fot. Israel Start Up Nation

Dan Martin wygrywa 17. etap Giro d’Italia. Liderem pozostał Egan Bernal, który miał dziś pierwszy poważny kryzys

Pierwszy etap po drugim dniu przerwy miał przynieść kolejne emocje. Siedemnasty odcinek tegorocznego wyścigu rozpoczynał się dość spokojnie. Najpierw mieliśmy delikatny zjazd, potem podjazd pod Sveseri, a potem długi, płaski odcinek. Dopiero później miały zacząć się prawdziwe schody – Passo San Valentino (14,8 km; 7,6% śr. nachylenia) i przede wszystkim prowadząca do mety Sega di Ala (11,5 km; 9,6 %) miały skutecznie utrudnić kolarzom życie.

Harce czas zacząć!

W dzisiejszej zapowiedzi pisaliśmy, że niemałą szansę na zwycięstwo będą mieli uciekinierzy. Z podobnego założenia wyszli harcownicy, którzy po kilkudziesięciu kilometrach jazdy uformowali ucieczkę dnia. W jej składzie znaleźli się m.in.: Dan Martin (Israel Start-Up Nation), Jan Hirt (Intermarche-Wanty Gobert), Gianni Moscon (INEOS Grenadiers), Felix Grossschartner (BORA-hansgrohe) i prowadzący w klasyfikacji górskiej Geoffrey Bouchard. Natomiast cały skład ucieczki przedstawiał się w ten sposób:

źr. Pro Cycling Stats

Do grupy próbowała jeszcze dołączyć trójka, w której znaleźli się: George Bennett (Jumbo-Visma), Matteo Fabbro (BORA-hansgrohe) oraz Christopher Juul-Jensen (BikeExchange), ale ostatecznie nie udało im się to i w końcu wrócili do peletonu. Chwilę później, podczas wspinaczki pod Sveseri, ze składu odjazdu wypadł Diego Ulissi i w ten sposób na szczyt pierwszego dzisiejszego wzniesienia dojechała 19-osobowa czołówka.

Dość niespodziewanie 9 punktów za pierwsze miejsce na mecie górskiej premii zgarnął Dries De Bondt. Przez ostatnie kilkaset metrów podjazdu na czele pracował spokojnie jadący w niebieskiej koszulce Bouchard, ale tuż przed kreską Belg wyskoczył zza pleców niczego nie spodziewającego się Francuza. To była zdecydowanie najciekawsza sytuacja pierwszej części etapu. Kolejne kilometry upływały dość spokojnie, a przewaga głównej grupy, która na szczycie Sveseri wynosiła niecałe dwie minuty, błyskawicznie rosła, by w końcu dojść do 5 minut.

Irlandzki kucharz podpieka rywali

Pięć minut to była maksymalna różnica pomiędzy dwiema najważniejszymi grupami, jednak nie utrzymała się ona zbyt długo. Wkrótce zaczęła spadać i u podnóża Passo di San Valentino wynosiła około trzech minut.

Gdzieś w połowie podjazdu na czoło grupki wyszedł Dan Martin i ani myślał z niego schodzić. Choć święty Walenty to patron zakochanych, to Irlandczyk nie zamierzał okazywać rywalom miłosierdzia. Wręcz przeciwnie, nadawane przez niego tempo było mocne – zbyt mocne dla kolegów z ucieczki, którzy zaczęli padać jak muchy. Stosunkowo szybko z tyłu zostali choćby Grossschartner, Hirt czy Knox. Najdłużej za Martinem utrzymali się Badilatti, Bouchard, Moscon i Pedrero, ale temu pierwszemu nie udało się dojechać do szczytu wraz z resztą grupy.

Blisko podzielenia jego losu był Bouchard. Lider klasyfikacji górskiej odpadł od czołówki, ale później pokazał duży hart ducha, wracając do niej chwilę po tym, gdy rozpoczął się łatwiejszy fragment trasy. Oczywiście nie obyło się bez nagrody, w postaci zwycięstwa na premii górskiej i kolejnych punktów mogących przydać się w walkę o koszulkę.

