fot. Flèche Wallonne

Marc Hirschi (Team Sunweb), który jest jednym z największych objawień minionego sezonu, powiedział podczas spotkania z dziennikarzami po sezonie, że na tym etapie swojej kariery chce koncentrować się na wyścigach klasycznych, a w szczególności na ardeńskim tryptyku. 

Etapowe zwycięstwo w Tour de France, kilka miejsc w czołówce, ofensywny styl jazdy, a następnie brązowy medal mistrzostw świata i zwycięstwo w Walońskiej Strzale ugruntowały pozycję Hirschiego jako jednego z najlepszych puncheurów w światowym peletonie.

Hirschi powiedział mediom, że na razie nie myśli o rywalizacji w klasyfikacjach generalnych wyścigów tygodniowych lub wielkich tourów.

– Chciałbym być najlepszym kolarzem w tego typu wyścigach. W najbliższej przyszłości chciałbym skupić się na wyścigach jednodniowych oraz ardeńskich klasykach, ponieważ te pasują mi najlepiej. Chciałbym także spróbować się w Tour of Flanders. Dopiero potem przyjdzie czas na wyścigi tygodniowe czy wielkie toury. W przyszłości okaże się, czy będą mi odpowiadać, czy też nie

– powiedział Marc Hirschi podczas konferencji prasowej on-line dla ograniczonej grupy dziennikarzy.

W kolejnym sezonie Szwajcar obierze sobie podobne cele jak Julian Alaphilippe, dlatego jest niemal pewne, że wielokrotnie będziemy obserwować pasjonujące pojedynki tych dwóch zawodników.

– Pierwszym celem będą Ardeny, ponieważ to one są dla mnie najważniejsze. Później zobaczymy. Oczywiście mam na oku igrzyska olimpijskie, ale najpierw klasyki. Wielkie toury są bardziej długoterminowym projektem. Nie wiem czy w kolejnych latach będę jeździł na klasyfikację generalną. To wszystko potrzebuje czasu. Najpierw muszę skoncentrować się na tym, w czym jestem dobry – wygrać jak najwięcej klasyków

– powiedział zachowując chłodną głowę 22-latek.

Sportowymi idolami Hirschiego są jego rodak i zarazem menadżer Fabian Cancellara oraz Alejandro Valverde. Zwycięstwo w Walońskiej Strzale pod względem sportowym zbliżyło go nieco do jego hiszpańskiego idola. Valverde wielokrotnie wygrywał ten wyścig – swego czasu mówiło się nawet, że ściga się w nim cały peleton, a na koniec i tak wygrywa “Bala”.

Pomimo że przy odrobinie szczęścia Hirschi mógł wyjechać z Francji z etapowym hat-trickiem, to i tak jest bardzo zadowolony. Na drugim etapie wyprzedził go Alaphilippe, zaś na dziewiątym Primož Roglič i Tadej Pogačar.

– To jest coś niesamowitego. Przed Tour de France nawet bym nie pomyślał, że znajdę się w takich sytuacjach. Dla mnie marzeniem był w ogóle start w Tour de France

– powiedział Szwajcar, który ostatecznie triumfował na dwunastym etapie z metą w Sarran.