fot. INEOS Grenadiers

Start w wyścigu Etoile de Besseges jest dla Egana Bernala (INEOS Grenadiers) pierwszym od czasu, gdy z powodu kontuzji wycofał się z ubiegłorocznego wyścigu Tour de France. Kolumbijczyk nie jest jednak pewny, czy wyleczył skomplikowaną kontuzję przesunięcia kręgu. 

Według pierwotnych planów Bernal miał zainaugurować sezon w wyścigu Volta a la Comunitat Valenciana, ale z powodu jego odwołania, zdecydował się wystartować we francuskim wyścigu etapowym Etoile de Besseges.

– Bardzo się cieszę, że wróciłem do gry i że mogłem tutaj wystartować. Spróbuję po prostu cieszyć się tym wyścigiem

– powiedział Kolumbijczyk tuż przed rozpoczęciem pierwszego etapu Etoile de Besseges.

Bernal zmaga się z kontuzją od pięciu miesięcy. Przypomnijmy, że chodzi o przemieszczony dysk, który podrażnia nerw i powoduje ból w pośladku oraz nodze. Zwycięzca Tour de France z 2019 roku wykonał dużą pracę nad tą dolegliwością, między innymi na siłowni.

– Ciężko nad tym pracowałem, ale myślę, że abym pozbył się tego problemu w stu procentach, musi minąć jeszcze sporo czasu. Ale pracuję nad tym i mam nadzieję, że do czasu moich największych celów w sezonie wszystko będzie w porządku

– dodał.

Końcówka pierwszego etapu wyścigu Etoile była nerwowa i rozgrywana w wysokim tempie. Idealnie pasowała tak zwanym puncheurom, czyli kolarzom z całkowicie odmienną charakterystyką niż Bernal. Na zdjęciach telewizyjnych widać, jak w momencie, gdy wzrosło tempo w peletonie, Kolumbijczyk spłynął do tyłu i omal nie zamieszał się w kraksę, która wydarzyła się właśnie w ogonie peletonu.

Kolarz INEOS Grenadiers ma nadzieję, że podczas wyścigu pozna odpowiedź na pytanie, czy z jego kontuzją jest już lepiej.

– Trudno jest powiedzieć, w jakim miejscu się teraz znajduję, ponieważ jednego dnia czuję się lepiej, a drugiego gorzej. Jednak jestem gotowy do ścigania i zobaczymy, jak będę radził sobie w trakcie wyścigu

– zakończył Egan Bernal.