Były one tym bardziej istotne, że przewaga ucieczki malała – głównie ze względu na ciężką pracę Mikela Nieve. Na szczycie wzniesienia wynosiła zaledwie dwie minuty. Wszystko wskazywało więc na to, że o punkty na ostatniej dziś premii zawalczą faworyci – w tym drugi w klasyfikacji górskiej Egan Bernal.

Kłopoty Ciccone i Evenepoela

Po podjeździe pod Przełęcz Świętego Walentego, nadszedł zjazd, który również przyniósł kilka zmian. Z przodu do czołówki dołączyli Ravanelli i Carboni, natomiast z tyłu działo się jeszcze więcej. Wszystko zaczęło się od defekt roweru, który sprawił, że z tyłu został Giulio Ciccone. Pomóc w powrocie do grupy próbowali mu koledzy z Trek-Segafredo – Nibali i Ghebreighzabier. Szybko im się to udało, ale dla Włocha nie był to koniec kłopotów.

Pech nie chciał go opuścić. Chwilę po tym, jak wrócił do grupy faworytów, ucierpiał w kraksie. Obok niego na ziemi leżeli również jego dwaj koledzy z Treka, więc w drugą pogoń Włoch musiał ruszyć sam. Niestety tym razem na zjeździe nie udało mu się dojść do rywali – jego strata tylko trochę urosła. Dopiero później, korzystając z pomocy samochodów, udało mu się dojść, nawet mimo tego, że w międzyczasie musiał jeszcze zmieniać rower. Mimo wszystko można było przypuszczać, że ta długa gonitwa nie pozostanie bez wpływu, na jego postawę na podjeździe.

W tej samej kraksie co Ciccone, ucierpiał także Evenepoel. Belg, który miał kłopoty już na podjeździe (został z tyłu już na samym jego początku, ale, podobnie jak Bouchard, doszedł na łatwiejszym fragmencie), długo nie mógł się pozbierać i szybko stało się jasne, że dziś nie pomoże już Joao Almeidzie. Jego rolę przejęli więc Serry i Knox, którzy wciąż jechali jeszcze przed peletonem, ale że już dawno stracili szanse na zwycięstwo etapowe, zostali cofnięci do pomocy Portugalczykowi i szybko zaczęli nadawać tempo z przodu.

Rzeźnik Castroviejo

Pomimo zamieszania na zjeździe, przewaga ucieczki wciąż topniała. U podnóża Sega di Ala wynosiła już nieco ponad minutę. Nic dziwnego, że błyskawicznie na atak zdecydował się Dan Martin, za którym znów próbowali pojechać Pedrero, Moscon i Bouchard, ale dwaj ostatni szybko zostali za jego plecami, a obok ostał się już tylko Hiszpan.

Kłopoty mieli także niektórzy faworyci klasyfikacji generalnej. Jako pierwszy za grupą został Vlasov. Szczęście Rosjanina polegało jednak na tym, że miał obok siebie Vadima Pronskiego, który pomagał mu w zminimalizowaniu strat (choć i należało się spodziewać, że na mecie będą one bardzo duże). W gorszej sytuacji był Ciccone. On niestety był już wyczerpany wcześniejszą gonitwą, a na domiar złego nie miał nikogo, kto mógłby mu podać rękę w potrzebie. Później w ślady obu kolarzy poszli jeszcze Hugh Carthy oraz Romain Bardet, którzy jeszcze w poniedziałek wyglądali na najmocniejszych kolarzy obok Caruso i Bernala.

Vlasov, Bardet, Ciccone, Carthy – wszyscy oni byli ofiarami tempa narzucanego przez Jonathana Castroviejo. Hiszpan urządził w grupie faworytów prawdziwą rzeź, ale mimo to strata do uciekającego Martina nie malała i utrzymywała się na poziomie około minuty i 20 sekund.

