fot. Elisa Haumesser

Niedawno mieliśmy okazję porozmawiać z Tobiasem Bayerem z Tirol KTM Cycling Team. Jest to obiecujący, młody kolarz, który w zeszłym tygodniu walczył w Giro Ciclistico d’Italia, gdzie kilkukrotnie finiszował w czołowej dziesiątce etapu, a przez jeden dzień prowadził w klasyfikacji górskiej wyścigu.

Wznowiony w lipcu sezon 2020 Bayer zaczął od wysokiego, szóstego miejsca w GP Kranj (1.2). Następnie został mistrzem Austrii do lat 23. w indywidualnej jeździe na czas, a kilka dni później w trzeciej dziesiątce ukończył wyścig ze startu wspólnego na mistrzostwach Europy we Francji. Z optymizmem stanął więc na starcie prestiżowego Baby Giro. Na pięć pierwszych etapów, tylko raz nie zameldował się w czołówce wyścigu. Austriak jechał bardzo dobrze, lecz z powodu problemów żołądkowych musiał wycofać się z wyścigu.

Szło mi bardzo dobrze i miałem wysokie oczekiwania co do ostatnich dwóch etapów, więc wycofanie się z wyścigu było rozczarowujące. Na początku była to jedna z ważniejszych imprez w moim kalendarzu, ale w momencie, kiedy odwołano Tour de l’Avenir i mistrzostwa świata dla kategorii młodzieżowej, Giro u23 stało się moim głównym celem. Dałem z siebie wszystko, ale gdy organizm mówi “nie”, musisz to zaakceptować. Zachorowałem piątego dnia wyścigu. Miałem problemy żołądkowe i wymiotowałem. Przez długi czas nie mogłem nic jeść. Na szóstym etapie dałem radę wypić tylko butelkę Coli, ale nie jest to najlepsze pożywienie dla sportowca.

fot. Elisa Haumesser

Co ciekawe, Bayer dwa ostatnie etapy przejechał bez pomocników, ponieważ wycofali się oni z wyścigu ze względu na kraksy i problemy zdrowotne.

To było bardzo dziwne doświadczenie, szczególnie, gdy byłem jedynym kolarzem ze swojej ekipy na prezentacji przed etapem. Na finiszach z kolegami byłoby o wiele prościej, ale nie czułem się osamotniony. Musiałem tylko zmienić nastawienie. Sam zjeżdżałem po bidony do samochodu technicznego, musiałem zwracać uwagę na dobre ustawienie w grupie. Summa summarum w kolarstwie chodzi o nogi i myślę, że poszło mi całkiem nieźle, nawet jeśli nie wygrałem etapu.

Zapytaliśmy też Tobiasa o jego początki. Jak się okazało, zaczął on startować w wyścigach dopiero kilka lat temu.

Zacząłem ścigać się na rowerze w pierwszym roku juniora. Wcześniej lubiłem na nim jeździć, ale próbowałem swoich sił w innych dyscyplinach, w narciarstwie, gimnastyce i piłce nożnej, lecz w żadnej z nich nie byłem dobry. Ostatecznie wybrałem tę, do której miałem talent – kolarstwo.

Obecnie Austriak łączy naukę z karierą kolarza, co nie jest najłatwiejszym zadaniem.

Każdy przechodzi przez trudniejsze momenty, ale na szczęście jeszcze nigdy nie straciłem radości z kolarstwa. W zeszłym roku zacząłem studiować na politechnice, przez co aktualnie jest mi trochę ciężej, ale to wszystko powoduje, że jesteś mocniejszy psychicznie. Muszę efektywnie zarządzać moim czasem. Na przykład uczę się i robię zadania domowe w pociągu. Do tego dużo trenuję w domu, żeby móc uczyć się podczas jazdy na trenażerze. Podczas wyścigów staram się robić jak najwięcej rzeczy do szkoły. Z tego powodu w kolarstwie idzie mi trochę gorzej, ale ważne jest, żeby mieć coś poza sportem.

Następnym wyścigiem, w którym wystartuje młody Austriak będzie ORLEN Wyścig Narodów, który odbędzie się już w ten weekend w Rzeszowie. Jeśli tylko Tobias Bayer będzie czuł się na siłach, postara się powalczyć o końcowy triumf.

Dzisiaj był pierwszy dzień, kiedy czułem się lepiej, ale muszę zobaczyć, jak będę radził sobie z jazdą. Mam nadzieję, że będę mógł walczyć w Polsce o zwycięstwo, ale wszystko zależy od tego, czy wykuruję się z infekcji. Przygotowania do ORLEN Wyścigu Narodów nie były takie, jakie mógłbym sobie wymarzyć, ale liczę na dobry wynik. Na razie patrzyłem tylko na profil zmagań, ale mam nadzieję, że podjazd będzie wystarczająco ciężki, żeby uatrakcyjnić wyścig.

W przyszłym roku Tobias Bayer planuje przejść na zawodowstwo, jednak na razie nie może zdradzać większych szczegółów na temat rozmów z ekipami.