fot. Giro d'Italia

Kto spodziewał się, że trzeci etap tegorocznego Giro d’Italia 2021 zakończy się tak, jak się zakończył? Z pewnością niewielu. Czas na oceny!

Plusy:
Nigdy się nie poddawaj
Jeszcze jesienią zeszłego roku Taco van der Hoorn był bardzo bliski zakończenia kariery, gdyż niezwykle ciężko szło mu szukanie nowego pracodawcy. Dziś, po bardzo trudnym okresie, Holender został zwycięzcą etapowym Giro d’Italia i to w jakim stylu! Tak jak po zakończeniu powiedział Bernie Eisel, chyba wszyscy kibice na ostatnich kilometrach trzymali kciuki za 27-letniego zawodnika.

Lekki test
Bez wątpienia pagórkowaty trzeci etap Wielkiego Touru to naprawdę dobry pomysł. Choć oczywiście liderzy nie zostali jeszcze przetestowani, cały peleton musiał już sprawdzić swoje nogi, by do końca wytrzymać tempo czołówki. Co więcej, mogliśmy już dziś poczuć zdecydowanie więcej emocji niż na płaskim etapie nr 2.

Minusy:
Praca na marne
Od samego początku etapu wydawało się, że ekipa BORA – hansgrohe zrobi absolutnie wszystko, by doprowadzić do finiszu z ograniczonej grupy. Jak się jednak okazało, niemiecki team nie był w stanie zarówno odpowiednio ograniczyć grupy zasadniczej, jak i doścignąć uciekinierów. Mimo wykonanej pracy, podopieczni Ralpha Denka zostali dziś z niczym.

Przyjazd na gotowe
Na ostatnich 10 kilometrach, doścignąć lidera próbowała już jedynie ekipa UAE Team Emirates. Koledzy Fernando Gavirii byli jednak praktycznie nieaktywni przez cały etap, w dużej mierze przyczyniając się do powodzenia całej akcji Taco van der Hoorna. Nie tak to powinno wyglądać.

Lider bez formy?
Niestety początek tegorocznego Giro d’Italia nie jest najlepszy dla Caleba Ewana. Australijczyk najpierw przeciętnie pojechał na etapie nr 2, by dzisiaj bardzo szybko stracić kontakt z peletonem. Niewykluczone, że dla zawodnika ekipy Lotto Soudal nie będzie to najlepszy start w karierze.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments