fot. Giro d'Italia

Po wielkich ulewach i wielkich emocjach, czas na nieco łagodniejszą przeprawę. Piątego dnia rozgrywania wyścigu, 104. edycja Giro d’Italia zabierze peleton antyczną Via Aemilia, a obok sprinterskiego finiszu w adriatyckim kurorcie, ozdobą etapu będą widoki mijanych Bolonii, Imoli i San Marino.

Dobra wiadomość jest taka, że aura będzie dziś niego łaskawsza dla uczestników włoskiego wielkiego touru. Zła, że trzeba będzie nieco przykręcić emocje, ale pierwszy tydzień Giro niewiele ma wspólnego ze sprinterską paradą, więc niespecjalnie można mieć o jego design pretensje.

Środowy etap rozegra się na dystansie 177 kilometrów, które na odcinku pomiędzy Modeną i Rimini pokryją się z oryginalnym przebiegiem ukończonej w 175 r p.n.e. drogi Via Aemilia. Oryginalnie prowadziła ona z Rimini do Placentii (Piacenzy), miała długość 262 kilometrów i to od niej, a nie na odwrót, wzięła się nazwa odwiedzanego dziś regionu. 

Te szczegóły są bardzo ważne, bo przekonacie się wkrótce, że przygotowane przez organizatorów Giro d’Italia atrakcje akurat dziś mają więcej walorów z gatunku turystyki i geografii sportu, niż sportu samego w sobie. Bolonii nikomu zachwalać nie trzeba, Imola też pozostaje bardzo żywo w pamięci, a Rimini to dla Włochów smutny finał w moim odczuciu bardzo smutnej historii. 

Na szczęście schemat ten zostanie przełamany w momencie, kiedy trasa podążać zacznie wzdłuż wybrzeża Adriatyku, czyli na finałowych 27 kilometrach. Mimo prognozowanego zachmurzenia, na silniejsze podmuchy wiatru od strony morza niespecjalnie można liczyć, ale za to droga kręcić będzie bardzo intensywnie, pokazując goszczącą metę etapu Cattolicę od niemal każdej strony. 

Trudna też będzie sprinterska końcówka, na której ponownie znajdziemy szybkie łuki, sporo architektury drogowej i mikroskopijne ronda. Aleja, na której rozegrany zostanie sprint, jest zacieniona, co również nie ułatwi najszybszym kolarzom peletonu oceny sytuacji.

Oto, co na temat 5. etapu 104. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 5, 12 maja: Modena > Cattolica (177 km)

Odcinek tak płaski, że już bardziej w Italii się nie da? Poczekajcie na ten z metą w Weronie! Na tle innych środowy etap wyróżnia się natomiast przebiegiem trasy tak prostolinijnym (straightforward, you know), że bez trudu mógłby zawstydzić autostrady w Utah i Kolorado. Prognozowany brak kolarskich uniesień zostanie po części zrekompensowany umieszczonymi w jej bezpośrednich okolicach atrakcjami z dziedziny geografii sportu i szerzej turystyki, jak Bolonia, Imola czy San Marino, ale Giro Wam wybaczy, jeśli macie lepsze plany na to popołudnie.

Pogoda

W środę w Emilii-Romanii znowu będzie deszczowo, ale tym razem opad powinien mieć przelotny charakter. Sprinterom podczas finału będzie towarzyszyć lekki wiatr w plecy.

Faworyci

Pierwszy pojedynek sprinterów nie wyłonił jednego zawodnika, który wydawałby się wyraźnie szybszy od reszty stawki, więc przed nami interesująca potyczka. W roli faworyta na starcie etapu stanie zwycięski w Novarze Tim Merlier (Alpecin-Fenix), a jego największymi rywalami mogą okazać się Caleb Ewan (Lotto Soudal) i Fernando Gaviria (UAE-Team Emirates). Australijczyk prezentował się dotąd zaskakująco blado, jednak trudno uwierzyć, że taka sytuacja może się utrzymać, podczas gdy Kolumbijczyk, poza szokującą potyczką ze swoimi własnymi rozprowadzającymi, pokazał również bardzo przyzwoite przyspieszenie.

Do mających chrapkę na etapowy triumf sprinterów należą również Giacomo Nizzolo (Qhubeka ASSOS), Elia Viviani (Cofidis), Dylan Groenewegen (Jumbo-Visma), Matteo Moschetti (Trek-Segafredo) czy walczący o punkty Peter Sagan (Bora-hansgrohe).

 

Giro d’Italia 2021: zapowiedź całego wyścigu

Giro d’Italia 2021: plan transmisji telewizyjnych

Giro d’Italia 2021: lista startowa

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments