fot. Deceuninck-Quick-Step

Kolarz ‘Watahy” Davide Ballerini, jak dotąd nie ma sobie równych w wyścigu Tour de la Provence. Dziś Włoch wygrał deszczowy i pełen kraks etap kończący się na lekkim wzniesieniu w Manosque.

Bez wątpienia Włoch ścigający się pod skrzydłami grupy kierowanej przez Patricka Lefevere’a zachwyca w swoim pierwszym starcie w 2021 roku. Dzisiejsze zwycięstwo Balleriniego nie byłoby możliwe bez fantastycznej pracy ekipy Deceuninck-Quick-Step, zarówno w początkowej fazie drugiego etapu, jak i na końcowych kilometrach.

Mój zespół ciężko pracował przez cały dzień. To nie był prosty etap. W końcówce było bardzo nerwowo, bo padał deszcz, a na zjazdach było ślisko. Kontynuowaliśmy swoją jazdę na czele i daliśmy z siebie wszystko

– powiedział po przekroczeniu linii mety szczęśliwy Włoch.

Mimo kolejnego zwycięstwa Balleriniego nie był to perfekcyjny etap drużyny Deceuninck-Quick-Step. Mistrz świata Julian Alaphilippe brał udział w kraksie na nieco 1000 metrów przed metą. Póżniej Davide Ballerini, również widział to zdarzenie.

Widziałem wypadek Loulou (pseudonim Alaphilippe’a przyp.red.). Myślę, że wszystko z nim jest w porządku, mam taką nadzieję

– zakończył 26-latek.

Jutro przed kolarzami ścigającymi się w wyścigu Tour de la Provence prawdziwy “etap prawdy”. Finisz jutrzejszego odcinka zakończy się na najbardziej znanym podjeździe w całej Prowansji, którym jest legendarna “Góra Wiatrów”. Końcówka etapu nie poprowadzi, jednak zawodników na sam szczyt Mont Ventoux, tylko do Chalet Reynard. To tam właśnie powinniśmy poznać zwycięzcę 6. edycji wyścigu Tour de la Provence.