Foto: Trek-Segafredo

Czy rywalizacja z kolarzami ekipy Ineos ma jakikolwiek sens? Według Richiego Porte’a, niekoniecznie.

W ostatnich dniach całe grono gwiazd światowego kolarstwa zmierzyło się ze sobą na trasie wyścigu Route d’Occitanie. Wśród nich znaleźli się m.in. gwiazdorzy ekipy Ineos, z Eganem Bernalem i Chrisem Froome’m na czele, a także Richie Porte. Według Australijczyka, mimo szczerych chęci, już teraz podopieczni Dave’a Brailsforda byli nieuchwytni.

Szczerze mówiąc, spodziewałem się po sobie nieco więcej, ale z tak jadącymi zawodnikami ekipy Ineos niewiele jesteś w stanie zrobić. Cały królewski etap odbywał się pod ich dyktando, a my mogliśmy tylko patrzeć na ich siłę. Trzeba jednak przyznać, że w momencie kiedy Chris Froome pracuje na czele grupy, wykorzystując swoją moc, cała reszta stawki musi mieć problemy. Później dobił nas jeszcze Tao Hart. W pewnym momencie miałem po prostu dość i zostałem w tyle. Myślę jednak, że każdy spoza Ineosu czuł, że walka z nimi nie ma sensu

– powiedział Porte po zakończeniu ścigania w południowej Francji.

Co ciekawe, dosłownie kilka dni temu w sieci pojawiła się informacja, jakoby doświadczony Australijczyk miał wrócić do swojego byłego zespołu, który uważa za najlepszy na świecie. Na ten moment jednak żadnego oficjalnego potwierdzenia tego ruchu nie otrzymaliśmy.