fot. Mazowsze Serce Polski Cycling Team

Porozmawialiśmy z Mihkelem Räimem – ostatnim wzmocnieniem ekipy Mazowsze Serce Polski Cycling Team. Estończyk po długich poszukiwaniach drużyny na sezon 2021 dołączył do formacji Dariusza Banaszka na początku tego tygodnia.

Podczas gdy większość zawodników z ekip WorldTeams i ProTeams spokojnie odpoczywała lub też rozpoczynała przygotowania do nowego sezonu, Mihkel Räim, który w 2020 roku reprezentował ścigającą się w najwyższej dywizji drużynę Israel Start-Up Nation, nie wiedział, czy będzie mógł kontynuować karierę w zespole z licencją UCI.

Räim w szalonym, pandemicznym sezonie 2020 zajmował miejsca w czołówkach etapów takich wyścigów, jak Jayco Herald Sun Tour czy Około Slovenska, był 8. na jednym odcinku Vuelta a Espana, a także zaliczył jeden triumf – na pierwszym etapie Tour of Antalya. Räim jest jednym z 19 zawodników, którzy w każdym sezonie swojej profesjonalnej kariery, wygrywali w wyścigu UCI rangi 1.2/2.2 lub wyższej. Mimo tego, z powodu koronawirusa, miał problem ze znalezieniem zespołu na sezon 2021.

Na początku grudnia na Twitterze opublikował list do Świętego Mikołaja, w którym poprosił go, by jego pomocnicy zaproponowali mu kontrakt „najszybciej, jak to tylko możliwe”.

Pomocnikom trochę to zajęło, ale kilka tygodni temu skontaktowała się z nim kontynentalna ekipa Mazowsze Serce Polski Cycling Team. Transfer udało sfinalizować się na początku tego tygodnia – 9 lutego. Estończyk podpisał z zespołem zarządzanym przez Dariusza Banaszka kontrakt na sezon 2021..

Z Mihkelem Räimem porozmawialiśmy między innymi o poszukiwaniu ekipy na rok 2021, planach na najbliższy sezon, a także byciu jedynym obcokrajowcem w polskiej ekipie.

Na początek: jak spędziłeś przerwę międzysezonową?

Była w porządku, trochę depresyjna, bo nie mając kontraktu tak bardzo się nią nie cieszysz. Bez względu na to, czy miałem wrócić do ścigania, czy nie, planowałem odpoczywać przez pierwszy miesiąc. Od czasu do czasu biegałem albo ćwiczyłem na siłowni. W drugim miesiącu wróciłem na rower i jeździłem na nartach, ale bez szaleństwa, żeby dbać o formę.

Ciężko było Ci zmusić się do treningów, gdy nie wiedziałeś, jak będzie wyglądać Twoja przyszłość?

Tak, gdy pogoda była ładna albo gdy miałem nadzieję na podpisanie kontraktu z jakąś drużyną, motywacja była duża, ale gdy za oknem było brzydko, a ja nie miałem żadnych informacji od ekip, było ciężko mi wyjść na zewnątrz by zrobić dobry trening. Wiedziałem, że w pierwszym miesiącu muszę odpocząć, później mogę zacząć się trochę ruszać, a następnie, w trzecim miesiącu, bez względu na wszystko musiałem zaplanować cięższe treningi, takie jak robię teraz, bo jeśli znalazłbym ekipę, to nie chciałbym startować od zera. To był mój plan i moim zdaniem wypalił.

W ubiegłym sezonie miałeś wiele dobrych wyników, a mimo tego nie udało Ci się znaleźć kontraktu w pierwszej i drugiej dywizji. Dlaczego?

Jest wiele możliwych powodów. Najważniejszym jest na pewno koronawirus, ponieważ ekipy być może nie miały wystarczającego budżetu albo szukały innego rodzaju zawodników, możliwe, że zbyt długo jeździłem w jednej ekipie i nie miałem zapasowego planu. Ale myślę, że chodziło o kwestie finansowe – zespoły prokontynentalne i worldtourowe nie mogły znaleźć dodatkowych pieniędzy. Do tego doszedł pech. Myślę, że te wszystkie rzeczy miały na to wpływ.

Liczyłeś na przedłużenie kontraktu w Israel Start-Up Nation?

Przed koronawirusem myślałem, że będzie to mój ostatni rok w tej ekipie. Chciałem spróbować czegoś nowego. Przez 5 lat byłem w jednej ekipie i wszystko było podobne. Oczywiście, drużyna się rozwijała, ale chciałem nowych wyzwań i zobaczyć, jak funkcjonują inne drużyny, być może pojechać nowe wyścigi. Później uznałem jednak, że bezpieczniej będzie zostać jeszcze na jeden sezon, ale nie zaoferowali mi kontraktu. Gdyby to zrobili, zostałbym w drużynie.

Kiedy ekipa Mazowsze Serce Polski się z Tobą skontaktowała?

