fot. ASO / Alex Broadway

Wout van Aert z Team Jumbo-Visma wziął w niedzielę udział w wyścigu Gent-Wevelgem. Belg czuł się dobrze i miał chrapkę na zwycięstwo, co potwierdzał próbami ataków. Niestety nie udało mu się odjechać od innych kolarzy, a w końcówce został w tyle wraz z Mathieu van der Poelem (Alpecin-Fenix).

W powyścigowym wywiadzie dla Sporzy, kolarz Team Jumbo-Visma twierdził, że Holendrowi bardziej zależało na jego porażce, niż na swoim zwycięstwie.

Zgodnie z przewidywaniami, w końcówce z przodu była mała grupa. Miałem dobre nogi i myślę, że byłem jednym z najmocniejszych kolarzy w wyścigu. Na końcu trzeba było zaryzykować i niestety nie udało się wygrać. Tak naprawdę był jeden zawodnik, który cały czas się na mnie oglądał. To był Mathieu van der Poel. Najwyraźniej wolał, żebym przegrał, niż żeby on sam zwyciężył. Teraz obydwaj nie mamy niczego.

– mówił Wout van Aert dla belgijskiej Sporzy.

Holender szybko odpowiedział na zarzuty Belga. Zaprzeczył, jakoby bardziej zależało mu na przegranej Wouta van Aerta, niż na swoim triumfie.

Myślę, że to dziwna reakcja Wouta. Był jednym z najlepszych kolarzy w czołówce, więc jeśli zaatakował, to musiałem skontrować. Zawsze ścigam się po to, żeby wygrać. Nie winię też Wouta. Rozumiem go, bo rzeczywiście kilka razy go goniłem. Ale powtórzę jeszcze raz: zrobiłem to, by zwyciężyć.

– powiedział Mathieu van der Poel w wywiadzie ze Sporzą.

Kolejną okazję do bardzo emocjonującej walki między sobą, Van der Poel i Van Aert będą mieli już w następną niedzielę – w Ronde van Vlaanderen.