fot. Israel Start-Up Nation

Chris Froome wciąż nie wie, w jakich wyścigach wystartuje przed Tour de France. Niewykluczone, że na liście znajdzie się m.in. Giro d’Italia.

Dla Brytyjczyka zbliżający się wielkimi krokami sezon ma być przełomowy. Po raz pierwszy od 2009 roku założy koszulkę innej drużyny niż Team INEOS (Team Sky). Niestety wciąż nie jest pewne, jaki będzie jego pierwszy wyścig w barwach Israel Start-Up Nation. Pierwotnie w jego planach była Vuelta a San Juan, ale wyścig został odwołany z powodu pandemii. Później mówiło się o jego starcie w Volta ao Algarve, jednak ta impreza została przełożona na maj. Teraz natomiast wszystko wskazuje na to, że Brytyjczyk zadebiutuje w rozpoczynającym się 21 lutego UAE Tour. W dalszej fazie sezonu powinniśmy zobaczyć go m.in. w Criterium du Dauphine oraz Volta a Catalunya, jednak wciąż jeszcze wiele może się zmienić.

Mamy całkiem dobry pomysł na to, jak ułożyć jego kalendarz. Jednocześnie cały czas monitorujemy, jak przebiega jego rehabilitacja i na razie wszystko idzie dobrze. Już niebawem powinniśmy ogłosić, jakie będą jego kolejne wyścigi, ale na razie nic nie jest przesądzone

– mówił Cycling News Kjell Carlstrom – dyrektor generalny grupy.

Wciąż jest możliwe, że Tour de France nie będzie jedynym wielkim tourem z udziałem Brytyjczyka w przyszłym sezonie. Choć Froome wciąż nie jest w najlepszej dyspozycji, to Fin nie wyklucza, że gwiazdor wystąpi w Giro d’Italia.

Musimy to przemyśleć. Chcemy by Chris, podobnie jak Mike [Woods] czy Dan [Martin]  przebył jak najlepszą ścieżkę przed Tour de France, więc być może któryś z nich pojedzie na Giro. No ale jeszcze nie wiemy, czy rzeczywiście tak będzie. Nie wykluczam, że pójdą tradycyjnym tokiem przygotowań, z mniejszymi wyścigami i obozami wysokościowymi

– mówił.

Jeśli nawet Brytyjczyk postanowi wystartować we włoskim wyścigu, to wątpliwe, by był w nim równie mocny, co w 2018 roku, gdy w dramatycznych okolicznościach wygrał jego klasyfikację generalną. W końcu uwaga Froome’a w pełni skupiona jest na Tour de France. Zespołowi bardzo zależy na tym, by jeden z najlepszych kolarzy XXI wieku wygrał w jego barwach Wielką Pętlę po raz piąty w karierze i dołączył do takich sław jak: Jacques Anquetil, Eddy Merckx, Bernard Hinault oraz Miguel Indurain. Jednak nikt nie zamierza naciskać, żeby stało się to już w tym roku.

Jeśli uda się to osiągnąć w 2021, będzie perfekcyjnie. Jednak w tym momencie naszym celem jest zobaczenie, jak bardzo gotowi jesteśmy i co możemy w tym momencie osiągnąć. Mimo wszystko wciąż jesteśmy świadomi tego, jak trudne jest stojące przed nami zadanie i jak wiele ekip ma taki sam cel, jak my. Jednak im wcześniej to się wydarzy, tym lepiej dla nas

– zakończył dyrektor generalny.