fot. Deceuninck-Quick Step

Elia Viviani (Cofidis) nie może doczekać się powrotu na szosę, zwłaszcza, że – jak powiedział – kolarze nie stanowią dla nikogo zagrożenia w związku z pandemią koronawirusa. W najnowszym wywiadzie zadeklarował również, że jeśli sezon zostanie wznowiony, jednym z priorytetów będzie dla niego domowy wielki tour Giro d’Italia. 

Mieszkający we Włoszech Elia Viviani, podobnie jak pozostali zawodowcy i amatorzy, od połowy marca jest zmuszony do trenowania na trenażerze. Obecne restrykcje dotyczące przemieszczania się zostały przedłużone przez premiera Włoch Giuseppe Conte do 4 maja. 31-latek ma nadzieję, że po majowym weekendzie będzie można wrócić do treningów na zewnątrz.

– Chciałbym zauważyć, że my kolarze nie jesteśmy dla nikogo zagrożeniem. Kolarstwo się zatrzymało, aby zmniejszyć i dużą presję wywieraną na szpitale, a nie z powodu ryzyka rozprzestrzeniania się wirusa. Ta sytuacja może zostać rozwiązana z zastosowaniem surowych reguł – na przykład, aby każdy wyjeżdżał sam. Kolarze mogą trenować na szosie przez kilka godzin. Możemy wykonywać normalne sesje treningowe i nie stanowić dla nikogo zagrożenia. To jest najważniejsze. Dlatego właśnie myślę, że czas ponownie zacząć trenować na zewnątrz

– powiedział Elia Viviani w wywiadzie dla dziennika “L’Equipe”.

Jeśli uda się wznowić sezon 2020, to już wiadomo, że kalendarz będzie mocno skondensowany, co utrudni kolarzom starty w wyścigach, w których pierwotnie by chcieli. Włoch nie widzi jednak w tym większego problemu, ponieważ uważa, że w tej sytuacji najważniejsze jest po prostu to, aby wyścigi się odbywały.

– Nie sądzę, że ktokolwiek wystartuje w trzech wielkich tourach. Może być tak, że niektórzy zawodnicy nie wezmą udziału nawet w dwóch, w związku z tą sytuacją. Uważam, że najważniejsze jest to, aby wyścigi się odbyły. Z entuzjazmem powitam wznowienie sezonu, nawet jeśli niektóre imprezy będą ze sobą kolidowały

– wyjaśnił Viviani.

W pierwotnym, dość przepełnionym, kalendarzu startów Włocha znajdowały się starty w Giro d’Italia oraz Tour de France, a także w klasykach Gandawa-Wevelgem i Ronde van Vlaanderen. W igrzyskach olimpijskich w Tokio miał z kolei przystąpić do obrony tytułu mistrza olimpijskiego w torowej konkurencji omnium.

– Bardzo chciałbym wystartować we “Flandrii”, ale prawdopodobnie pominę ten wyścig na rzecz Giro. Sportowcy będą musieli podejmować w tym sezonie tego rodzaju decyzje. W następnym roku wszystko wróci do normalności. Dla drużyn, kolarzy, organizatorów najważniejsze jest to, aby wyścigi ponownie zaczęły się odbywać. Ja jestem gotowy

– zakończył Viviani.

Od tego sezonu Viviani jest kolarzem drużyny Cofidis. Nowe barwy miały być dla niego nowym otwarciem i możliwością kontynuacji pasma sukcesów, które stało się jego udziałem pod skrzydłami Patricka Lefevere’a w Deceuninck-Quick Step. W sezonie 2020 udało mu się uzbierać dziewiętnaście dni wyścigowych bez zwycięstwa. Startował m.in. w Tour Down Under, Volta ao Algarve i Paryż-Nicea. Najlepszą lokatę, jaką uzyskał to drugie miejsce na pierwszym etapie portugalskiego wyścigu, gdzie uległ jedynie swojemu byłemu koledze z drużyny Fabio Jakobsenowi.