Fot. La Vuelta

Hiszpański dziennik “AS” zorganizował interesującą debatę, w której udział wzięli sportowcy, organizatorzy wyścigów, przedstawiciele firm związanych z kolarstwem oraz dziennikarze. Dyskutowano o obecnej sytuacji w kolarstwie związanej z kryzysem sanitarnym. 

W debacie udział wzięli: Javier Guillén (dyrektor wyścigu Vuelta a España), Óscar Pereiro (były kolarz, zwycięzca Tour de France z 2006 roku), Jorge Cajal (dyrektor ds. komunikacji w firmie Continental, jednej z największych marek zaangażowanych w kolarstwo) oraz dziennikarze dziennika “AS”.

Obecnie kolarski świat konstruuje alternatywny kalendarz, który ma być skupiony wokół wyścigu Tour de France (29 sierpnia-20 września). Ponadto najważniejsze ma być rozegranie pięciu monumentów, czyli Mediolan-San Remo, Liége-Bastogne-Liége, Ronde van Vlaanderen, Paryż-Roubaix oraz Il Lombardia. To, jak ważny dla kolarstwa jest Tour, najlepiej ujął Cajal:

– Dla nas jako marki nie ma wyścigu, który miałby bardziej globalne, większe oddziaływanie niż Tour.

Guillén zwrócił jednak uwagę na to, że myśląc o organizacji Touru, nie można zapomnieć o pozostałych dwóch wyścigach trzytygodniowych – Vuelcie, za której organizację jest odpowiedzialny oraz Giro.

– Wszyscy chcemy Touru, ale Tour nie może być przeciwko wszystkim. Nie można skrócić Giro czy Vuelty. Po wydarzeniach piłkarskich Vuelta jest drugim w Hiszpanii eventem sportowym, który dociera do największej liczby krajów

– zauważył Guillén, zaś Pereiro dodał:

– Nie chcę nawet myśleć, że Tour, Giro czy Vuelta mogą się nie odbyć. Ważne jest, aby te wyścigi zostały rozegrane, z mniejszą czy większą liczbą publiczności i przy przestrzeganiu takich środków ostrożności, jakie będą konieczne.

Były kolarz, który zwycięstwo w edycji Wielkiej Pętli 2006 może przypisać sobie dzięki dyskwalifikacji Floyda Landisa, zwrócił również uwagę, że do Touru nie da się przygotować trenując na trenażerze.

– Biorąc pod uwagę tę datę, która teraz została wyznaczona na Tour de France, kolarze muszą zacząć trenować na szosie przynajmniej od 1 czerwca. Trenażer pozwala utrzymać pewien stopień formy, ale nie można przygotować się na nim do Tour de France. Widząc, jak niektórzy spędzają na nim godziny, mam wrażenie, że to jest wyścig o to, kto będzie najbardziej pracowitym chomikiem w domu

– dodał Pereiro.

Nie jest dziwne, że sporą część dyskusji zajęła hiszpańska Vuelta, która jest istotnym wydarzeniem nie tylko dla hiszpańskiego sportu, ale także dla sektora turystycznego i kulturalnego tego kraju. O tym, jak ważna jest to impreza dla Hiszpanów i dla turystów pokazały ostatnie badania przeprowadzone przez Uniwersytet w Murcji. Więcej szczegółów na ten temat > TUTAJ.

Jej tegoroczna trasa miała przebiegać aż przez cztery kraje: Holandię, Hiszpanię, Francję oraz Portugalię, co nie ułatwia sprawy, ponieważ każdy z nich zmaga się w znaczącym stopniu z pandemią, a także każdy wprowadza różne restrykcje, znoszone także w zależności od konkretnego rozwoju wydarzeń.

Guillén zdaje sobie jednocześnie sprawę, że ostateczna decyzja co do ewentualnej daty wyścigu i jego długości podejmie Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI).

– Ostatecznie to oni są tymi, którzy podejmą decyzję. Każdy z nas przedstawił swoje propozycje. Zdajemy sobie sprawę, że to wszystko musi zostać dokładnie przemyślane, nie napieramy. Vuelta zawsze była wyścigiem, któremu zależało na dochowaniu ogólnego interesu.

Jorge Cajal słusznie słusznie zauważył, że panujący kryzys dotknął wszystkie dziedziny życia, dlatego też dyrektor Vuelta a España zapewnił, że pamięta o wszystkich stronach zaangażowanych w organizację wyścigu i pozostaje z nimi w nieustannym kontakcie.

– Dlatego właśnie jesteśmy w kontakcie ze wszystkimi aktorami tego przedstawienia – władzami miast, które czekają na informację, kiedy i czy w ogóle Vuelta przejedzie przez ich miasto, z kolarzami i sponsorami. Znamy ich problemy i bardziej niż pytamy ich, czy mogą nam pomóc, proponujemy im, jak rozwiązać ich problemy

– zakończył Guillén.

Dobrej konkluzji dokonał również dziennikarz “AS” Juanma Leiva, który napisał podsumowując zorganizowaną przez jego dziennik debatę: “To jest moment, w którym wszyscy zaangażowani w kolarstwo muszą iść ramię w ramię, by ocalić ten sport”.