Bitwa pod Sega di Ala

Hiszpan przestał odgrywać główną rolę na około 4 kilometry przed metą. Najpierw zaatakował Joao Almeida, a później dołączyli do niego Simon Yates, Egan Bernal i jego kluczowy pomocnik – Daniel Martinez – nie było natomiast Damiano Caruso, który właśnie przeżywał swój pierwszy kryzys w tym wyścigu.

Czwórka szybko doścignęła Pedrero i w końcu zaczęła doganiać Dana Martina. I gdy wydawał się, że Bernal ma bardzo duże szanse na odniesienie swojego trzeciego etapowego skalpu w tegorocznym wyścigu… Kolumbijczyk został z tyłu. Rzecz jasna Martinez zaczekał, by wspomóc rodaka, ale na tym etapie niewiele mógł już zrobić, więc strata posiadacza Maglia Rosa rosła w zastraszającym tempie. Malała za to jego przewaga nad Caruso, który szybko dogonił dwójkę Kolumbijczyków.

Z przodu cały ciężar pracy brał na siebie Simon Yates. Brytyjczyk był bardzo mocny, więc na kilometr przed metą różnica między dwójką, a Bernalem wynosiła już minutę. Jednak chwilę później nie był już w stanie odpowiedzieć na atak Joao Almeidy, który ruszył do przodu i szybko wyrobił sobie nad nim kilkunastosekundową przewagę. Nawet on nie był jednak w stanie dojechać do Daniela Martina, który był dziś zdecydowanie najmocniejszy i sięgnął po zasłużone zwycięstwo.

Klasyfikacja 17. etapu Giro d’Italia 2021 (Top 23):
1  MARTIN Dan Israel Start-Up Nation 4:54:38
2  ALMEIDA João Deceuninck – Quick Step 0:13
3  YATES Simon Team BikeExchange 0:30
4  ULISSI Diego UAE-Team Emirates 1:20
5  CARUSO Damiano Bahrain – Victorious ,,
6  MARTÍNEZ Daniel Felipe INEOS Grenadiers 1:23
7  BERNAL Egan INEOS Grenadiers ,,
8  PEDRERO Antonio Movistar Team 1:38
9  BILBAO Pello Bahrain – Victorious 1:43
10  BENNETT George Team Jumbo-Visma 2:21
11  FOSS Tobias Team Jumbo-Visma ,,
12  FORTUNATO Lorenzo EOLO-Kometa 2:47
13  BOUCHARD Geoffrey AG2R Citroën Team 2:49
14  BARDET Romain Team DSM 2:52
15  MOSCON Gianni INEOS Grenadiers ,,
16  STORER Michael Team DSM 3:05
17  VLASOV Aleksandr Astana – Premier Tech 3:08
18  CASTROVIEJO Jonathan INEOS Grenadiers 3:10
19  RAVASI Edward EOLO-Kometa 3:18
20  BETTIOL Alberto EF Education – Nippo 3:52
21  CARTHY Hugh EF Education – Nippo ,,
22  BOUWMAN Koen Team Jumbo-Visma 5:16
23  CARBONI Giovanni Bardiani-CSF-Faizanè 5:53

 

Klasyfikacja generalna po 17. etapie (Top 10):

1 1  BERNAL Egan INEOS Grenadiers 71:32:05
2 2  CARUSO Damiano Bahrain – Victorious 2:21
3 5 ▲2  YATES Simon Team BikeExchange 3:23
4 4  VLASOV Aleksandr Astana – Premier Tech 6:03
5 3 ▼2  CARTHY Hugh EF Education – Nippo 6:09
6 7 ▲1  BARDET Romain Team DSM 6:31
7 8 ▲1  MARTÍNEZ Daniel Felipe INEOS Grenadiers 7:17
8 10 ▲2  ALMEIDA João Deceuninck – Quick Step 8:45
9 9  FOSS Tobias Team Jumbo-Visma 9:18
10 6 ▼4  CICCONE Giulio Trek – Segafredo 11:06
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments