fot. Archiwum prywatne

Jak podaje portal poznan.naszemiasto.pl sprawca wypadku, w wyniku którego zginęła Anna Karbowniczak, wyszedł z aresztu. Biegli ustalili, że kobieta wymusiła pierwszeństwo na kierowcy. Zagadką pozostaje jednak prędkość, z jaką jechał kierowca oraz to, dlaczego uciekł z miejsca zdarzenia.

Na początku września w Brzekińcu w gminie Budzyń doszło do tragicznego wypadku. Podczas treningu na rowerze ze skutkiem śmiertelnym potrącona została Anna Karbowniczak. Niedawno sprawca wypadku – Maciej N. – wyszedł z aresztu, ponieważ, jak podaje prokuratura, 35-letnia kobieta ponosi wyłączną winę za wypadek.

Z opinii biegłych wynika, że dziennikarka wyjechała z drogi podporządkowanej i wymusiła pierwszeństwo busowi, który nadjeżdżał z jej lewej strony. Biegli nie wskazali, z jaką prędkością poruszał się pojazd, a co za tym idzie, czy była ona dozwolona

– powiedział w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim” prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Biegli ustalili to dzięki analizie danych z Garmina kolarki. Na tej podstawie Maciej N. został zwolniony z aresztu. Kilka kwestii pozostaje jednak niewyjaśnionych. Nieznana jest prędkość, z jaką poruszał się bus kierowany przez Macieja N. Dodatkowo mężczyzna nie udzielił pomocy Annie Karbowniczak, lecz uciekł z miejsca zdarzenia i starał się zacierać ślady. Gdy wraz z kilkoma innymi osobami został zatrzymany, był pod wpływem amfetaminy. Nie wiadomo jednak, czy zażył ją przed wypadkiem. Na to pytanie odpowiedzieć badania retrospektywne zlecone przez prokuraturę.

Na obecną chwilę Maciej N. – jak podaje poznan.naszemiasto.pl – oskarżony jest o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, ucieczkę miejsca zdarzenia oraz zacieranie śladów. Według poznańskiego portalu prawdopodobnie wycofany zostanie pierwszy zarzut, jednak nie jest wykluczone, że pojawią się kolejne.

Źródło: poznan.naszemiasto.pl