fot. ASO / Pauline Ballet

Już w sezonie 2019, coraz większa grupa młodych kolarzy zaczynała bardzo śmiało wchodzić do światowej czołówki. W tym roku skala “zmiany pokoleniowej” jest jednak znacznie większa. Przed Państwem przełomowcy – pokolenie, które odmieni kolarstwo.

Proszę przyznać, kto pamięta jakim szturmem peleton wzięli zawodnicy z dwóch legendarnych już roczników 89-90? Zgadza się, mowa tu o takich kolarzach jak Peter Sagan, Michał Kwiatkowski, Rafał Majka, Thibaut Pinot, Romain Bardet czy Tom Dumoulin. Każdy z nich, już w bardzo młodym wieku, był w stanie powalczyć z najlepszymi kolarzami w stawce, jednocześnie zapewniając sobie silną pozycję w peletonie do samego końca kariery.

Nie da się jednak ukryć, że nawet tak silne roczniki, jak te wspomniane, mogą niewiele znaczyć przy nowym pokoleniu kolarzy, urodzonych na przełonie XX i XXI wieku. Liczba kolarzy, którzy już teraz stanowią o sile swoich zespołów, lub będą o niej stanowić w najbliższych latach, jest wręcz przytłaczająca. Przed Państwem przełomowcy – pokolenie, które odmieni kolarstwo.

Najmocniejszych nazwisk w całym kolarskim pokoleniu chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Mowa tu o Tadeju Pogacarze i Remco Evenepoelu. Obaj mają na swoich kontach wiele sukcesów i niewykluczone, że ich łupem padłyby w tym roku 2, a może nawet 3 Wielkie Toury, gdyby nie kontuzja młodego Belga. Zważając na fakt, że wszyscy już uważamy ich za wielkie gwiazdy, przejdźmy do kolejnych kolarzy.

W drugiej linii znajdzie się miejsce dla zawodnika, który już w niedziele może dołączyć do wyżej wymienionej dwójki. Mowa o Marcu Hirschim, który bez wątpienia jest jedną z rewelacji sezonu 2020, lecz jednocześnie na jego koncie nie ma jeszcze wygranej w wyścigu wyższej kategorii World Tour (La Fleche Wallone jest punktowane niżej niż np. monumenty). Młody Szwajcar praktycznie z urzędu jest faworytem ścigania w Liege-Bastogne-Liege i ma wszystkie argumenty, by odnieść zwycięstwo. Obok niego warto wymienić też takich zawodników jak Andrea Bagioli, Jasper Philipsen, Joao Almeida czy Quinn Simmons.

W linii trzeciej z pewnością trzeba wspomnieć o zawodnikach, którzy nie odnieśli jeszcze dużego sukcesu, lecz prędzej czy później musi do tego dojść. Tutaj wymienić należy takie nazwiska jak Biniam Ghirmay, Ethan Hayter, Kaden Groves, Attila Valter, Brandon McNulty, Mikkel Bjerg, Nils Eekhoff, Alberto Dainese czy też Thomas Pidcock. Każdy z nich to wielki talent, który w najbliższym czasie może wystrzelić w powietrze.

Jeszcze Państwu mało? Nie ma problemu. Na naszej liście jest jeszcze cała masa zawodników z wymienionych roczników, którzy mogą w najbliższej przyszłości stanowić o sile kolarstwa. Idealnie pasują tutaj takie nazwiska jak Andreas Kron, Samuele Battistella, Andreas Leknessund, Stefan Bissegger, Jordi Meeus, Olav Kooij, Giovanni Aleotti, Alessandro Covi, Ilan Van Wilder, Henri Vandenabelle, Ian Garrison, Jonas Rutsch, Maxim Van Gils czy Mauri Vanseventant. Popis tego ostatniego mieliśmy przyjemność oglądać w środę i niech to będzie symbolem kolarskiej młodzieży.

W ostatnich dniach coraz więcej mówiło się o nadchodzącej zmianie pokoleniowej. Wydaje się jednak, że nie będzie to typowy przepływ kolarzy. Nowe pokolenie rozpoczęło już marsz po World Tour i kwestią czasu jest, kiedy starsi zawodnicy nie znajdą już dla siebie miejsca w najwyższej dywizji. Co jednak nas najbardziej cieszy, nowa fala może zapewnić nam znakomite emocje na kolejne 10 lat. Oby tak się stało.