fot. Trek-Segafredo

Bauke Mollema (Trek-Segafredo) przebywa aktualnie na zgrupowaniu w Hiszpanii, gdzie przygotowuje się do nowego sezonu. Podczas konferencji prasowej, w której brała udział nasza redakcja, powiedział między innymi o swoich celach na rok 2021.

Bauke Mollema od lat prezentuje bardzo wysoki poziom. W specyficznym sezonie 2020 również zdołał zaznaczyć swoją obecność w czołówce najlepszych kolarzy świata – zajmował czołowe miejsca w Volta ao Algarve, La Route d’Occitanie, Tour de l’Ain i w Il Lombardii. Niestety, z powodu złamania nadgarstka, musiał przedwcześnie zakończyć sezon.

W tym roku będzie postara się o jak najlepsze lokaty w ardeńskich klasykach, a także będzie chciał pojechać w wyścigu ze startu wspólnego w Tokio, którego trasa mu odpowiada. Zanim jednak pojedzie do Japonii, wystartuje w między innymi w Giro d’Italia i Tour de France. W La Corsa Rosa skupi się na pomocy Vincenzo Nibalemu – liderowi Trek-Segafredo na klasyfikację generalną – a gdy nadarzy się okazja na etapowy triumf, będzie chciał ją wykorzystać.

– Na Giro nie będę celował w klasyfikację generalną, więc liderem będzie Vincenzo Nibali. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by mu pomóc. Jeśli chodzi o Tour, to jeszcze nie wiemy. Prawdopodobnie będzie to zależało od naszej postawy w Giro d’Italia. Myślę, że jest to wyzwanie, ale nie mogę się go doczekać. Cieszę się, że znów będę mógł wystartować w Giro. Jeśli pojawi się szansa, to na pewno będę chciał powalczyć (o etapowe zwycięstwo) i jest to coś, co mam z tyłu głowy, ale będziemy musieli zobaczyć, jakie cele będzie miała drużyna

– mówił Bauke Mollema podczas konferencji prasowej.

Holender starty rozpocznie wcześniej niż zazwyczaj, bo na początku lutego. Wystartuje między innymi w Etoile de Besseges, Tour de la Provence, Tour des Alpes-Maritimes et du Var, a także w Strade Bianche. Te wyścigi mają przygotować go do pierwszego, dużego celu – ardeńskich klasyków.

– Pojadę w ardeńskich klasykach i postaram się tam o dobre wyniki, ale przed nimi będę miał przerwę, w przeciwieństwie do innych zawodników. Nie wystartuję w Paryż-Nicea albo Tirreno-Adriatico. Uważam, że ardeńskie klasyki i obóz wysokościowy będą dobrym przygotowaniem do Giro, ponieważ wystartuję tam w innej roli, niż na przykład w 2017 czy 2019 roku, kiedy byłem skupiony na klasyfikacji generalnej

– dodał.

Dobry wynik Mollema będzie chciał też osiągnąć w wyścigu ze startu wspólnego na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Holender uważa, że kombinacja Giro-Tour pozwoli mu się bardzo dobrze przygotować do Igrzysk i po przejechaniu Wielkiej Pętli nie będzie zmęczony.

– Nie wydaje mi się, że będzie to problem. Uważam, że Tour będzie najlepszym przygotowaniem do Igrzysk Olimpijskich. Problemem może być oczywiście podróż, ponieważ prawdopodobnie trzeba będzie polecieć do Japonii bezpośrednio z Paryża, ale myślę, że jeśli pojedzie się Tour, to twoja dyspozycja będzie bardzo wysoka i przez 5 dni między Tourem a Igrzyskami nie trzeba będzie wiele robić. Jeździłem w taki sposób Clasica San Sebastian, wyścig, który bardzo lubię i miałem w nim wiele dobrych wyników. Jedyną różnicą jest podróż i możliwy jetlag, a poza tym wszystkie inne rzeczy będą całkiem podobne i moim zdaniem będzie to najlepszy sposób na przygotowanie do Igrzysk Olimpijskich

– tłumaczył Holender.

Po sezonie 2020 z ekipy Trek-Segafredo odszedł Richie Porte, który przez wiele lat starał się walczyć o czołowe lokaty w generalkach Wielkich Tourów. Mollema nie uważa jednak, że odejście Tasmańczyka będzie oznaczało dla niego dużą zmianę.

– Nie sądzę, że coś to dla mnie zmieni. Jeździło mi się przyjemnie z Richie’em i żałuję, że nie mogłem być z nim pod koniec Tour de France (Richie Porte zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej), ponieważ miałem kraksę w drugim tygodniu. Nie jeździliśmy jednak razem w wielu wyścigach, więc nie sądzę, że coś się w moim przypadku zmieni

– mówił Holender.

Skład amerykańskiej formacji nie zmienił się znacznie względem poprzedniego sezonu. Drużynę opuścili Pieter Weening, Will Clarke i wspomniany wyżej Richie Porte, a dołączyli do niej Amanuel Ghebreigzabhier, Antonio Tiberi, Mattias Skjelmose Jensen i Jakob Egholm. Bauke Mollema, który jest trzecim najstarszym kolarzem w drużynie, uważa, że Trek-Segafredo jest bardzo dobrym połączeniem młodości i doświadczenia.

– Mamy w tym roku niewielu nowych zawodników, więc większość drużyny się nie zmieniła, przez co jest nam łatwiej. Myślę, że młodzi kolarze są bardzo zmotywowani i chcą uczyć się od starszych. Zauważyłem, że jestem jednym z najstarszych zawodników w drużynie, wciąż czuję się młody, ale wiek idzie w górę, jak u każdego. Myślę, że mamy dobrą drużynę, mieszankę młodych talentów i starszych kolarzy, cały czas stać nas na dobre wyniki. Teraz kolarze są na najwyższym poziomie w wieku dwudziestu kilku lat, jak Pogacar czy Evenepoel, ale jest też 40-letni Valverde, który wciąż jest konkurencyjny, więc ‘zakres konkurencyjności’ jest bardzo szeroki i to jest świetne w kolarstwie

– zakończył.