Wczorajszy dzień był dla Maximiliana Schachmanna bardzo udany. Niemiec zajął 2. miejsce na czasówce i umocnił się na prowadzeniu w Paryż-Nicea.
Wczoraj zawodnik BORA-hansgrohe znów pokazał, że jest zdecydowanie najmocniejszym kolarzem pierwszej części “Wyścigu ku Słońcu”. Najpierw wygrał 1. etap, dzień później świetnie radził sobie na rantach i do mety dojechał w 11-osobowej czołówce, a teraz zajął 2. miejsce w czasówce, przegrywając o zaledwie 5 sekund ze świetnym wczoraj Sorenem Kraghem Andersenem.
Bardzo zależało mi na tym, by pojechać lepiej, niż w Algarve dwa tygodnie temu, więc dawałem z siebie 100 procent od początku do końca. Soren Kragh Andersen był dziś niesamowity, a mimo to nie straciłem do niego zbyt dużo, dlatego jestem bardzo szczęśliwy
– mówił dziennikarzom chwilę po zakończeniu etapu.
Przypomnijmy, że Volta ao Algarve 26-latek zakończył na 2. pozycji w klasyfikacji generalnej. Oczywiście to, że teraz czasówka poszła mu nieco lepiej niż wtedy, nie oznacza, że tym razem na pewno wygra “generalkę” – nawet jeśli nad trzecim Higuitą ma ponad minutę przewagi.
Na jego niekorzyść działa fakt, że przed nami jeszcze trzy trudne etapy, w tym jeden kończący się 16-kilometrowym podjazdem. A że Niemiec potrafi stracić w górach mnóstwo czasu, przekonaliśmy się już choćby rok temu podczas Wyścigu Dookoła Kraju Basków. Wtedy na dwa etapy przed końcem miał nad wiceliderem 51 sekund przewagi, a wyścig zakończył dopiero na 10. miejscu, z ponad trzyminutową stratą do najlepszego Adama Yatesa. Jednak Schachmann wierzy, że tym razem będzie inaczej.
Spodziewajcie się, że będę walczył do końca. Naprawdę, dam z siebie wszystko, by obronić żółtą koszulkę. Niedawno robiłem rekonesans trasy i już wiem, czego mogę się spodziewać. Pewnie, będzie ciężko, ale wierzę, że mam szanse na zwycięstwo
– zakończył.




![Paweł Poljański – pomocnik z wyboru [wywiad]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2020/04/PoljańskiPaweł-218x150.jpg)



