Foto: ASO / Fabien Boukla

Ivan Garcia Cortina w świetnym stylu rozpoczął sezon, a teraz, podobnie jak wielu innych kolarzy trenuje w zaciszu domowego ogniska.

Przypomnijmy, że kilka tygodni temu Hiszpan niespodziewanie wygrał etap Paryż-Nicea. Na finiszu w Le Chatre pokonał m.in Petera Sagana, Nacera Bouhanniego czy rewelację ostatnich tygodni – Giacomo Nizzolo. Jego osiągnięcie robi tym większe wrażenie, że trzy tygodnie temu Garcia Cortina był chory. Teraz myśli, że to mógł być nawet koronawirus.

Zwycięstwo etapowe w Paryż-Nicea to było coś pięknego, zwłaszcza że kompletnie się go nie spodziewałem. Przyjechałem na wyścig bez specjalnie wygórowanych oczekiwań, ponieważ krótko przed startem byłem chory. Być może złapałem koronawirusa. Miałem tygodniową przerwę, a później wróciłem do treningów. Dlatego do Francji przyjechałem z myślą o tym, by pomóc drużynie. Nie miałem osobistych celów, a wygrałem etap. To było bardzo miłe

– mówił hiszpańskiemu EFE.

Dwa dni później znów zafiniszował w czołówce – przegrał jedynie z Niccolo Bonifazio. Tego samego dnia musiał się jednak wycofać z wyścigu, ponieważ jego drużyna postanowiła zakończyć w nim udział z uwagi na coraz większe zagrożenie koronawirusem. Teraz Hiszpan jest w domu, gdzie robi wszystko, by utrzymać formę i po powrocie znów móc błyszczeć, a przy okazji wspomagać kolegów z ekipy.

W kwarantannie jeżdżę na rolkach i ćwiczę gimnastykę, ale czuję się tym wszystkim coraz bardziej zmęczony. Ciągła jazda na rolkach potrafi być bardzo demotywująca. Ale wierzę, że gdy wrócimy, czeka nas dobry sezon. Mamy w naszym zespole Landę, który jest już bardzo doświadczonym kolarzem, a u nas może liczyć na pomoc wielu bardzo mocnych kolarzy. Spokojnie może myśleć o zwycięstwie w którymś z wielkich tourów.

– dodał.

Z pewnością wszyscy byśmy chcieli, by lider jego zespołu rzeczywiście miał taką możliwość. To by prawdopodobnie oznaczało, że wszystko wreszcie wróciło do normy.