Michał Kapusta / naszosie.pl

Ruch na Rzecz Wiarygodnego Kolarstwa (MPCC) opublikował raport, w którym ujawnił liczbę pozytywnych testów wyników kontroli antydopingowych w sezonie 2020. Wykryto dużo mniej dopingowiczów, ale jednocześnie pobrano o wiele mniej próbek w stosunku do poprzednich lat. 

Pandemia koronawirusa wywarła ogromny wpływ na kolarstwo. Odwołane wyścigi, wielkie toury rozgrywane w nietypowych terminach, problemy finansowe drużyn i trudności ze znalezieniem pracodawców przez kolarzy – to tylko niektóre problemy naszej ulubionej dyscypliny sportu.

Do listy problemów należy dopisać utrudnienia w przeprowadzaniu kontroli antydopingowych, zwłaszcza podczas dwóch pierwszych miesięcy lockdownu, kiedy większość świata była objęta ścisła kwarantanną i niemożliwe były bezpośrednie wizyty kontrolerów w domach zawodników.

– Globalna pandemia koronawirusa stanowiła poważną przeszkodę w walce z dopingiem. Światowa Agencja Dopingowa (WADA) słowami dyrektora generalnego Oliviera Niggliego, stwierdziła dwa dni temu, że w wielu krajach mogły powstać “dziury” w programach antydopingowych w wielu krajach. Wiele narodowych federacji zgodziło się z tym przykrym stwierdzeniem. Kolarska Agencja Antydopingowa (CADF) przyznała, że w czasie pierwszych dwóch miesięcy pandemii nastąpił 90-procentowy spadek kontroli antydopingowych przeprowadzanych poza rywalizacją

– czytamy w raporcie MPCC.

W sumie w 2020 roku wykryto dwanaście przypadków stosowania dopingu, w tym dwa w drużynach World Tour, co jest martwiące, ponieważ przy małej liczbie kontroli jest to podobna liczba do tej, którą notowano w ostatnich latach. Siedem przypadków dotyczy mężczyzn, zaś pięć kobiet. Generalnie kolarstwo znalazło się na siódmym miejscu pod względem liczby przypadków dopingu w zestawieniu zawierającym wszystkie dyscypliny sportu.