fot. Cofidis, Solutions Credits

Christophe Laporte (Cofidis, Solutions Credits) był najlepszy na pierwszym etapie Etoile de Besseges. W końcówce pokonał Nacera Bouhanniego z Team Arkea Samsic.

Za Francuzem z ekipy Cofidis, Solutions Credits ciężki sezon. Z powodu kontuzji nadgarstka, której nabawił się na pierwszym etapie Vuelta a San Juan Internacional, stracił krótką, przedpandemiczną część sezonu. Później w czołowej dziesiątce kończył między innymi mistrzostwa kraju ze startu wspólnego, etap Tour de France oraz odcinek BinckBank Tour, jednak nie udało mu się odnieść żadnego zwycięstwa.

Ze względu na odwołanie wielu wyścigów, Laporte rozpoczął sezon w Grand Prix Cycliste la Marseillaise, w którym zajął 34. miejsce. Po roku przerwy wrócił na wyścig Etoile de Besseges i od razu zwyciężył na pierwszym etapie pokonując w sprincie Nacera Bouhanniego.

– 2020 nie był łatwym rokiem. Przez całą zimę byłem bardzo zmotywowany, nie miałem żadnych problemów i wiedziałem, że moja forma jest wysoka. Wiedziałem, że u podnóża finałowego podjazdu musiałem być na dobrej pozycji. Spodziewałem się ataku i za nim podążyłem. Na szczęście to zadziałało. Dodatkowo zebrałem kilka bonusowych sekund do klasyfikacji generalnej

– mówił po etapie Christophe Laporte cytowany przez WielerFlits.nl.

Francuz wydaje się lubić Etoile de Besseges, gdyż od lat notuje tam dobre wyniki, a w 2019 roku udało mu się wygrać w klasyfikacji generalnej. Dotychczas triumfował na czterech etapach wyścigu, a jutro będzie miał okazję do powiększenia tej liczby.

– Jutro czeka nas sprinterski finisz, który udało mi się już raz wygrać. Tym razem poziom (rywali) jest o wiele wyższy. Biorąc pod uwagę klasyfikację generalną, będę starał się znów zdobyć bonusowe sekundy. Jestem bardzo szczęśliwy, że tak dobrze zacząłem sezon. To daje mi dużo pewności siebie

– dodał.