fot. ASO / Alex Broadway

Primož Roglič (Jumbo-Visma), który w spektakularny sposób przegrał wyścig Tour de France 2020, opowiedział francuskiemu dziennikowi “L’Equipe”, jakie uczucia towarzyszyły mu w tym momencie. 

Choć z pewnością pamiętają to wszyscy kibice kolarstwa, to z dziennikarskiego obowiązku przypomnijmy. Primož Roglič przystąpił do ostatniego etapu jazdy indywidualnej na czas na La Planche des Belles Filles z 57 sekundami przewagi nad drugim w klasyfikacji generalnej Tadejem Pogačarem (UAE Team Emirates). Zmiana roweru z czasowego na zwykły przed podjazdem poszło mu niezbyt sprawnie, było nerwowo, a potem już tylko gorzej. Roglič tracił czas do Pogačara w oczach i na szczycie musiał pożegnać się z żółtą koszulką. Zdjęcia kolarza Jumbo-Visma ze zmęczoną i smutną twarzą, z przekrzywionym kaskiem na głowie już przeszły do historii.

– Ta porażka była dla mnie czymś brutalnym, absolutnie dewastującym. Jednak myślę, że bardziej to wszystko przeżywali ci, którzy dla mnie pracowali niż ja. [Tadej] Pogačar w żadnym momencie wyścigu nie dał nawet sygnału, że w tej “czasówce” będzie w stanie zrobić tak wiele. Na niektórych poprzednich etapach jechał bliski limitu swoich możliwości, prawie odpuszczał. Nikt nie spodziewał się tego, że zostało mu tak wiele sił

– powiedział Słoweniec.

Roglič kontynuował, że gdy na spokojnie przemyślał wyścig, doszedł do wniosku, że drugie miejsce jest sukcesem, a ponadto pozytywne jest to jak jako zespół zaprezentowała się drużyna Jumbo-Visma.

– Jestem osobą, która lubi po prostu iść naprzód. Nie mam obsesji na punkcie wyników. Jeśli chodzi o ubiegłoroczny Tour de France, to moje drugie miejsce może wydawać się rozczarowujące w tych wszystkich okolicznościach, ale z drugiej strony to wciąż bardzo dobry rezultat. Powiedziałem moim kolegom, że naszym zwycięstwem jego to, jak silni byliśmy oraz w jaki sposób kontrolowaliśmy wyścig. Było to naszym założeniem przed wyścigiem i w jego trakcie udało nam się to zrealizować. Oczywiście, nie wygrałem, ale czasami się wygrywa, a czasami przegrywa. Jeśli dałeś z siebie wszystko, to musisz to zaakceptować

– dodał Roglič.

Francuscy dziennikarze zapytali również byłego skoczka narciarskiego, czy uważa, że popełnił błąd, nie starając się nadrobić czasu nad Pogačarem na wcześniejszych etapach.

– Być może mogłem zyskać nad nim kilka sekund więcej na poprzednich etapach. Chciałbym jednak zapamiętać każdy metr walki w tym wyścigu, a nie porażkę

– zakończył Primož Roglič.

Ostatecznie Słoweniec poradził sobie z naruszonym morale i w kolejnej części sezonu zdołał odnieść pierwsze zwycięstwo w karierze w wyścigu monumentalnym (Liége-Bastogne-Liége), a następnie obronił tytuł w hiszpańskiej Vuelcie. Pokazał zatem, że ma silną psychikę i potrafi więcej razy się podnieść niż upaść.