fot. Team Arkea-Samsic

“Wyścig ku Słońcu” coraz bliżej, więc nic dziwnego, że ludzie związani z kolarstwem powoli zaczynają wybierać jego faworytów. Zdaniem Emmanuela Huberta w tym gronie koniecznie musi się znaleźć miejsce dla jego podopiecznego – Nairo Quintany. 

Początek tego sezonu zdecydowanie należy do Kolumbijczyka. Choć sezon dopiero się zaczyna, to nowy nabytek Arkei Samsic już zdążył uzbierać cztery zwycięstwa, dzięki czemu już teraz przebił wyniki z poprzednich dwóch sezonów. 

Największe wrażenie zrobił podczas dwóch francuskich wyścigów etapowych – Tour de la Provence i Haut du Var. W obu wygrał klasyfikację generalną i zdecydowanie pokonał rywali na królewskich etapach, a na tym pierwszym dołożył do tego rekord podjazdu pod Mont Ventoux. Nic dziwnego, że szef jego drużyny – Emmanuel Hubert widzi go w gronie faworytów kolejnej etapówki, w której wystąpi – Paryż-Nicea.

Patrząc na jego pierwsze występy w naszych barwach, jestem pewien, że Nairo powinnien być zaliczany do grona faworytów Paryż-Nicea. Ba! On może nawet wygrać. Naprawdę w niego wierzymy, a to daje mu spokój. Dostaje też wszystko to, czego potrzebuje, by pracować i notować dobre występy w wyścigach. Poza tym wydaje mi się, że dużo daje mu jazda we francuskim zespole. Dzięki temu w “Wyścigu ku Słońcu” będzie mógł czuć się jak u siebie w domu

– mówił w rozmowie z Cyclingnews.

Dla kibiców taki nagły wystrzał formy Kolumbijczyka jest sporym zaskoczeniem. W końcu ostatnie sezony nie były dla niego zbyt udane, a po odejściu z Movistaru wielu wieszczyło jego koniec. Jednak Hubert przyznaje, że dla niego nie była to wielka niespodzianka.

Szczerze mówiąc w ogóle nie jestem zaskoczony, tym co ten chłopak teraz wyczynia. Widziałem jego świetny występ w mistrzostwach Kolumbii w jeździe indywidualnej na czas, gdzie pokonał nawet Egana Bernala i zajął drugie miejsce. Widziałem też, jak ciężko trenował tej zimy, jak pracował nad pozycją, nad tym, by stać się bardziej aerodynamicznym. Teraz widzimy tego efekty.

– dodał.

W “Wyścigu ku Słońcu” powinno być jednak trudniej niż w poprzednich imprezach. W końcu mimo że obawa przed koronawirusem mocno przerzedziła listę startową, to i tak na francuskich szosach powinniśmy zobaczyć wiele gwiazd. Dlatego jeśli 30-latek mimo to zakończy wyścig w żółtej koszulce, to chyba będzie można już na dobre ogłosić, że Quintana sprzed lat w końcu powrócił.