fot. UCI

Już jutro, po kilku dniach spokoju, wracają kolarskie emocje. Tym razem nasze oczy będą zwrócone na Imolę, gdzie odbędą się mistrzostwa świata w kolarstwie szosowym. W czwartek rywalizację otworzą Panie, które powalczą o medale w jeździe indywidualnej na czas.

Przeniesienie tegorocznych mistrzostw globu do Imoli i skrócenie ich do zaledwie 4 dni (przy organizacji jedynie wyścigów elity) to bardzo duża zmiana względem podstawowych planów UCI. Niestety z wiadomych przyczyn innej opcji w sezonie 2020 nie było. Pozostało nam więc cieszyć się światowym czempionatem w chudszej wersji, a dodatkowo usytuowanym w samym sercu kalendarzowego chaosu. Nie oznacza to jednak, że zabraknie emocji. Wręcz przeciwnie! W porównaniu z ubiegłymi latami, odpowiedzi na nurtujące nas pytania nie mamy prawie wcale.

W szczególności widać to w przypadku rywalizacji Pań, od której zabawa się rozpocznie. Od powrotu ścigania, kobiecy peleton pojawił się w tylko kilku lokalizacjach w Europie, a zawodniczki mające walczyć o medale nie zaliczyły nawet jednego dnia wyścigowego.

Tak jest też z obrończynią tytułu Chloe Dygert-Owen, która do tej pory nie pojawiła się jeszcze na trasie żadnej imprezy w sezonie 2020. Nie mamy więc bladego pojęcia w jakiej formie znajduje się zawodniczka, która przed rokiem zmasakrowała rywalki. Jej główną przeciwniczką będzie mistrzyni Europy Anna van der Breggen, która z kolei miała już okazję rywalizować w tym roku i to na zdecydowanie najwyższym szczeblu. Holenderka nie tylko zdobyła 2 tytuły w Plouay, ale także wygrała zakończone niedawno Giro Rosa, pokonując Katarzynę Niewiadomą.

Spoza zawodniczek europejskich, warto zwrócić uwagę na co najmniej jeszcze jedną Panią. Mowa o Mikayli Harvey, reprezentantce Nowej Zelandii, która także ma za sobą kapitalny start w Giro Rosa. Co prawda nie oznacza to, że na czas będzie wybitnie groźna, lecz trzeba pamiętać, że kolarstwo kobiet rządzi się swoimi prawami.

W przypadku Europejek, w walce o medale z pewnością liczyć się będą te same zawodniczki, które pojawiły się w czołówce na mistrzostwach kontynentu. Mowa tu o takich gwiazdach żeńskiego peletonu jak Ellen van Dijk, Marlen Reusser czy Lisa Brennauer. Jako Polacy z pewnością będziemy też liczyć na bardzo dobry start Anny Plichty, którą stać co najmniej na miejsce w czołowej „10”.

Jeśli chodzi o trasę, będzie ona identyczna jak w przypadku mężczyzn. Rywalizacja rozpocznie się pod torem Enzo e Dino Ferrari, a zakończy na linii startu tego zasłużonego dla wyścigów samochodowych obiektu. Cała runda liczyć będzie 31,7 kilometra, z czego ostatnie 4 kilometry to walka z czasem na nitce toru, lecz w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara.

Relacja telewizyjna z rywalizacji Pań rozpocznie się o godzinie 14:35 na antenie Eurosportu 1.