pod koniec trasy zostałem źle pokierowany, byłem naprawdę rozczarowany. Jednak natychmiast skupiłem się na Dauphiné i byłem naprawdę spragniony pokazać, że jestem w stanie zwyciężyć. Fakt, że byłem w stanie to zrobić na Dauphiné, pośród tak silnej stawki, jest po prostu fantastyczne

– mówił wzruszony 23-latek dziennikarzom po przekroczeniu linii mety.

Obecnie przewaga zawodnika ekipy Lotto Soudal nad drugim dziś na mecie Sonnym Colbrellim wynosi 30 sekund, a nad większością stawki 36 sekund. W poniedziałek na 173-kilometrowym etapie z wieloma podjazdami na trasie przekonamy się, czy Brent Van Moer będzie w stanie przetrwać te trudności i utrzymać żółtą koszulkę lidera wyścigu Critérium du Dauphiné.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments