fot. Chris Froome/Twitter

To już tradycja dla Chrisa Froome’a wyjeżdżać do Republiki Południowej Afryki na obóz treningowy w towarzystwie wybranego kolegi z drużyny. W tym roku czterokrotny zwycięzca Tour de France pojechał tam z Holendrem Dylanem Van Baarle, ale obaj wrócili wcześniej z powodu panującej na świecie pandemii koronawirusa. 

Chris Froome i Dylan Van Baarle pojechali do RPA zaraz po tym, jak opuścili Zjednoczone Emiraty Arabskie, gdzie z powodu koronawirusa nie dokończyli wyścigu UAE Tour. W tym czasie brytyjsko-holenderskiej parze udało się zrobić kilka solidnych treningów, ale według pierwotnych planów mieli tam spędzić jeszcze tydzień. Podjęli jednak decyzję o powrocie do Monako (gdzie obaj mieszkają), by uniknąć ewentualnego utknięcia z powodu rozprzestrzeniającego się na świecie wirusa Covid-19.

– Chris i ja wolelibyśmy zostać, ale zdecydowaliśmy, że będziemy obserwować rozwój sytuacji [z pandemią wirusa Covid-19] razem z naszymi rodzinami. Są zakażenia w RPA, ale nie tak dużo jak w Europie. Być może podróż do Europy była większym ryzykiem. Trudno jest podjąć w tej sprawie właściwą decyzję. Gdybyśmy zostali i zakazano by przemieszczania, to wówczas mielibyśmy duży problem

– powiedział Dylan Van Baarle holenderskim mediom.

Holender miał być liderem Team Ineos w wiosennych klasykach, które na razie zostały odwołane i nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle się w tym sezonie odbędą. Van Baarle znalazł się zatem w takiej samej sytuacji jak wszyscy zawodowi kolarze, czyli w wielkiej niepewności co do kolejnych startów i niemożności racjonalnego zaplanowania treningów. A w tym przypadku szkoły są różne – jedni trenerzy polecają kolarzom znacząco “wyluzować” na wzór zimowej przerwy, a inni wskazują, aby trenować dla podtrzymania dyspozycji.

– Nie przedyskutowałem tego jeszcze z moim trenerem. Będę trenował, by utrzymać poziom formy, na jakim się znajduję, ale jest to trudne dla każdego. Szkoda, że w kolejnych miesiącach nie będzie ścigania, ale są ważniejsze rzeczy w życiu i teraz najbardziej istotne jest zdrowie

– powiedział Van Baarle.

Tego, że jest teraz przymusowa przerwa w ściganiu żałuje z pewnością również Chris Froome, który z każdym tygodnie robi krok naprzód w kierunku powrotu do formy, jaką prezentował przed feralną kraksą w czerwcu 2019 roku. Sam Van Baarle dostrzegł, że w RPA prezentował się z dnia na dzień coraz lepiej.

– Nie zerwał mnie z koła, co jest dla mnie dobrym znakiem. Trudno powiedzieć, w jakim miejscu rzeczywiście się znajduje, bo nie realizujemy zwyczajnych planów treningowych i wyścigowych, ale to zgrupowanie w RPA zdecydowanie uczyniło go lepszym. Z ocenami trzeba będzie poczekać do Touru, ale wszystko wygląda dla Chrisa dobrze

– ocenił Dylan Van Baarle.

Obaj kolarze są już w Monako, gdzie będę trenować – na razie z pewnością na trenażerach, co już wcielił w życie Froome. Gdy Europa wchodzi w szczyt pandemii wielu zawodowych kolarzy preferuje pozostać w domach, a część z nich jest do tego zmuszona z powodu restrykcji wprowadzonych przez państwo, jak np. w Hiszpanii czy we Włoszech.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Making the most of the situation ✌️ #stayhomestaysafe #stayhomesavelives #quarantineandchill

Post udostępniony przez Chris Froome (@chrisfroome)