La Vuelta / Unipublic

Droga do podjazdu La Covatilla z dnia na dzień jest coraz krótsza. Dziś peleton zmierzył się z pagórkowatym etapem, który był szybki, lecz jednocześnie pod pełną kontrolą liderów. Czas na oceny.

Plusy:
Zasłużone zwycięstwo
Tim Wellens, obok jego serdecznego przyjaciela Thomasa De Genta, kto jeden z najlepszych specjalistów od ucieczek na całym świecie. Młodszy z Belgów ponownie znakomicie rozegrał cały etap, najpierw zabierając się w odpowiedni odjazd, a później w końcówce bardzo mądrze radząc sobie z rywalami. Bez wątpienia kolarz Lotto Soudal to jedna z najjaśniejszych postaci tegorocznej Vuelty.

Młodzieżowa ambicja
Choć cały czas sukces przechodzi mu koło nosa, nie sposób nie powiedzieć kilku ciepłych słów o Thymenie Arensmanie. Młodziutki Holender, jeden z największych talentów, które w ostatnim czasie znalazły dla siebie miejsce w World Tourze, ponownie do samego końca liczył się w walce o triumf i ponownie przegrał z Timem Wellensem. Zważając na to, co jeszcze jakiś czas temu Arensman prezentował, widać jednak bardzo solidny progres, który już za rok może doprowadzić go do szerokiej czołówki.

W drużynie siła
Choć od lat żartujemy sobie z taktyki ekipy Movistar, która jest w stanie jedynie wygrywać klasyfikację drużynową, dziś trzeba przyznać, że Eusebio Unzue i jego współpracownicy robią to niezwykle skutecznie. Dzięki dzisiejszej akcji Marca Solera, hiszpański team ponownie uciekł rywalom w klasyfikacji zespołowej, co pozwala mieć nadzieję na zwycięstwo w Madrycie. Niby mała rzecz, która nie powinna ich interesować, lecz po trudnym sezonie i ona ucieszy.

Minusy:
Na przegranej pozycji
Trudno powiedzieć co dziś kombinowała ekipa Total Direct Energie. Można być prawie pewnym, że Francuzi chcieli mieć swojego zawodnika w ucieczce, co ostatecznie się nie udało. Później ich pogoń była co prawda względnie skuteczna, lecz zważając na siłę ucieczki, do dopięcia swego potrzebny był co najmniej jeszcze jeden team, tym bardziej, że celujący w finisz Niki Tersptra raczej pracować nie miał zamiaru. Cóż, w ten sposób etapu Wielkiego Touru się nie wygra.