Dokładnie nie pamiętam. Wyszło to chyba ode mnie, bo kilka miesięcy temu rozmawiałem z moim kolegą, Pawłem Bernasem, na temat planów ekipy, czy coś wie. Później pisaliśmy na luźniejsze tematy, jak koledzy. Później myślę, że wspomniał o mnie Dariuszowi Banaszkowi, który wysłał mi jedną albo dwie wiadomości. Były to takie zwykłe wiadomości, jak „czy to prawda, że nie masz drużyny”. Konkretna propozycja pojawiła się kilka tygodni temu.

Jesteś bardzo aktywny na Twitterze. Myślisz, że to, oraz akcja kibiców #SignMiku pomogły Ci znaleźć drużynę?

Być może tak, to część marketingu. Byłem bardzo szczęśliwy, że mam kibiców, i że się o mnie troszczą – to było najważniejsze. Dodatkowo lubię robić sobie żarty na Twitterze, więc myślę, że w połowie było to na poważnie, a w połowie żartobliwie. Wydaje mi się, że było to całkiem fajne.

Czy byłeś trochę zazdrosny, gdy widziałeś, że słabszy od Ciebie kolarz dostaje kontrakt w zawodowej ekipie?

Teraz w kolarstwie nie chodzi tylko o wyniki, może nigdy nie chodziło. Liczą się wyniki, sponsorzy, popularność i to, z jakiego kraju się pochodzi, ale jeśli wydawało mi się, że zasługuję na miejsce bardziej niż jakiś kolarz, byłem trochę nerwowy i zazdrosny, ale na szczęście to już przeszłość. Mam nadzieję, że będę mógł udowodnić ekipom, które mnie nie zatrudniły, że się myliły.

Jesteś jedynym obcokrajowcem w ekipie. Nie boisz się, że będzie Ci się przez to ciężej komunikować z kolegami z drużyny?

Gdybym bardzo się bał, nie podpisałbym kontraktu z drużyną. Dla mnie jest to duże wyzwanie, bo jestem jedynym obcokrajowcem w ekipie, ale wierzę, że chłopaki znają angielski, a do tego ja będę mógł nauczyć się trochę polskiego. Będziemy komunikować się po angielsku, ale myślę, że im też to pomoże. W drużynie jest kilku młodych kolarzy, którzy chcą w przyszłości przejść do ekip z wyższego szczebla, a tam trzeba umieć mówić po angielsku, więc będzie to dla nich dobra lekcja. Może się to wydawać zabawne, ale wiele dla mnie znaczy, że jestem jedynym obcokrajowcem. Na liście zawodników wielu Polaków i jeden Estończyk – to oznacza, że drużyna we mnie wierzy.

Zamierzasz nauczyć się języka polskiego?

Niektóre słowa są łatwe, podobne do estońskich, ale część z nich jest okropna, więc nie myślę o nauczeniu się ich. Na pewno będę starał się nauczyć kilku słów i zwrotów, ale raczej w rok będzie mi ciężko nauczyć się płynnie mówić po polsku.

Wspomniałeś, że kolegujesz się z Pawłem Bernasem. Znasz pozostałych zawodników jeżdżących w ekipie z Mazowsza?

Znam ich z nazwiska, niektórych widziałem na wyścigach i mam świadomość, że są tam dobrzy zawodnicy. Jednak tylko Pawła Bernasa znam bardziej. Jest kilku kolarzy, których nie znam dobrze, ale to też jest w porządku, bo dla mnie to nowy początek. Oprócz tego mój były kolega z drużyny jeździł tu w ubiegłym roku (Emanuel Piaskowy) i dostałem od niego informacje na temat ekipy.

Wiesz już, gdzie rozpoczniesz swój sezon i jakie będą Twoje główne cele?

Chcę po prostu wygrywać wyścigi, nie mam żadnego konkretnego, w którym chcę zwyciężyć, bo między innymi ze względu na koronawirusa nie wiem, gdzie dokładnie będziemy mogli się ścigać. Chcę notować dobre wyniki, robić dobry marketing dla drużyny i pomóc jej w rozwoju. Na pewno moim największym celem są większe wyścigi, kategorii .1 albo wyższej – tam chcę się najbardziej pokazać, ale również w mniejszych imprezach będę walczył o dobre wyniki. Mam nadzieję, że rozpocznę sezon na początku marca, ale zależy to od formalności w UCI.

Czy rok w Mazowsze Serce Polski będzie dla Ciebie przejściowym i wrócisz po nim do wyższej dywizji? A może chcesz tego dokonać właśnie z polską ekipą?

To zależy od drużyny. Wiem, że ma ona taki cel, ale oznacza to też, że będzie musiała mieć większy budżet. Jeśli ekipa wejdzie do wyższej dywizji, oczywiście wysłucham jej propozycji, o ile będzie mnie chciała, bo tego jeszcze nie wiem (śmiech). W moim powrocie do poziomu kontynentalnego chodziło o to, że mogę ścigać się i trenować przez cały rok, zrobię tam dobre wyniki i wrócę na wyższy poziom. Bez względu na to, czy stanie się to z ekipą Mazowsze Serce Polski, co swoją drogą byłoby świetne, bo z izraelską ekipą z poziomu kontynentalnego weszliśmy do World Touru, czy dostanę propozycję od innej drużyny – chcę w przyszłości ścigać się w dużych wyścigach.

Z Mihkelem Räimem rozmawiał Kacper Krawczyk.