fot. Vuelta a Espana

Dwa etapy Vuelta a Espana przyniosły nam tyle emocji, że przez kolejne dni moglibyśmy zwyczajnie wpatrywać się w sufit. Czas na oceny.

Plusy:
Jak nie oni
Ekipa Movistar bardzo dobrze rozegrała etap taktycznie? Nowe, nie znaliśmy. Podopieczni Eusebio Unzue zrobili dziś wszystko praktycznie perfekcyjnie, najpierw dzieląc peleton na wietrze, a później narzucając tempo na ostatnim podjeździe i wygrywając etap nogami Marca Solera. To był naprawdę znakomity dzień Hiszpanów, którzy, jak się wydaje, jako jedyni mają szansę na zdetronizowanie Jumbo – Visma.

Cichy, skuteczny
Po dwóch dniach wyścigu zdecydowanie najskuteczniejszym zawodnikiem jest Primoz Roglic. Słoweniec zarówno wczoraj, jak i dziś, jechał cicho i spokojnie, by w najważniejszym momencie zgarnąć naprawdę dużo cennych bonifikat. Póki co lider ekipy Jumbo – Visma robi wszystko perfekcyjnie, by obronić zdobyty przed rokiem tytuł.

Możliwie aktywny
Choć póki co nie udało mu się choćby zerwać rywali z koła, bardzo pozytywnie prezentuje się Richard Carapaz. Lider ekipy Ineos jest niesamowicie aktywny, a jego drużyna ma ogromną ochotę pomóc mu w walce o zwycięstwo w całym wyścigu. Oby tylko forma dopisywała do samego końca.

Minusy:
Gdzie są gwiazdy?
Niestety podczas tegorocznej Vuelty, od samego początku zawód swoim kibicom sprawiają dwaj zawodnicy, którzy powinni liczyć się w walce o wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej – Tom Dumoulin i Thibaut Pinot. Po dwóch dniach jazdy obaj mają już naprawdę duże straty, które są praktycznie nie do odrobienia. Miejmy nadzieję, że chociaż Francuza zobaczymy jeszcze w akcjach zaczepnych.

Koniec legendy?
Niestety wszystko wskazuję na to, że Chris Froome będzie miał już olbrzymie kłopoty z powrotem do wysokiej dyspozycji. Brytyjczyk dziś ponownie szybko został za peletonem, nie będąc nawet w stanie pomóc swojemu liderowi. Jeśli dalej tak pójdzie, ekipa Israel Start-Up Nation zacznie poważnie żałować zatrudnienia znakomitego kolarza.