fot. UCI

W ten weekend jednym z częściej poruszanych tematów jest zbliżający się wielkimi krokami debiut Juliana Alaphilippe’a w koszulce mistrza świata. Zdecydowanie mniej mówi się o tym, że dziś swój debiut w tęczy zaliczy także Filippo Ganna.

Włoch w piątek zdobył swój drugi medal w szosowych mistrzostwach świata elity. Do zeszłorocznego brązu, w Imoli dołożył złoto, które zresztą nie było żadną niespodzianką, ponieważ Włoch jest obecnie prawdopodobnie najlepszym czasowcem na świecie.

Wygrał trzy ostatnie próby czasowe, w których startował, a jego ostatnim pogromcą był Remco Evenepoel, który pokonał go w styczniu podczas Vuelta a San Juan. Teraz Włoch wystąpi w Giro d’Italia – pierwszym wielkim tourze w jego karierze. A że wyścig rozpoczyna się 15-kilometrową czasówką, jego przygoda z trzytygodniówkami może rozpocząć się w najlepszy z możliwych sposobów.

Jestem naprawdę szczęśliwy, długo czekałem na ten dzień. Wiem, że dzisiejszy etap jest naprawdę bardzo ważny i trenowałem tak, by przystąpić do niego w pełni przygotowanym. Nie mogę uwierzyć, że wyjadę na trasę w tęczowej koszulce, a jeśli udałoby mi się na nim wywalczyć Maglia Rosa, to byłbym kompletnie wniebowzięty

– mówił przed wyścigiem Ganna.

Dzisiejszy etap jest jedną z trzech czasówek na trasie tegorocznego Giro d’Italia. Jednak Włoch nie przyjechał na największy wyścig w swojej ojczyźnie tylko z ich powodu. Już na wspomnianym wcześniej Vuelta a San Juan pokazał, że nie najgorzej radzi sobie w trudnym terenie. Przez długą część wyścigu będzie się starał wykorzystywać to, by wspomóc Gerainta Thomasa w jego walce o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej.

Naszym zdecydowanym liderem jest Thomas. Będziemy go wspierać do końca – to jest nasz cel numer 1 na wyścig. Pierwszy górski etap rozpoczyna się już jutro, zaraz po czasówce. Podjazd w końcówce nie jest specjalnie trudny, ale może mieć spore znaczenie

– zakończył.