Foto: Astana

Ion Izagirre wygrał 4. odcinek Wyścigu Dookoła Kraju Basków. W klasyfikacji generalnej doszło do trzęsienia ziemi.

Po wczorajszej ekscytującej walce między najmocniejszymi góralami na świecie, dziś mogło dojść do kolejnej. Tym razem etap nie kończył się na wzniesieniu, jednak w drugiej części drogi do mety w Hondarribii mieliśmy dwa bardzo wymagające wzniesienia – Jaizkibel (7,9 km; 5% śr. nachylenia) i Erlaitz (4 km; 10%), co zapowiadało spore emocje.

Na samym początku wyścigu mieliśmy spore zamieszanie. Atakowało wielu kolarzy, m.in. Tomasz Marczyński, swoich sił próbowali nawet liderujący w wyścigu Primoż Roglić, czy mający spore straty w klasyfikacji generalnej, ale zawsze groźny Richard Carapaz. Odjazdy te jednak na niewiele się zdały. Po upływie 50 kilometrów wciąż oczekiwaliśmy na utworzenie się ucieczki dnia.

Udało się to dopiero grupce w składzie: Guillaume Martin (Cofidis, Solutions Credits), Ben O’Connor (Ag2r Citroen Team) i Jefferson Alveiro Cepeda (Caja Rural). Do tych kolarzy dołączył jeszcze Juan Pedro Lopez i utworzona w ten sposób czołówka pokonywała kolejne kilometry, stopniowo powiększając swoją przewagę nad peletonem.

Taki stan rzeczy utrzymywał się do około 60 kilometrów przed metą – później przewaga zaczęła maleć. Mniejsza stawała się również sama uciekająca grupka – już na samym początku podjazdu pod Jaizkibel odpadli z niej Martin i Cepeda, którzy szybko wrócili do peletonu. Coraz bardziej oczywiste stawało się również to, że wkrótce ich los podzielą również O’Connor i Lopez, których przewaga na szczycie podjazdu wynosiła już niecałą minutę.

Ostatecznie doścignięci zostali na początku kolejnego wzniesienia – Erlaitz. Rządy w peletonie (choć nieszczególnie surowe) przejęli na moment kolarze UAE Team, ale to tylko do momentu ataku Jakoba Fuglsanga. Co prawda Duńczyk nie zdołał odjechać rywalom, ale jego akcja spowodowała minilawinę. Po chwili do przodu wypruli Mikel Landa i Esteban Chaves, za którymi ruszył 3. w klasyfikacji generalnej Brandon McNulty.

Z trójki szybko odpadł Chaves, a choć pozostała dwójka długo utrzymywała kilkusekundową przewagę, to napędzana przez Jonasa Vingegaarda główna grupka i tak zdążyła dogonić ich przed górską premią. To jednak nie był koniec przetasowań – po mecie premii teren jeszcze przez kilka kilometrów delikatnie piął się w górę, co postanowiło wykorzystać kilku kolarzy.

Znów uaktywnił się Chaves, który zaatakował wraz z Pello Bilbao, a za hiszpańskojęzyczną dwójką utworzyła się czwórka, w której znaleźli się Emanuel Buchmann, Jon Izagirre oraz bardzo mocni dziś McNulty i Vingegaard. Brakowało w niej jednak Roglicia i Pogacara, co oznaczało, że Słoweńcy nie mogli odpuszczać, jeśli nie chcieli stracić pierwszych dwóch miejsc w “generalce”.

Jednak faworyci i ich zespołowi koledzy tylko przyglądali się pracy innych, przede wszystkim Hugha Carthy’ego i Alejandro Valverde. I o ile bierność kolarza UAE Team była zrozumiała (dojechanie ucieczki do mety mogło oznaczać żółtą koszulkę dla McNulty’ego), to spokój Roglicia i towarzyszącego mu Tolhoeka mógł nieco dziwić.

Przewaga uciekinierów więc rosła i na 10 kilometrów przed metą dobiła do 30 sekund, co oznaczało, że wirtualnym liderem został McNulty. To także nie zmobilizowało kolarzy holenderskiego zespołu – wręcz przeciwnie, niedługo później współpraca całkowicie siadła więc na kolejnych kilometrach różnica między grupami wciąż rosła w zastraszającym tempie.

Walkę o zwycięstwo spokojnie mogli zatem rozstrzygnąć między sobą zawodnicy z czołówki. Na półtora kilometra przed metą ataku próbował Buchmann, jednak jego odjazd skasował Brandon McNulty. Po chwili w ślady Niemca poszedł Chaves – on został dogoniony tuż przed metą. O wszystkim zadecydował więc finisz, z którego zwycięsko wyszedł Ion Izagirre. Dla Baska, co zaskakujące, ten triumf etapowy był pierwszym w historii jego startów w tym wyścigu.

Grupka faworytów dotarła do mety blisko pięćdziesiąt sekund po czołówce, co oznaczało, że nowym liderem wyścigu został McNulty, a znaczący awans w “generalce” zanotowali także Vingegaard (na 3. miejsce), Bilbao (na 4. miejsce), Buchmann (na 7. miejsce) oraz Izagirre (na 9. miejsce). Wielkimi przegranymi zostali Pogacar, Roglić oraz Yates – teraz trójka faworytów musi liczyć, że zdoła odbić sobie dzisiejsze niepowodzenie na sobotnim etapie do Eibar.

Wyniki 4. etapu Itzulia Basque Country (top 10):

Miejsce Kolarz Zespół Czas
1 IZAGIRRE Ion Astana – Premier Tech 04:17:07
2 BILBAO Pello Bahrain – Victorious ,,
3 MCNULTY Brandon UAE-Team Emirates ,,
4 VINGEGAARD Jonas Team Jumbo-Visma ,,
5 BUCHMANN Emanuel BORA – hansgrohe ,,
6 CHAVES Esteban Team BikeExchange 00:02
7 BEVIN Patrick Israel Start-Up Nation 00:49
8 KNOX James Deceuninck – Quick Step ,,
9 HERMANS Quinten Intermarché – Wanty – Gobert Matériaux ,,
10 VALVERDE Alejandro Movistar Team ,,

 

Klasyfikacja generalna po 4. etapie:

1 ▲2 MCNULTY Brandon UAE-Team Emirates 12:25:21
2 ▼1 ROGLIČ Primož Team Jumbo-Visma 00:23
3 ▲3 VINGEGAARD Jonas Team Jumbo-Visma 00:28
4 ▲4 BILBAO Pello Bahrain – Victorious 00:36
5 ▼3 POGAČAR Tadej UAE-Team Emirates 00:43
6 ▼2 YATES Adam INEOS Grenadiers 01:02
7 ▲7 BUCHMANN Emanuel BORA – hansgrohe 01:07
8 ▼3 VALVERDE Alejandro Movistar Team 01:13
9 ▲9 IZAGIRRE Ion Astana – Premier Tech 01:15
10 ▼3 LANDA Mikel Bahrain – Victorious 01:23
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Mirek liquigas
Mirek liquigas

Chcialbym byc dyrektorem drużyn ktore ponosza takie “kleski”

Rafal
Rafal

Co wy gadacie? Jaka kleska Pogacara? Liderem jest McNulty in Tadej chyba jest z tego zadowolony. Tadej celuje raczej w Ardeny i Tour. Najwazniejsze jest zeby wygrala druzyna. Jak McNulty nie bedzie mial nogi w sobote to Tadej bedzie atakowal, a jak Brandon bedzie noge mial to Tadej napewno nie bedzie atakokawal kolegi z druzyny.