fot. Team Sunweb

Zwycięstwem Marca Hirschiego (Sunweb) zakończył się trudny, 12. etap Tour de France 2020. Liderem klasyfikacji generalnej pozostał Primoz Roglic (Jumbo – Visma).

Dwunasty odcinek Tour de France 2020 przed wyścigiem uznawany był za najlepszą okazję na wygranie etapu przez uciekinierów. Kolarze mieli do pokonania 218 kilometrów w ciężkim, pagórkowatym terenie. Dodatkowo do mety w Sarran prowadził lekki podjazd.

Zgodnie z przewidywaniami z poprzednich dni, na początkowych kilometrach ucieczka miała ogromny problem z uformowaniem się. Do odjazdu chciało się bowiem zabrać wielu mocnych zawodników, których puścić nie miała zamiaru ekipa BORA – hansgrohe. Ostatecznie jednak, jeszcze przed lotną premią w Le Dorat, na czoło wysunęli się Imanol Erviti (Movistar), Luis Leon Sanchez (Astana), Max Walscheid (NTT) i Nils Politt (Israel Start-Up Nation). Niedługo po nich od peletonu oderwali się jeszcze Kasper Asgreen (Deceuninck – Quick Step) i Mathieu Burgaudeau (Total Direct Energie), którzy po pewnym czasie dogonili czołówkę). Przewaga harcowników stosunkowo szybko urosła do około 2 minut, lecz peleton nie miał zamiaru zostawiać harcownikom większego pola do popisu.

W tak zwanym międzyczasie w grupie zasadniczej trwała walka o zieloną koszulkę lidera klasyfikacji punktowej. W Le Dorat Sam Bennett ponownie był jednak lepszy od Petera Sagana, zwiększając swoją przewagę do 70 punktów.

Przez wiele następnych kilometrów sytuacja była znacznie spokojniejsza. Sześciu uciekinierów rozdzieliło między sobą punkty na dwóch pierwszych górskich premiach, a peleton jechał tempem narzucanym przez ekipy BORA – hansgrohe oraz CCC.

Większe szaleństwo zaczęło się na podjeździe pod Cote de la Croix du Pey. Tam ucieczka dnia została złapana przez peleton, którego tempo znacznie wzrosło, m.in. za sprawą kolegów Petera Sagana i Tony’ego Martina (Jumbo – Visma). Kiedy jednak dzielna szóstka dała za wygraną, do przodu ruszyli inni zawodnicy. Na szczycie wzniesienia na czele znaleźli się Marc Soler (Movistar) Max Schachmann (BORA – hansgrohe), Quentin Pacher (B&B Hotels), Tiesj Benoot, Soren Kragh Andersen i Marc Hirschi (Sunweb). Na 35 kilometrów przed metą przewaga silnego odjazdu sięgała już 40 sekund, co dawało nadzieje na skuteczne zakończenie akcji.

Co równie ważne, za plecami czołówki pojawiła się także bardzo silna grupa pościgowa. W sumie znalazło się w niej 13 bardzo mocnych kolarzy, w tym m.in. Pello Bilbao (Bahrain – McLaren), Pierre Rolland (B&B Hotels), Aleksey Lutsenko (Astana), Lennard Kamna (BORA – hansgrohe) czy Alessandro De Marchi (CCC). Ich strata do czołówki u podnóża ostatniego kategoryzowanego podjazdu wynosiła jednak około 25 sekund.

Od początku wspinaczki pod Suc au May pierwsza grupa zaczęła się sypać. Jako pierwszy odpadł z niej Pacher, a po chwili na atak zdecydował się Soler. Niedługo potem poprawił jednak znakomity Hirschi, który zyskał kilkadziesiąt metrów przewagi. Za młodym Szwajcarem pogonić zdołali jedynie wspomniany Soler i Max Schachmann, którzy jednak z metra na metr zaczynali tracić coraz więcej. Praktycznie w tym samym czasie do dużej grupy goniącej przeskoczył Julian Alaphilippe (Deceuninck – Quick Step), który razem z Driesem Devenynsem (Deceuninck – Quick Step) rozpoczął pogoń za czołówką.

Do kolejnego, niewielkiego już przetasowania doszło 9 kilometrów przed metą. Jadący wciąż na czele Hirschi miał już wtedy 45 sekund przewagi nad połączoną grupą Solera i Alaphilippe’a, będąc bardzo blisko etapowego zwycięstwa. W peletonie z kolei zrobiło się względnie spokojnie, choć grupy Mitchelton – Scott i CCC dyktowały mocne tempo.

Ostatecznie na metę w Sarran jako pierwszy, samotnie wjechał Marc Hirschi, odnosząc swój największy sukces w karierze. Etapowe podium uzupełnili z kolei Pierre Rolland i Soren Kragh Andersen. Koszulkę lidera utrzymał Primoz Roglic (Jumbo – Visma), który bezpiecznie dojechał do mety w peletonie.