Foto: Giro d'Italia

Ostatnie 3 tygodnie we Włoszech stały pod znakiem wyścigu dookoła tego kraju. Wyścigu, który okazał się być bardzo emocjonującym do samego końca. Czas na oceny na zakończenie La Corsa Rosa.

Plusy:
Powiew świeżości
Nie da się ukryć, że tegoroczne Giro było wybitnym wyścigiem dla zawodników młodego pokolenia. Zdecydowanie przejęli oni rządy w klasyfikacji generalnej, do samego końca walcząc o zwycięstwo. Wybitne wyścigi pojechali przede wszystkim Tao Geoghegan Hart, Jai Hindley oraz Joao Almeida. Cała ta trójka zasługuje na wielkie wyrazy uznania.

Dominatorzy
W innych klasyfikacjach zakończonego wczoraj Giro d’Italia 2020 trzeba zwrócić uwagę przede wszystkich na dwóch dominatorów, którzy z pewnością mogą powiedzieć, że był to ich wyścig. Mowa o Arnaud Demare i Filippo Gannie, którzy wspólnie wygrali aż 8 z 21 etapów wyścigu. Francuz nie miał sobie równych w grupowych sprintach, a Włoch absolutnie rozbijał rywali w jeździe indywidualnej na czas. Wybitne występy!

Do końca
Zważając na sytuację, z którą muszą mierzyć się organizatorzy poszczególnych imprez, Mauro Vegni i całe RCS Sport zasłużyli na słowa pochwały za doprowadzenie wyścigu do końca. Po problemach na koniec pierwszego tygodnia ścigania wydawało się, że dojazd do Mediolanu jest tylko marzeniem. Na szczęście trzeci tydzień wyścigu, z pewnymi problemami, ale został rozegrany, przynosząc nam całą masę emocji.

Minusy:
Trzy dni
Choć od samego początku wyścigu ściganie było interesujące i na pagórkowatych odcinkach selekcja szła poszczególnym ekipom lepiej niż na długich podjazdach. Prawdziwa walka miała jednak miejsce na 3 etapach kończących się podjazdami – w Piancavallo, na Passo dello Stelvio oraz w Sestriere. Trochę szkoda, lecz trasa była przygotowana akurat pod takie rozstrzygnięcia. Co ciekawe, zważając na czasy podjazdów, gdyby nie rzeź na Stelvio, zwycięzcą wyścigu zostałby Joao Almeida.

Problemy starych lisów
Niestety, równowaga w sporcie musi zostać zachowana. Młode wilki zajęły więc miejsce starych lisów, których jazda w tegorocznym wyścigu nie przynosiła już tyle satysfakcji. W szczególności Vincenzo Nibali, mimo szczerych zapowiedzi, ani razu nie był w stanie zaatakować rywali. Co więcej, można powiedzieć, że cały wyścig rozegrał się na zasadzie selekcji od tyłu.

Poniżej oczekiwań
Wiemy, że było to związane z chorobą, lecz mimo wszystko sam Rafał Majka z pewnością nie jest zadowolony ze swojego występu w Giro d’Italia 2020. Dwunasta pozycja w klasyfikacji generalnej, kiedy to wielu kibiców marzyło o Polaku na podium. Miejmy nadzieję, że w barwach UAE Team Emirates “Zgred” będzie w stanie nawiązać do swoich najlepszych występów w karierze.