fot. INEOS Grenadiers

Harder, better, faster, stronger. Taka będzie cała 103. edycja Giro d’Italia, ale otwierająca trzytygodniową rywalizację jazda indywidualna na czas zdecydowanie kładzie nacisk na prędkość. Gdzieś w tle migną obrazki obficie muskanej słońcem Sycylii i życia jak z kampanii reklamowej Dolce & Gabbana, ale dziś nie nacieszymy się Italią. Dziś liczy się tylko maglia rosa i jak najlepsza pozycja startowa w klasyfikacji generalnej wyścigu.

Włoski wielki tour, którego start ze względu na związane z koronawirusem restrykcje przeniesiony został z Węgier na Sycylię, dość tradycyjnie rozpocznie się od zmagań z tykającym zegarem, a pierwsza koszulka lidera wyścigu niemal na pewno padnie łupem specjalisty w tej dyscyplinie. O ile konieczny do pokonania dystans ponad 15 kilometrów nieco wykracza poza utarty standard, tak bardzo nietypowy przebieg trasy może sprawić, że pokonana zostanie ona równie szybko, jak w pełni regulaminowy prolog.

Miasto startowe, które otworzy 103. edycję Giro d’Italia, położone jest na wzgórzach na południowy zachód od Palermo. Tuż po starcie, jeszcze przed opuszczeniem Monreale, rywalizującym zawodnikom przyjdzie pokonać niespełna kilometrowy brukowany podjazd Monreale-Cattedrale (900 m, śr. 4,3%), którego główną rolą jest umożliwienie wręczenia pierwszej koszulki najlepszego górala. Pozostała część trasy to już głównie prowadzące do nadmorskiej stolicy Sycylii zjazdy, na których mimo kilku ostrzejszych zakrętów okazji do hamowania będzie niewiele, co powinno przełożyć się na bardzo wysokie średnie. Ostatni kilometr jest płaski.

Na etapie o takiej charakterystyce i dystansie liczy się każda sekunda, dlatego nie bez wpływu na wyniki rywalizacji będą warunki atmosferyczne. O ile prognozowane 30 stopni Celsjusza przy znacznym zachmurzeniu nie będzie stanowić większego problemu dla profesjonalistów tego kalibru, znacznie istotniejszym czynnikiem może okazać się wiatr, który ma dmuchać z południowego zachodu w porywach aż do 63 km/h, ale znacznie zelżeć w drugiej części dnia. Oznacza to potencjalnie bardzo dużą przewagę dla wcześnie startujących kolarzy.

Z ciekawostek: organizatorom wyścigu udało się policzyć, że Monreale jest 21. co do popularności miastem Sycylii. Słynie z architektury sakralnej, równie sakralnych festiwali, chleba, znakomitej oliwy i ciasteczek w kształcie litery S. Palermo, jako kulturalna, gospodarcza i turystyczna stolica wyspy, ma wszystko.

Oto, co na temat 1. etapu 103. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 1, Monreale – Palermo, 15,1 km, płasko, ITT

Na sam początek, można powiedzieć, że tradycyjnie, kolarze zmierzą się z krótką jazdą na czas, na której umiejscowiona została jedna premia górska, mająca na celu przyznanie niebieskiego koszulu, nieco na styl polskich wyścigów etapowych (w końcu sponsor od początku musi być widoczny). W walce o zwycięstwo z pewnością liczyć się będą typowi czasowcy, ale i także zawodnicy celujący w wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej, gdyż nie mogą sobie oni pozwolić na straty już pierwszego dnia rywalizacji.

Giro 2020 etap 1

Ponieważ mamy do czynienia z jazdą indywidualną na czas, w dodatku zdecydowanie dedykowaną specjalistom w tej dyscyplinie, sprawa powinna być prosta, a w wyliczeniach namieszać może głównie wspomniany wcześniej wiatr. 

Po przekonującym zwycięstwie etapowym w Tirreno-Adriatico i wywalczeniu tęczowej koszulki w jeździe indywidualnej na czas, niekwestionowanym faworytem otwierającego 103. edycję Giro d’Italia odcinka jest Filippo Ganna (INEOS Grenadiers). 24-letni Włoch jest więc w rewelacyjnej formie, wytyczona na sobotę trasa idealnie odpowiada jego predyspozycjom, a do tego nie wydaje się należeć do zawodników, których mogłaby przytłoczyć trudna do zakwestionowania presja. Od jego rodzinnego domu nad pięknym Lago di Maggiore mogą dzielić go setki kilometrów, a Włosi z południa mogą opowiadać bajki o tym, że nie potrzebują instytucji państwa, ale jeśli Ganna włoży dziś po południu maglia rosa, cieszyć się będzie cała Italia.

Wygląda jednak na to, że ekipa INEOS Grenadiers może całkiem realnie liczyć na obstawienie całego (wirtualnego) etapowego podium, bo głównymi konkurentami Ganny w walce o sobotni sukces będą ścigający się w tych samych barwach Rohan Dennis i Geraint Thomas. Ostatnie występy utytułowanego Australijczyka na pewno nie sprostały jego własnym oczekiwaniom, ale wydaje się, że na ich podstawie można wyciągnąć błędne wnioski dotyczące jego obecnej formy – ostatecznie miał przeciwko sobie rewelacyjnie dysponowanych rywali. Jeśli wszystko idzie zgodnie z planem, forma Dennisa powinna tylko rosnąć, a dodatkowo sprzyjać mu powinien silniejszy wiatr w plecy związany z wcześniejszym numerem startowym. Szanse Thomasa na wyjście obronną ręką z pojedynku z młodym Włochem nie są wielkie, ale on będzie dziś walczył przede wszystkim o zyskanie jak największej przewagi nad pozostałymi pretendentami do tytułu.

Spośród pozostałych specjalistów od jazdy indywidualnej na czas, w walkę o etapowy triumf mogą się również wmieszać Victor Campenaerts (NTT Pro Cycling), Jonathan Castroviejo (INEOS Grenadiers), Tony Martin (Jumbo-Visma), Alex Dowsett (Israel Start-Up Nation), Maciej Bodnar (Bora-hansgrohe), Benjamin Thomas (Groupama-FDJ), Edoardo Affini (Mitchelton-Scott) czy Jos van Emden (Jumbo-Visma).

Uwaga jednak na sprinterów i specjalistów od pagórkowatych klasyków, bo ze względu na swój nietypowy profil, dzisiejszy etap pod względem rodzaju wysiłku charakterem przypominać będzie zazwyczaj odpowiadający im prolog. Nie zaskoczy więc bardzo dobry wynik Michaela Matthewsa (Sunweb), Petera Sagana (Bora-hansgrohe), Arnaud Demare’a (Groupama-FDJ) czy Fabio Felline (Astana).

Z grupy pretendentów do tytułu, największe szanse na przyzwoity wynik za plecami Thomasa mają na papierze Simon Yates (Mitchelton-Scott) i Wilco Kelderman (Sunweb).

Relacja z 1. etapu 103. edycji wyścigu Giro d’Italia rozpocznie się na kanale Eurosport 2 o godz. 13.10.