fot. Giro d'Italia

Drugi dzień tegorocznego Giro d’Italia za nami. Zgodnie z planem do głosu doszli sprinterzy, a liderzy musieli skupić się na bezpiecznym dojechaniu do mety. Czas na oceny.

Plusy:
Zasłużony skalp
Kiedy stało się jasne, że Tim Merlier pojawi się na trasie Giro d’Italia, wielu kibiców liczyło na jego sukces. Belg w końcu udowodnił niedowiarkom, że jest już sprinterem klasy światowej i może z powodzeniem walczyć z najszybszymi kolarzami w stawce. Niewykluczone, że niespełna 29-letni sprinter dopiero się rozkręca i jeszcze uniesie ręce na mecie podczas tegorocznego La Corsa Rosa.

Obiecujący powrót
Powrót Dylana Groenewegena do ścigania to niewątpliwie jedno z najważniejszych wydarzeń pierwszej części Giro d’Italia 2021. Wielu kibiców zastanawiało się, czy Holender będzie w stanie nadal prezentować bardzo wysoki poziom. Dziś już wiemy, że ponownie stać go na walkę o najwyższe cele. Bardzo dobrze mieć tak wielkiego sprintera w międzynarodowym peletonie.

Walka o sekundy
Już drugiego dnia rywalizacji w Giro d’Italia możemy być prawie pewni, że Remco Evenepoel spróbuje swoich sił w walce o klasyfikację generalną. W innym przypadku nie szukałby bowiem niewielkich zdobyczy na lotnych premiach, tak jak stało się to w niedzielę. To z kolei zapowiada, że kolejne etapy mogą być niezwykle emocjonujące.

Minusy:
Pozorny spokój
Choć można było dziś odnieść wrażenie, że cały peleton jest wyjątkowo spokojny, w jego środku na pewno było bardzo nerwowo. Mimo to nie oglądaliśmy wielkiego widowiska, przez co naprawdę łatwo było w międzyczasie zanotować krótką drzemkę.

Rozprowadzanie godne mistrzów
To, co w samej końcówce zrobili zawodnicy UAE Team Emirates nie zdarza się często. Wykluczenie własnego sprintera podczas rozprowadzania to umiejętność, której nie powstydziłby się żaden z międzynarodowych szpiegów. Na szczęście Fernando Gaviria nie zanotował upadku i w najbliższych dniach będzie miał jeszcze okazję powalczyć o etapowy triumf.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments