Już niebawem wygasa zawieszenie Stefano Pirazziego. Włochem bardzo poważnie zainteresowany jest włoski zespół kontynentalny – Amore & Vita – Prodir.

Pirazzi to kolarz, który całą dotychczasową karierę zawodową spędził w Bardiani CSF (wcześniej Colnago CSF). W barwach tego włoskiego zespołu w 2013 roku wygrał klasyfikację górską Giro d’Italia, a rok później sięgnął po jedno z trzech zwycięstw odniesionych przez kolarzy zielonej ekipy, podczas tej samej imprezy.

Niestety jego przygoda z Bardiani zakończyła się w bardzo zły sposób. W 2017 roku, w organizmie Pirazziego i jego kolegi – Nicoli Ruffoniego wykryto niedozwolone środki wspomagające produkcję hormonów wzrostu. Dla zespołu skończyło się to 30-dniową dyskwalifikacją, natomiast sam zawodnik został zmuszony do czteroletniej przerwy od startów.

Przerwa ta dobiega końca już na wiosnę tego roku, więc po usługi kolarza zgłosiła się… Amore & Vita, a więc zespół, który szczyci się tym, że w przeszłości na jego koszulce widniały takie hasła jak: “Bóg Cię Kocha” czy “Stop Aborcji”, a swoją aktualną nazwę zawdzięcza Janowi Pawłowi II, który namówił Ivano Faniniego do jazdy pod szyldem Amore & Vita (czyli Miłość i Życie).

Choć jednym z głównych założeń zespołu jest walka z dopingiem, to jednocześnie wychodzi on z założenia, że każdemu należy się druga szansa i czasem zatrudnia kolarzy z dopingową rysą w życiorysie. Na razie wszystko wskazuje na to, że Pirazzi stanie się kolejnym.

W tym momencie nasze rozmowy układają się całkiem dobrze. Czekamy na niego, a on wie, że prawdopodobnie jesteśmy jego ostatnią nadzieją na wznowienie startów

– mówił w rozmowie z La Nazionale Ivano Fanini – szef zespołu.

Czy Stefano Pirazzi rzeczywiście wróci do ścigania i czy znów będzie prezentował bardzo wysoki poziom? Tego dowiemy się oczywiście za jakiś czas. Najważniejsze jednak, by nie poszedł drogą Mauro Santambrogio, który pięć lat temu również otrzymał drugą szansę od zespołu Faniniego, jednak chwilę przed powrotem do ścigania… znów wpadł na dopingu.